›
| | 
| |
|
|
|
Ze względu na dużą objętość dział teksty został podzielony na kilka części:
» |
Styczeń 2002 |
 |
|
Paweł> Geodezja się uczy a my h***
Marcin> Albo nasz kierunek jest do d*** albo nie wiem co jest grane
Łukasz> Nie mówi się cracka, tylko specjalnego path'a
[telefon]
Andre> Słucham
?> Pijecie już?
Andre> A macie coś?
[...]
?> Jest Heniek?
Andre> Czy jest tu Heniek? Nie ma Heńka.
?> A z kim rozmawiam?
Andre> Rozmawiasz z Andrzejem
?> Chciałem rozmawiać z Heńkiem
[...]
Andre> Miłego picia
[techniki rozmowy na gadu-gadu]
Maciek> ... i się czeka. Jeżeli ktoś jest pomysłowy, wymyśla dalsze pytanie.
Marcin> Odpisał 'OK'
Maciek> Ojeju, to się chłopok rozgodoł
Maciek> OK przyjąłem
Paweł> Skąd takie świństwa zniosłeś?
Marcin> Zniosłem? - wysiedziałem
[Rozmowa Maćka 'Fred' na czacie]
*> Fred gdzie byłeś?
Fred> Poszedłem się odlać
[...]
Fred> Wrócę za 3 godziny
Fred> Idę na kupę
[Po referacie]
Ania> Pewnie słuchałeś mnie między jednym śmiechem a drugim.
Marcin> Tak szczerze, to nikogo nie słuchałem.
[Opowieść Maćka]
Maciek> Trzeba by podrobić podpis
Sprzedawca> Właśnie myślę nad tym
Maciek> A co to ma przypominać?
Sprzedawca> Takie góry niech pan narysuje
[...]
Sprzedawca> Ale nie tak beszczelnie!
[Ewa wychodziła z pokoju]
Jolcia> Jak chcesz, możemy być twoimi operatorami sieci gadu-gadu.
Ania> Takim wężem się myłam rozkręcającym się. Normalnie kur**ca mnie chwytała.
Ania> Zadałam sobie pytanie w myślach a odpowiedziałam na głos.
Ania> Darek nawet już polubił tego papierosa plastikowego.
[Wymiana pościeli]
Andre> Lepiej poskładać?
Marcin> E, co ty. W końcu to do prania jedzie. Zresztą mam taką nadzieję.
Marek> Teraz muszę zrobić ściągę-matkę, czyli przewodnik o gotowcach.
Andre> Na czym grasz?
?> Na klawiszach. To niby się gra, bo tak naprawdę to z playbacku leci.
Marcin> Jak jesz wolno to szybko się najesz.
Andre> Według mnie jak jesz szybko to szybciej się najesz.
Maciek> Według mnie to jest jeden pieron.
Maciek> Jak jesz mało a dużo [...]
Andre> Maciek a mógłbyś to powtórzyć?
Maciek> Dużo a często jak jesz to lepiej niż mniej a rzadziej.
Maciek> Im więcej posiłków, tym lepiej, o!
Maciek> Oczywiście woda gazowana jest wykluczona.
Marcin> Jak nie?
Maciek> No bo ona ci wypełnia żołądek gazem.
Maciek> Najlepiej na noc nie jeść nic.
Marcin> ...powiedział to smarując chleb o 1 w nocy.
Maciek> Kawę piłem pierwszy raz od... bardzo dawna. W sumie to drugi raz w życiu piłem kawę.
[Rozmowa na Onecie w pokoju rozmów dla pedałów]
?> Daj meila to ci obciągnę
Maciek> Czekaj koleś
?> Czekam
?> Co zakładasz teraz?? Meila??
Maciek> Dla ciebie chyba warto
?> Wyciąg go
?> Obliżę
Maciek> Jak ty to chcesz zrobić?
Maciek> Polizałeś se?
?> No co jest?
Maciek> Przestań już
?> Dawaj małego
Maciek> Już dałem
Maciek> Cożeś ty lizał w takim razie?
Maciek> Matematyka śniła mi się. Kolokwium pisaliśmy i nic nie umiałem. Ale jakoś dziwnie, w lesie pisaliśmy.
[przed kolokwium]
Maciek> Czas chyba se ściągę zrobić.
?> Nie siedzisz na Onecie?
Maciek> Nie, wolę już rozmawiać z naszymi kobietami, przynajmniej wiem jak wyglądają.
[Rozmowa Maćka na Onecie]
Maciek> Jesteś ładna?
?> Tak mówią.
Maciek> Może przekornie?
[po długiej rozmowie telefonicznej]
Ania> Chyba się zes**m i zesikam.
Jolcia> Będziemy u Andrzeja w pokoju, jak masz ochotę dzwoń: 0-700...
Maciek> Gdzie są moje ciuchy? Przecież TAK nie przyjechałem.
[Rozmowa o reinkarnacji]
Maciek> Jakbym se strzelił w łeb to bym mógł w przyszłym życiu też być taki postrzelony.
Maciek> Ale w sumie drzewem byś mógł być.
Maciek> Już śmiałem się z Pawła, że to kupił, a za chwilę okazało się, że ja też to kupiłem.
[...uciekł z egzaminu z chemii]
Ania> Nie dołujcie go, dopiero co zwiał.
[Nauka do egzaminu]
Pytanie 28: W jakich warunkach tworzą się mgły adwekcyjne: d) w trakcie przemieszczania się powietrza ciepłego nad wychłodzonym podłożem.
Jolcia> Chuchnij se do lodówki to się przekonasz.
[Pytanie na egzaminie]
47. Im bardziej pada deszcz
a) bim bom
b) zwiększa się wielkość wymywania zanieczyszczeń z atmosfery
c) zmniejsza się ilość zanieczyszczeń dochodzących do powierzchni ziemi
d) wszystkie odpowiedzi są prawidłowe
Jolcia> To jest wszystko jedno, czy przyłożysz słuchawkę do ucha, czy do d***.
[Napis na tablicy ogłoszeń w DS 17]
Jeśli widziałeś jasno-żółty garnek (bez pokrywki) spacerujący po akademiku pomóż mu
wrócić do jego prawowitego właściciela - pokój 217
PROSZĘ!!! W czym mamy gotować !?!
[Nauka budownictwa]
Jolcia> Moment zwijający - np. u złodzieja.
*> K****, jeszcze sp*******łem, k****.
[ćwiczenia nocne]
Maciek> Ja robię tak co mi się napnie to fajnie.
Marcin> O Boże jak mnie ręka boli. Nie robię, p*******
Maciek> I mnie po prostu łapa boli. Ja tez raz na kapciu robiłem. Jestem za ciężki w stosunku do moich chudych rąk.
» |
Luty 2002 |
 |
|
Ania> Ona w Tarnowie d*** wietrzy
Renata> Przecież nawet w marcu leży śnieg
Ania> Nie, od 21 marca jest wiosna!
[Opowieść o kocie]
Ania> Wyrzuciłam go z pokoju i powiedziałam "I co teraz?"
[Rozmowa z ~super_paker]
Maciek> Gdzie chodzisz na pakerownię?
~super_paker> A co?
Maciek> No bo jak jesteś paker, to musisz gdzieś chodzić.
Maciek> Pewnie jesteś dwa razy większy ode mnie.
~super_paker> Spadaj.
Maciek> Nie ma już go, ha ha ha, poszedł w pizdu.
Marek> Jestem Marek - "Gumowa Noga".
Daniel> Powiedz.
Gosia> Nie.
Daniel> Dlaczego?
Gosia> Bo nie.
Daniel> To nie jest odpowiedź.
Gosia> Dlaczego?
Daniel> Bo tak.
Jolcia> Znaczy nie mamy burdelu, żelazko tylko się samo przewraca
Jolcia> Warto umyć zęby jak coś siedzi w zębie. Nie ma się z czego śmiać!
[po filmie]
Andre> Aleśmy się wynudzili.
Maciek> Nie, tak przeciętnie tylko
[Idąc do kibla]
Maciek> Idę zarzucić brązem porcelanę, jak to mówią
[idąc się ogolić]
Maciek> Idę się zrobić na bóstwo
Maciek> Jak mi rozłożą 1 rok na 2 lata to nawet się wyrabiam w trzech terminach
Ania> Andrzej, chcesz herbaty?
Andre> Nie
Ania> Dobrze że nie chcesz, bo mi się nie chce wstać
[leżąc na rozkładanym łóżku]
Maciek> Fajnie tak sobie poskrzypieć
Marcin> Pójdę poimprezować
Maciek> Ale nie powiesz gdzie?
Marcin> Nie powiem. Ale pogoda jest h**owa?
Andre> Czyli to jest impreza na wolnym powietrzu?
Marcin> A idę z...
Maciek> ...w krzaki
Roznosiciel kart> Cześć, karty
Marcin> Cześć
Maciek> Jaki film będziemy oglądać?
Marcin> Moulin Rouge
Maciek> To jakaś kicha dla bab
Marcin> To miało nominacje jakieś
Maciek> Miało - za światło
Maciek> Zadzwonię do zboka i spytam, czy będzie oglądał
[opowieść o półmetku]
Jolcia> Czekamy na taksówki, patrzę na zegarek: 20 po, sekundnik czy minutnik?
[Ania przy komputerze]
Jolcia> Ale ma tyle naotwieranych, widzisz Aneta, ale wszystko potrzebne!
Andre> Maciek co ci kupić w sklepie?
Maciek> Rosół Winiary.
Andre> Z tym że jest możliwe że kupię zły.
Maciek> No to będziesz jod.
Andre> To nie wiem, iść do tego sklepu czy nie
Maciek> E, nie idź, jeszcze cię zbiją
Andre> A jak wrócę zbity to pójdziecie się zemścić?
Maciek> Jak wrócisz.
[patrząc na gawrona jedzącego resztki z puszki]
Jolcia> Patrz, je sobie konserwę turystyczną!
Jolcia> Aśka, dawaj moje fraki!
Maciek> Widziałeś gdzieś moją kartę egzaminacyjną?
Marcin> Nie
Maciek> Jak nie ma to nie ma
[I nie szukał dalej]
[Darek grał na komputerze w tysiąca]
*> A co będzie jak wygrasz?
Ania> Dostaniesz buzi wirtualne
• |
2002.02.26 ~21:00-21:30 |
|
[Opowieści Marka]
[Na ćwiczeniach z ochrony przed hałasem]
Prowadzący> Co może być źródłem hałasu drogowego?
Marek> Rower.
Prowadzący> A dlaczego?
Marek> Bo może mu się błotnik kolebotać.
Prowadzący> KOLEBOTAĆ?
[...]
Prowadzący> Panie Marku! Z czym pan pójdzie do Unii Europejskiej?
Marek> Z torbami
*** [Rozmowa z dziekanem]
Dziekan> Jest pan pierwszy na czarnej liście, bardzo mi przykro, ale ktoś musi być pierwszy.
*** [Zajęcia z chemii]
Prowadzący> Tylko jeden facet?
Marek> Ja tu widzę dwóch.
Marek> Ja i pan.
Prowadzący> OOOOOO!!! Dowcipniś!!! Grupa specjalna!!!
Jolcia> ...już nie wspominając o włożeniu do małej poszewki dużej poduszki
Marek> I co, zmieściła się!
[Wspomnienie pożegnania Marca (2002.02.25 ~21), który wracał do Włoch]
Jolcia> A wiesz, co uczyliśmy Marca? Wulgarnych słów polskich. Powiedział najpierw do Aśki "k****", a potem musiał powiedzieć "kocham cię". Powiedz, że nie chciałabyś umieć w innych językach co najmniej dwóch brzydkich słów.
Andre> radio działało, gdy do anteny włożyło się widelec
Gunia> To akurat jest normalne
» |
Marzec 2002 |
 |
|
[opowieść Tomka?]
Tomek> Ale karta nie jest odebrana
Pani w dziekanacie> Bo ma pan warunek z matematyki
Tomek> Ja głowa w dół, a wykładowca z matematyki patrzy, bo był obecny w dziekanacie
Tomek> A ja k****: ciekawe czyja wina?
?> Mam taki fajny film "Zwierzak"
Michał> Poj***** jak...
?> Oglądałeś go?
Michał> Nie
[...]
Michał> W weekend zaczynam pracę
Maciek> Jako kto?
Michał> Jako gość od kija
Michał> Na następnej dniówce dadzą mi mopa
Maciek> Operator mopa
[opowieść z pracy]
Maciek> U nas też było coś, że kazali nowemu gościowi kwiatka podlać sztucznego: "Weź podlej" - I podlał
["Wiedźmin"]
Maciek> Pewnie, że się wyróżnia spośród innych filmów - taka kicha
Maciek> Gadu-gadowałem
Maciek> Się ściąga - jeszcze 3 minuty - wytrzymaj transferze!
[przed kupieniem obiadów]
Jolcia> W przedszkolu jedliśmy drugie śniadanie i pani sadzała nas do stołu od najgrzeczniejszych. Ja patrzę - ta śmierdząca kiełbasa - myślę sobie: k**** mać...
Andre> Tak pomyślałaś? W przedszkolu?
Jolcia> No nie. Już chciałam przełożyć tą kiełbasę na kanapki innym dzieciom...
[daktyle]
Jolcia> To jest karaluch w miodzie - pyszny!
Ania> Ja nie mam siły! Nie, ja mam siłę, ja zadręczę!
[Ania chodziła w piżamie]
Jolcia> Broń cię Bóg chodzić tak po akademiku - wygląda jak piżamowiec!
[W pociągu]
*> Odpadło nam koło i jeszcze wyrwało szczęki, tak że hamulca nie było. Iskry się za nami sypały. Zatrzymaliśmy się 400 metrów dalej.
*> Jak wróciliście do domu? Na trzech kołach?
*> Nie, wkręciliśmy. Tylko hamulca nie było.
[Pociąg powoli zaczął ruszać]
*> A tu za pociągiem taka guma i naciągają do procy
[...]
*> Może stanie
*> Nie, przy takiej prędkości wyskoczę
[...]
*> Wiecie, albo się pociąg zajarał, albo coś się dymi
*> Lokomotywa jedzie przed nami
[przerwa w nauce angielskiego]
Ania> Siedziałam i AAA... już sama warczałam do siebie
[pod koniec wykładu]
*> Czy moglibyśmy skończyć już dzisiaj ten wykład, bo nam się to wszystko już miesza
Andre> Prosimy...
Jolcia> A wiesz co się prosi?
Jolcia> A zmieści się na dyskietce?
Andre> Jak się bardziej skompresuje, to się zmieści
Jolcia> A jakby się rozkompresowało, to by się nie zmieściło?
Jolcia> A jak się zkicha, to się zes**
[gotowanie ryżu]
Maciek> Andrzej, nie ma się z czego śmiać, trzeba będzie to zjeść
Maciek> Andrzej, chodź, bo będzie trzeba robić manewry. Bo mi się ogień zgasił a gaz uchodzi
Paweł> Wlać czy nie?
Maciek> Pytasz mnie jakbym wiedział co to jest. Jednego połóż - zobaczymy co się stanie
Andre> Wymieszać
Maciek> Nie wiem jak można mieszać, jak nie ma nawet miejsca na włożenie łyżki
Jolcia> Nawp*****asz się jak dziki zwierz
Maciek> Ostatnio siedzimy z Pawłem na matematyce i nic nie umiemy. Paweł mówi: "Matrix"
Maciek> Marcin, w twoim interesie też leży żeby się znalazł ten nóż.
*> Ja mam pomysł - zaświecę światło - może w tym k**** akwarium [pojemnik na chleb(?)]
[na stołówce]
Marcin> Ja wziąłem spagetti i jestem zadowolony w 80 procentach
Andre> Ja wziąłem ryż i jestem zadowolony w 60 procentach
Łukasz> A ja wziąłem rybę i jestem zadowolony tak gdzieś w 82 procentach - HAHAHAHAHA!
[referat]
Maciek> Tak zwane witaminy z serii E duże
[referat]
Tomek> Jeżelibyśmy chcieli tak naprawdę uniknąć raka, to zostaje nam tylko brukselka i szpinak. Dlatego palę.
Łukasz> Co palisz, pochwal się.
[napis na ławce]
T**** to łajza psi h** pie*****ny
[kserowanie materiałów na fotogrametrię]
Jolcia> Przyjmuje większe te dziady? [monety]
Ania> Przyjmie wszystko, najwyżej ci nie odda
[wykład z fotogrametrii]
Wykładowca> Współcześnie do generowania impulsów nie są wykorzystywane korby, lecz mysz
Maciek> Chyba szczur
[rzucając ubrania na łóżko]
Maciek> A kupa ciągle rośnie
Jolcia> Jak tak oboje mówicie, to zróbcie teraz...
Maciek> Zza tej kupy cię widzę tych ciuchów
Maciek> Włącz muzykę, chyba, że nastrój żałobny jest dzisiaj w naszym pokoju
Marcin> Daniel śpi
Maciek> Co wejdę, to ciągle śpisz, nawet nie wiem czy żyjesz.
Daniel> Nie spałem 2 dni.
Maciek> To teraz będziesz 2 dni spał?
Maciek> Pobieranie danych - komputer słaby: pobiera i pobiera
Ania> Mam komputer nowy. I trzeba go zmienić, bo monitor czarno-biały i skakający [w paski poziome skakające]
[...]
Jolcia> p***doło - lodówkę zj****aś!
*> Ona się upodabnia do mnie, je wszystko co ja. Mówiła, że nie je sera białego, a teraz patrzę: je ser
Jolcia> To weź zjedz g****, to...
[referat o chemicznych dodatkach do żywności]
*> Nie wiesz, czy są może kary za stosowanie czegoś takiego?
*> Każą im to zjeść
Ania> Piszę a tu myszka biega po ekranie sama i sama przyciskami przyciska
Ania> Palec mnie boli, już w sumie nie wiem który mnie boli
[Marcin wlewał wodę mineralną do spirytusu]
Marcin> Ale przeźroczysta jest
Andre> Jakby to miało jakieś znaczenie. Wodę z kranu jakby wlać...
Marcin> Herbata jakby była biała toby była biała, ale że jest żółta to nie widać że jest szara.
[Daniel grał na komputerze z Tomkiem?]
Maciek> Ale przej****esz Daniel. Ale cię pyko.
Daniel> To ty z nim zagraj!
Maciek> Przecież nie będę cię pocieszał, że będzie lepiej
Daniel> Siedź cicho!
Maciek> Mogę rozmawiać z Anetą? Aneta idziesz na angielski? Nie? To dobrze, bo ja też nie idę
Gunia> A Marek?
Marcin?> Poszedł do okulisty
Marcin> Mi by było wszystko jedno, czy idę z Anetą czy sam
Maciek> Przecież ja nie idę tam żeby się uczyć, tylko GADAĆ!
[Maciek wszedł do pokoju]
Maciek> Ja idę znowu do świni
Andre> To po co przyszedłeś?
Maciek> Po pieniądze
Maciek> Mamy otwieracz do konserw?
Marcin> Mamy
Maciek> To cool
Marcin> Ale zepsuty
[Wizja Ani pobytu w szpitalu]
Ania> Jola mnie czesze, ubierze piżamkę. Przecież muszę ładnie wyglądać w szpitalu
[...]
Ania> ...czyli Jola czułaś się jak...
Jolcia> świnia w chlewie
Ania> Chciałam powiedzieć "świeżo narodzona"
Jolcia> Leżę, jedzenie mi podają rurkami. Kiedyś podali kiełbasę i ja tą kiełbasę przez okno wyrzuciłam - taki duży plaster na dziedzińcu. Leżała ta kiełbasa i codziennie na nią patrzyłam aż w końcu musiałam wrócić do domu.
Jolcia> Jak dziecku ktoś coś złego robi to zawsze go ktoś obroni, a jak kotu ktoś coś złego robi to kto go ma bronić?
Ania> Będzie go bronić mama kot.
Jolcia> Jakby nie było dużego Prince Polo to kup
Ania> Małe
Jolcia> Nie, broń Boże
[Kołysanka Maćka]
Maciek> Ach śpij Kochanie
Kiedy pluskwa chodzi Ci po ścianie
A ja wezmę długi kij
i p...*) pluskwie w ryj
A Ty sobie smacznie śpij
----
*) pie****nę
Jolcia> I to dzieciom śpiewasz? Dobrze, że cię nie rozumieją
Maciek> Przyjechał wczoraj do mnie kolega złodziej Toyotą Camry
*> Z Łodzi?
Maciek> Złodziej
[...]
Maciek> Nie wiedziałem, bo były dwa pedały
Jolcia> Jeden duży drugi mały
Łukasz> Podchodzisz do konfesjonału, defaultowo wrzucasz pakiet standardowy
Łukasz> Paweł, coś ty się tak odj****?
*> Rozmawia z laską na IRCu
Bartek> Ale głodny jestem, za chwilę jajko zniosę z głodu
Łukasz> To jesteś samowystarczalny
[Opowieść Łukasza]
Łukasz> Idziemy, Tomek mówi: "Znowu ten gość w tej czapce". Ja się zaśmiałem HAHAHAHA, a ten gość idzie za nami. [...] Będzie się tłumaczył policji: "Panie władzo, ten wysoki pan mówił coś na moją czapkę, potknął się i upadł na nóż. I tak 300 razy".
Andre> Maciek, idziesz na siłownię?
Maciek> Drugi raz?
Andre> A to nawet lepiej, bo mi się nie chce
Maciek> Dzisiaj ostatni raz
Andre> No właśnie, to pasowałoby iść
Maciek> Ostatni raz - to idź, pierwszy i ostatni raz to się idzie - tak jak na wykłady
Andre> Z deski jest zdrowo jeść? Bo chyba nie ma tam szkodliwych substancji.
Jolcia> To zależy z jakiego drewna i czy go pies nie olał wcześniej
[wysmarkawszy się]
*> Nie wiadomo w ogóle skąd tych śpików się tyle bierze
Maciek> Właśnie w czwartek się dowiedziałem, że jestem w najgłupszej grupie z najgłupszych grup
Marcin> W najgłupszej z najgłupszych
» |
Kwiecień 2002 |
 |
|
Maciek> Wiedziałem, że nie przyjdziesz spać, nie ma gdzie.
Maciek> Więcej zawdzięczamy Einsteinowi, czy Bethovenowi? Chyba Einsteinowi?
Iwona> I co, musisz się tego uczyć
Andre> Już myślałem, że słoik leci, a tu tylko rolka papieru toaletowego
Jolcia> A jeżelibyś miał się podcierać, to co byłoby ważniejsze?
[Pisanie sprawozdania]
Magda> Ale błąd to by można jakiś jeden mieć.
[świnka morska]
Magda> Przepraszam, a ten prosiak śpi?
Maciek> I miał takiego zęba, którego on ciągle wprawiał, a oni mu wybijali. Montaż takiego zęba ze 6 baniek stoi.
Marcin> Piotrek opowiadał, że zepsuł mu się zegarek. Próbował go naprawić: "Waliłem nim już praktycznie o wszystko"
Paweł> W sumie nie wiem skąd mi się tyle dyskietek pobrało, przecież żadnej nie kupowałem.
Jolcia> Podlejmy herbatą kwiatka
Andre> chyba nie zrobisz tego
[i podlała]
Jolcia> To już jest moczymordolstwo
[Otwieranie konserwy rybnej]
Maciek> Ten otwieracz jest bardzo niedobry. H**owy jak nieszczęście. Wypłynie mi wszystko.
[Konserwa została otworzona o godzinie 12:30]
Jolcia> Ja chcę taki telefon!
Ania> Kosztuje 600 złotych.
Jolcia> Nie wiem gdzie bym musiała pracować, w burdelu chyba.
Gunia> Spakowałaś się już?
Jolcia> A ja ani grata nie mam spakowanego!
Jolcia> To już jest moczymordolstwo, jak słowo daję.
[lista osób idących na półmetek]
*> Sama idzie? Powinno pisać "free" z boku
[Opowieść o poprawinach półmetka]
Maciek> Byliśmy o wpół do piątej i było już zamknięte.
Jolcia> Tak długo szliście?
Maciek> Właśnie nie wiem dlaczego. Znaczy się na pewno zjedliśmy kebaba.
*> Masz rower?
Marcin> Tak, brata. Tak szybko się mnie nie pozbędą! Jeszcze mi muszą ukraść kilka rowerów.
[zepsuty komputer]
Marcin> Łukasz przychodzi: "Gdzie jest pacjent?" - "leży na łóżku rozebrany"
[Projekt z hydrologii]
Andre> Q1 i H1?
Jolcia> A co z Q2 i Hu2?
Marek> Ale czad, właśnie wróciłem z kościoła i podczas kazania wypadła babce proteza zębowa na posadzkę. Myślałem że padnę ze śmiechu. Mało tego jeszcze ją potem czyściła!
Jolcia> Dzwoniłaś? Chodź tu trolu, siadaj dzwoń!
[załatwianie wizy]
Gunia> Jeżeli cośtam powiedzieć, to wybrać numer, a jak nie to odłożyć słuchawkę - to odłożyłam słuchawkę
Paweł> U dziadka to jest taki ciągnik, że mu silnik cieknie. Jak zjeżdżę to jest cały mokry
Ania> W tym tygodniu nie mam żadnego hitu jedzeniowego
Ania> Producenci nie nadążają za moimi hitami
Andre> Czy to nie jest bezczelność malować się na zajęciach?
Jolcia> Zrzynanie przed dyrektorem to też jest bezczelność - A ZRZYNAŁAM - z piórnika.
Maciek> Jakby ktoś nie miał gdzie ten... to się do mojej babci zwali
Marcin> To mówisz, że masz 6 łóżek?
Maciek> No, z moim
Maciek> I 3 łóżka mam takie same, bo kupione w tym samym k**** dniu
Marcin> I masz dywany tam?
Maciek> ...i mój zdychający pies
Marcin> Nasłuchałem się, że niebezpiecznych sąsiadów masz
Maciek> No na górze mam melinę
Maciek> Mam plotę o kuzynie...
Maciek> Taki byk, klocek, prze-gość - strasznie ich strzaskali
Marcin> Czy to jest wiarygodne źródło?
Maciek> Zęby latały
Maciek> Strasznie wiarygodne
[...]
Maciek> ...i też się całe życie bije - taka gęba sklepana. Ogólnie to dziady, ale chodzą w dobrych ciuchach. [...] Gościu wchodzi między nich a oni się rozstępują jak morze czarne czy czerwone. Gościu jest prze-dzikus: wydał książkę jak walczyć, a tam zamiast opisu chwytów jest jak zachować się na klatce. Wziąść gaśnicę i lać. Wziąść doniczkę i ładować.
[Rozmowa o zdjęciu zrobionym na basenie na II roku]
Gunia> Przecież ci nie powiedzą "prosimy o uśmiech"!
Jolcia> Ciekawe czym, chyba d***mi
Jolcia> ...bo ze strzałkami nie będziemy się bawić, to strzałkę wstaw, to wystaw, pocałuj się w d***
Maciek> ...ustaliła termin egzaminu i była kolizja prze w pytę, że się tak wyrażę dziwnie
Jolcia> Jezu odciski mam, od czego to, od miotły?
[opowieść o tym kto lepiej nadaje się do pracy]
Łukasz> "A jak jest na przykład na plebanii?", "nie wiem, nie oglądam" - zkilowała mnie tym hasłem
[po długiej nauce]
Marcin> Jedzenie też jest ważne, nawet nie wiem czy nie ważniejsze
Paweł> Jak mnie ochota na zapiekanki najdzie, jak mnie jeszcze nie daj Boże Marcin poczęstuje
Marcin> E, nie
[w pokoju u Marka]
Paweł> Jola, powiedz coś po włosku
Jolcia> Ale co mam powiedzieć?
Paweł> Powiedz "Ale tu macie bałagan"
Jolcia> Bałagan to chyba będzie "burdello"
[jedząc chipsy]
Radio pr.3> Uwaga na chipsy i frytki - mogą powodować raka, ostrzegają szwedzcy badacze
Marcin> K****
Prowadzący> Pani ostatnio zostawiła zeszyt ze słoniami?
*> Z misiami.
[7 minut przed końcem zajęć]
Jolcia> Panie, kończ pan. Jezus, ileż to można siedzieć, Maryjo, kuńcz pan
» |
Maj 2002 |
 |
|
*> Tu Kwatera Główna Gestapo, słucham
[Opowieść o wycieczce w górach]
Marcin> Nad ranem tak zimno było, że zdjąłem jedną parę skarpetek i założyłem na ręce. Zdjąłem szalik, założyłem na głowę. Ale dobrze, że to był pierwszy dzień i miałem czyste skarpety. Jeszcze później był pomysł, żeby nogi do plecaka włożyć.
[głupawka na ćwiczeniach]
Jolcia> Kasiu widziałaś? Po drodze na uczelnię jeż leży rozjechany na chodniku
Andre> A może zrobimy pogrzeb jeża?
Jolcia> I gdzie go pochowasz? W kwiatku...
Andre> Koło akademika się go pochowa
Jolcia> A w czym go będziesz niósł?
Andre> W reklamówce
Jolcia> W reklamówce jeża będziesz niósł?
Andre> No bo mówisz, że biedny jeż leży
Jolcia> No to go przynajmniej robaki zjedzą
Andre> Trzeba będzie krzyż zrobić z drewna nożem
Paweł> U nas jeden gość kupił używajcucha
Jolcia> Kupię stuknięty samochód to sama będę stuknięta. [...] Ja już sobie wyklepę samochód, już to widzę!
[rozmowa na temat pestki]
Jolcia> Ktoś zjadł i mu bokiem wyszła
Andre> Jakim bokiem?
Jolcia> Tylnim bokiem
[przerwa w nauce na Błoniach - rozmowa telefoniczna z Markiem]
Jolcia> Trawę se jemy - przecież psy nie siurały. [...] Marek powiedział, że ta trawa mogła być skażona przez przypadkową suczkę.
[rozmowa na temat metod zaradzenia gorącu w nocy]
Jolcia> Dobrze, łóżko se zmoczę, ale Anecie takie siury przelecą między dechami.
Maciek> W Warszawie na dziewczyny się mówi "lalka".
Marcin> Lalka to już za czasów tego, Prusa było.
[rozmowa telefoniczna z Markiem, który miał problem z komputerem]
Andre> Teraz słyszałem, że piszesz na klawiaturze, a ptaszek który był 2 godziny temu już nie śpiewa
Marek> Schowałem ptaszka do spodni
Andre> Schowałeś go do spodni?
Marek> Tak, ale chce wyjść!
Andre> Jola, Marek powiedział, że...
Jolcia> To niech go schowa do klatki
Andre> Marek, masz go schować do klatki
Marek> Ale on chce fruwać po powietrzu!
Maciek> Jutro ja się opalam. Teraz wszyscy mnie dogonili i muszę się shajcyć
[rozmowa na temat meczów w piątej lidze]
Paweł> Gramy mecz, nagle pies na boisko wpada...
Tomek> Przychodzą ludzie - zbierają krowy, na boisku kupy
Paweł> Najlepiej jak piłka gdzieś w zboże wpadnie albo w ziemniaki. Dwa razy piłka do kanału wpadła i popłynęła! Trzeba było łowić. W "A" klasie ostatnio sędzia pijany chodził.
• |
2002.05.10 ~10:30-10:40 |
|
[nauka na świeżym powietrzu]
*> Jak przejdzie jakaś laska w mini to mnie normalnie [zagwizdał]. Później jak laska przejdzie, przez 5 minut muszę szukać strony.
*> Marcin miał zostawić na portierni ściągi i nie zostawił. Taka duża kartka, podpisana: "ściągi na monitoring"
*> Też sobie myślałem żeby zostać księdzem. Kasa murowana, nie ma problemów z pracą a i tak można se na boku molestować gościa.
[ćwiczenia z monitoringu gleb]
Prowadzący> Co trzeba zrobić jak gleba jest zanieczyszczona żelazem?
*> Chodzić z magnesem
[Placki na stółówce]
Łukasz> Ja nie wiem co to jest, ale to ma tu dziurę a tu jest takie. [i nie jadł więcej]
[Teoria: "Etapy nauki"]
Tomek> Najpierw jest zapał, później lenistwo: "E, jutro się nauczę", strach: "Nic nie umiem". Rano jest panika - to wywiad środowiskowy: "umiesz coś?", etap poszukiwań: "ma ktoś ściągi?". Następny etap to jest wielka radość - nawet mnie śmieszą te mrówki, które tutaj chodzą. Rezygnacja, a potem światełko nadziei, skrucha, zapał, lenistwo. A później WARUNEK: "mamo, no uwziął się na mnie, co ja zrobię?".
*> Jak pływam to mi tyłek w dół idzie, mój tato mówi, że mam ołów w d****. Pływam jak topór cesarza.
*> Ja nie kumam tej żabki
Maciek> Moja mamuśka kupiła chleb. Skład - to jej akurat nie zdziwiło.
Jolcia> Same E prawie?
Maciek> "Nie podgrzewać za bardzo - może się zapalić"!
[...]
Maciek> Mój kumpel ugryzł kromkę - wyciągnął drut.
Jolcia> To normalne, jeszcze gorzej: mój ojciec kupił chleb i tam musiał być karaluch i on się musiał normalnie upiec
[...]
Jolcia> Położylibyśmy się pod tymi topolami
Ania> To są topole?
Andre> Tak
Ania> A to?
Andre> Wierzba
Ania> Biała, odmiana płacząca
Maciek> A to, a to?
Jolcia> Krzaki
[Wycieczka do parku, rozmowa na temat sadzawki]
Jolcia> Tak płytko? Jakbym siadła to bym po dnie...
[...]
Jolcia> Ta kaczka ma granicę na szyi gdzie jej można łeb ukręcić.
[...]
Pan prowadzący> Architekt brał łapówkę za pozwolenie, później go wyrzucili i już się wzbogacił - taka była procedura.
[referat na komputerze]
Jolcia> Jakoś trzeba przechytrzyć to urządzenie
[...]
Gunia> Wiesz jaki Grzesiek ma status? "Mama w akcji - nie przeklinać"
[...]
Jolcia> Jak ci Ania zrobi 7-godzinny koncert to ci łeb pęknie i kłaki dęba staną!
[Tortury przy pisaniu sprawozdania]
Jolcia> Pocałuj się pan w d***. Co za człowiek - nigdy nie widziałam takiej tępej pały. Co się człowiek owku***a. Jak Bóg mi świadkiem, jak długo żyję a słowa "ościenne" nie słyszałam.
Andre> Rzeczywiście długo.
Jolcia> Sprawdzę jak wygląda moje sprawozdanie po dwugodzinnych torturach, męczarniach.
Jolcia> I czego się nauczę na tych studiach: niechlujstwa, moczymordolstwa i ...
Jolcia> Co wiemy na temat procesów wielkopiecowych?
Jolcia> mało wiemy na temat procesów wielkopiecowych
Jolcia> wiemy że są
Jolcia> to dobrze że w ogóle są
[Juwenalia - gril na miasteczku]
Jolcia> Postawiłbyś na plecach te kiełbasy żeby im się grzbiety opaliły
Jolcia> Chcieliśmy kupić w Geanie kurczaki zanim poszliśmy do Aqua Parku - nie bo będziemy żygać. Poszliśmy teraz i były tylko dwie zdechłe kaczki - 15 złotych
Andre> Ale za to wielka kaczka?
Darek> Idze, idze
Tomek> "Wy nie wiecie co to jest PCI?" - skąd ja moge wiedzieć, w kiblu sobie czytam instrukcję do Idrisi?
[Tomek przyszedł pisać sprawozdanie]
Tomek> Mam w plecaku nożyczki, zszywacz, 2 komplety pisaków, taśmę klejącą...
Marcin> Jesteś najlepiej przygotowany na takie sprawozdania w terenie.
Maciek> O, siedzą gołąbki. I ten - gawron [ja].
Marcin> Łysy, daj mi Managera
Daniel> No nie wiem
Marcin> Gdzie jest?
Daniel> No nie wiem
Maciek> Dajżesz mu bo nie pójdzie
[Rozmowa z panią od spisu powszechnego]
Pani> Nazwisko?
Maciek> Ch******.
Pani> Przez ceha?
Maciek> Tak, ch, ó zamkniete, b.
Andre> Ula ma kota w pokoju, biega po innych składach
Maciek> Magda ma żółwia
Andre> A Patrycja ma świnkę morską
Maciek> Michałowi zdechł szynszyl...
Andre> Maciek, a ty dzisiaj podpadłeś pani od matematyki?
Maciek> Staliśmy pod jej pokojem...
Andre> I co powiedziałeś?
Maciek> Na ka
[...]
Maciek> Jaką całkę? - szukam tej całki
[...]
[zabranie ściągi na kolokwium]
Marcin> Za pierwszym razem jak podbiegła to nie wiedziałem, że ona tak do ściąg biega.
[Opowieści Maćka]
Maciek> Zastanawiałem się czy by nie zmienić z 30 tysięcy na 10 tysięcy i się nie cyckać.
Marcin> Mogą cię zawiesić w prawach studenta, mogą cię wyrzucić z uczelni.
Maciek> Ale to by mnie - strasznie by stracili
[...]
Maciek> Ten na dziesiątym to w ogóle nie włącza radia bo słyszy ode mnie
Maciek> Czasami jak pies mi wejdzie do łazienki i szczeka - bo się boi - to u sąsiadów są klucze, przychodzą i wywalają psa z łazienki.
[po sklejeniu ściąg na chemię]
Maciek> 4 ściągi po zbóju! Ostatnio miałem dłuższe na majzie i ściągałem tak bezczelnie, babka przy pierwszej ławce stała. Trzema ściągami w jednej ręce manewrować i to się zginały nie tam gdzie się miały zginać - co za chamstwo! Najlepiej się nauczyć, bo to łatwe, ale eee...
[Rozmowa o Dniu Matki]
Maciek> Dzisiaj Dzień Matki, dzwoniłeś Marcin?
Marcin> Nie, mój brat dzwonił, ja puściłem SMSa
Maciek> Sygnał chyba
Maciek> Ja kupiłem 10 kilo cukru, później patrzę - jakieś kwiotki tanie, pisze "dla matki", no to kupiłem. Później jakieś ciostka, też tanie...
[...]
Marcin> I to jeszcze ucho mi się zatkało
Maciek> Poskacz na jednej nodze
Marcin> Już skakałem, ale ucho raz mi się zatyka, raz mi się odtyka
Maciek> Chyba chodzi jakieś zwierzątko
[Rozmowa na temat badań okresowych]
Maciek> Stoję, stoję stoję. Po 40 minutach babka powiedziała, że to nie w tym okienku. Se mówię: chociaż se kubeczek kupię.
Andre> I to na kacu?
Maciek> Taki zmęczony byłem, taki niewyspany.
[Rozmowa na temat egzaminu z chemii]
Maciek> Przyjdzie prowadzący - "no co pan?". Czy mu powiedzieć od razu, że będę ściągał?
Andre> Bo nigdy nic nie umiesz?
Marcin> "U mnie po staremu" - powiedz.
[...]
Maciek> Chce mi się jeść, ale to jest bez sensu żebym teraz jadł.
Marcin> Czemu?
Maciek> Bo zaraz usnę i co?
Jolcia> Ona jest szczególnym przypadkiem wszystkiego
Jolcia> Napiszę SMSa do Aśki w sprawie włoskiego o 19.
Andre> To się zobaczycie na włoskim?
Jolcia> No zobaczymy czy się zobaczymy.
Andre> E, idź na włoski
Jolcia> No pójść pójdę, ale wiadomo czy p***dolnik przyjdzie?
Jolcia> Andrzej po tobie w ogóle nie widać że ty tyle jesz. Jak ja bym chciała tak. Mam słabą przemianę materii, ja bym zberciała w oczach. D*** jak stodoła, głowa jak monitor.
Pani prowadząca> To jedzie pani poniżej Rzymu?
Jolcia> Poniżej Neapolu
Pani prowadząca> Niech pani uważa żeby pani jako tako wróciła
Jolcia> Ale jako tako wyglądająca czy jako tako funkcjonująca?
Jolcia> U nas jest taka zimnica wszyscy tacy oziębli, a tam każdy by cię dorwał w krzacurach
[Kierowniczka chodziła kontrolować stan pokoi]
Dorota> A takie syfy też pokazać jak tam macie? [pod stolikiem]
[rozmowa telefoniczna z Markiem]
Gunia> Marek zadzwonił specjalnie do mnie żeby powiedzieć, że idzie na kupkę - on idzie wydalić masę perystatyczną.
Andre> Marek, ale to by było ciekawe doświadczenie iść na kupkę z komórką
[...]
Jolcia> Marek, co ty tutaj p*******? Sam jesteś jak zapach lata!
Jolcia> Ja bym mogła sobie stron naotwierać w internecie i jeszcze by mi się namnożyły. Przepraszamy Marek, że przeszkadzamy w czytaniu najbardziej zboczonej gazety na świecie. Szukaj tego horoskopu, bo się zaraz rozłączymy!
Darek> Z pierwszego semestru też będą pytania?
Jolcia> Jedno
Darek> Muszę wykłady sobie skserować
Jolcia> To nie masz?
Darek> Od czasu do czasu robię porządki
Jolcia> I tak j***** wszystko w śmietnik?
Patrycja> Magda, Kudłacz - ładne masz spodnie. Skąd masz?
Ewa> Ukradła
[...]
Magda> ...zawsze przychodzi i mi wyjada wszystko. "Magda, mogę jabłko?" - nie. I nie wzięła, wzięła Kaśki jabłko! Myślałam że weźmie, ale nie wzięła.
Jolcia> Największym przypadkiem niekumactwa było to, że po maturze jej wmówiliśmy że w Chinach jest taka rzeka, która się nazywa Dupcia-Srapcia. A ona się spytała czy z pauzą czy bez! Aśkę nabraliśmy, że pijemy herbatę z nóżek komara afrykańskiego.
[Po egzaminie z hydrologii - odpowiedź na pytanie "Sposób przeprowadzania pomiarów młynkiem hydrometrycznym"]
Marek> 1. Bierzemy młynek w rękę. 2. Idziemy z młynkiem nad rzekę. 3. Wyjmujemy młynek z pudełka. 4. Montujemy młynek na rurce bądź na jakimś kiju.
[zadzwonił telefon]
Andre> Tu kwatera główna Gestapo, słucham?
[...]
Jolcia> Komendantka SS Aneta jest zajęta ścinaniem głowy jakiemuś grzesznikowi.
Jolcia> Co Aneta tak się zastanawiasz?
Gunia> Myślę co zabrać ze sobą do domu.
Jolcia> To sobie zapisz na Gadu-gadu i wyślij wszystkim.
[pisanie referatu]
Jolcia> Już prędzej bym się nad tobą zlitowała żebyś se przepisał czyjeś.
Maciek> W sobotę Citroenem jeździłem, C-piątką. Przekręcasz kluczyk - lusterka same się otwierają, włączasz wsteczny bieg - lusterko prawe samo się przekręca, żeby krawężnik było widać, otwierasz drzwi - miejsca na nogi się podświetlają...
Jolcia> I sam się kibel podstawia
[po meczu z udziałem Polski]
Ewa> U Mariusza podobno ktoś wyrzucił telewizor za okno
Andre> Bo Polacy przegrywali
[po nauce]
Jolcia> Ja jutro powiem chyba pani nico
» |
Czerwiec 2002 |
 |
|
[Mistrzostwa świata w piłce nożnej - mecz Polska - Korea]
Maciek> Faulować chociaż k****
Maciek> K****, mniejsi są od nas a nas pykają na główkę jak chcą
Paweł> To jest parodia k**** mistrzostw świata
Jolcia> Boże strasznie się czuję jak zdechlok
Jolcia> Patrz, ptak rozjechany leży. Biedak wygląda jak naleśnik
Andre> Jakby tak wypchać jeża [jeż rozjechany 2002.05.06]
Jolcia> To może lepiej by go nadmuchać
Andre> Od przodu czy od tyłu?
Paweł> Kolega pracował w Izraelu na budowie. Szef go nie chciał puścić do domu bo jako jedyny z całej ekipy nie pił. Za jednym razem jak popił to szedł tak boczkiem boczkiem i wpadł na szefa - wyrzucił go ale następnego dnia przyszedł do pracy jakby nic się nie stało.
Maciek> W piątej wyjeżdżam do USA - mam taką zasadę: nie przejmować się. Nie przejmuję się przed wyjazdami i egzaminami.
*> jak złapie na ściąganiu to ściągę załącza do pracy
Jolcia> Jakie włosy mam posklejane
Andre> Od czego to, od deszczu?
Jolcia> A od czego?
Andre> Jeż moknie...
» |
Wrzesień 2002 |
 |
|
Babcia> Bieliłam w domu, postawiłam lustro na podłodze, jakbym go odwróciła to by było. Mieliśmy barana, zobaczył odbicie w lustrze, wziął rozbieg, i jak huknął! Lustro się rozbiło na drobne kawołki.
[Opowieść o egzaminie z fotogrametrii]
Marek> Na 5 zdających 3 zdało
Gunia> Z 9 wchodzących 4 wyszło
[Opowieść o pobycie w USA]
Paweł> Siedzieliśmy w jakimś barze. O 2 w nocy ja już taki nawalony, przyjechali, budzą mnie...
Maciek> Ty nas zobaczyłeś o piątej dopiero!
» |
Październik 2002 |
 |
|
[ściąganie pliku z Internetu]
?> ściągnęło się?
Maciek> Ani nie pierdło
[na wykładzie]
Jolcia> Jakie facet ma buty sexi! U nas na Burku za 10 złotych można kupić.
[Następny dzień po piciu]
Paweł> Gdzie idziesz w takim stanie? Przynajmniej umyj zęby!
Maciek> Idę powiedzieć babce od matematyki dlaczego mnie nie było na trzech terminach
Mama> Ksiądz mówi: ale wody, ale wody! - jak w Kanie Galilejskiej. A [...] się odezwał: Tylko cudu ni ma
Babcia> Ksiądz powiedział: Bóg zapłać, a Gwiozda mówi: ale za to się nic nie kupi
Jolcia> Wysłaliśmy SMSa o treści: Teraz placuszek sobie zjadamy, później będzie on strawiony a jutro będzie wydalony
[na zajęciach]
Jolcia> Chyba zwariowała ta kobieta
[Próba uruchomiania komputera Janusza]
Michał> Tylko się nie denerwuj. Nie denerwuj się. Przecież widzisz że daję z siebie wszystko. Postawił byś coś to może lepiej by się robiło.
Michał> No nie denerwuj się. Ja na naprawienie mojego komputera musiałem czekać 2 tygodnie.
Michał> On jest dobry - on tylko NIE DZIAŁA. Ty jesteś dziełem boskim a możesz się zawiesić.
[około godzinę później]
Janusz> AAAAAA!!! Naprawiłem! Działa! Jestem prze-gość, nawet wielki Michał nie naprawił a ja naprawiłem!
Michał> Jak go naprawiłeś?
Janusz> Kopnąłem z buta
Ula> Na stołówce Pani-jeż powiedziała: "Nie będzie ziemniaków - awaria kotła!"
Maciek> Misiek graj!
Janusz> Muszę się uczyć
Maciek> Tylko się nie ucz mojego
Andre> Maciek, jak było na zajęciach?
Maciek> Znośnie
Maciek> Spóźniłem się na zajęcia
Andre> I stało się coś?
Maciek> Nic, tylko nie wiedziałem co trzeba robić. Ja wszedłem do sali, babka skończyła tłumaczyć i mówi: "zróbcie". I wyszła.
*> Słowo "pompa" pisze się przez "om" a nie przez "ą"
*> Ale tak mi lepiej pasuje
Maciek> Na dyskotekę trzeba było ciąć 800 metrów z buta!
Maciek> Misiek też miał taką komórkę swojego czasu - M200 - pustak taki
Jolcia> Mi też się ziewa
Andre> Ale nie tak jak mi za 10 punktów
Jolcia> To dzisiaj uziewam za 100 punktów
Gunia> Przypomniało mi się jak byłam na Mazurach z Sabiną i poszłyśmy do kibla. Przyszedł taki mały chłopiec z dziewczynką i powiedział "Poproszę dwa sikania za 50 groszy"
Jolcia> ...na stojąco za 50 groszy i na siedząco za 1 złoty (i jedno kupkanie za...)
Andre> Dlaczego na siedząco drożej?
Jolcia> Bo większe zużycie kibla
Jolcia> O k****, winogron rozbrajcyła
Marek> ... co za pokraka
Andre> Nie ma już winogron, i czym tu Anetę udobruchać?
Jolcia> Będziesz Anetę bruchał? - czym??
Darek> Nie powiemy jej, że był jakiś winogron.
Radio> ...zmiana funduszy emerytalnych
Jolcia> Pewnie, bo dożyję. Będę zbierać na fundusz emerytalny, pewnie dla jakiegoś zbira.
[Patyczaki]
Magda> Ten nazywa się Sztywniak, a ten drugi Drewniak.
[zadania na zajęciach]
Tomek> Mój mózg ogranicza się dziś do funkcji typu "rusz ręką"
» |
Listopad 2002 |
 |
|
Tomek> Na każdych zajęciach po godzinie mi świruje w głowie
[na zajęciach z monitoringu gleb]
Jolcia> Ten gość nie mówi "monitoring" tylko "munitoring"
Andre> Zaraz się spyta co pani taka zadowolona
Jolcia> Bo mam głupawę
[...]
Pan prowadzący> Ustawa o gruntach ornych... nie pamiętam
[...]
Jolcia> Też by było ciekawe robić monitoring Czarnobyla
[Opowieść babci]
Babcia> Pyta go ktoś "która godzina?" "za 10 dwunasta" - "To za godzinę przyjedźcie i mnie pocałujcie w d***"
Babcia> ... mówił, że jakaś kobieta ugotowała rosół na cycku
Aga> Mam w notatkach mały chaos
Andre> Ja od wpół do 10 pracowałem...
Ewa> Od wpół do 10 na nogach...
Gunia> Mam nadzieję, że dzisiaj nie wyjdę na środek
Marek> Już ja się o to postaram, powiem że chcesz
Gunia> Chyba bym się do ciebie nie odzywała przez następny
Andre> miesiąc
Gunia> Dopóki bym czegoś nie potrzebowała
Marek> Pop***** cię? Sikałeś dzisiaj? A strzelałeś kupkę?
[kałuża na wycieczce do stacji uzdatniania wody]
Jolcia> Co to za jakiesik bajoro? Aneta uważaj!
[wycieczka do stacji uzdatniania wody]
Jolcia> Ci panowie są ubrani w niebieskie ubrania, pewnie dlatego że woda jest niebieska
Gunia> Ale woda nie jest niebieska, tylko przeźroczysta
Jolcia> To powinni chodzić w przeźroczystych ubraniach!
[mecz Polska-Parma]
Paweł> Ale gniotą. Jak będą tak klepać to nic z tego nie wyjdzie.
Jolcia> Pozwólcie mi sobie urwać głowę
[herbatka wiatropędna]
Jolcia> Herbatka z rumianku dla pomyślnych wiatrów na dzień jutrzejszy
[telefon]
Marek> Jaka Ewa, ta od jabłka? Słucham cię, czym mniej dzisiaj skusisz? bo już jabłko nie przejdzie.
Jolcia> Mój mordziaku jeden!
[opowieść o pójściu po pijaku na zajęcia]
*> Ale jestem naj****. Przyszedłem po moich pierwszych zajęciach i już chciałem wpaść w tryb nauczania, ale się okazało że zajęcia są dopiero wpółdo czwartej - i poszedłem do Karlika
[Do komputera]
Jolcia> Teraz to się możesz pocałować w d***
Ewa> Myśmy całą patelnię zjadły
Marek> Całą patelnię zjadłyście? Trzeba było chociaż rączkę zostawić
Maciek> Andre, jutro cię nawiedzę tak gdzieś o dziewiątej
Marek> W trzech osobach: ja, mój duch i mój brzuch.
Łucja> Z reguły mam coś na głowie, coś co nie tak miało być
Jolcia> Taka lodówa by nam się przydała - akurat byś do niej weszła
[Chwilę po golu 1:0 Wisła - Schalke Marek wchodząc z rolką papieru toaletowego]
Marek> To znaczy przes***em moment
Janek> To nic nie słyszałeś?
Marek> Słyszeć słyszałem, ale przes***em
Marek> K**** mać zjadłbym coś dziwnego
Jolcia> Dziwacna ta dziewczyna: garbata, nos jak Baba Jaga
[W drodze na uczelnię]
Jolcia> Przynajmniej sprzątaczki mają rozrywkę, że się podrą w śmietniku
» |
Grudzień 2002 |
 |
|
Ania> Ja się przeglądam w pudrze, Jezus Maria, co ja robię
[telefon]
Marek> Gorąca linia, słucham?
*> Ja na przykład pamiętam jak do komina wpadłam, wlazłam nogą prosto w komin - całą d*** miałam obdartą. I jeszcze jedno - uczyłam się fruwać, kolega powiedział mi, że ja nie polecę daleko (bo jestem gruba), tylko tak jak kura
Maciek> W Ameryce w porównaniu z Polską wszystko jest w skali 1:10. Nawet w Warszawie - jakby te budynki postawić w Nowym Jorku to by ich nawet nie było widać, nikt by nie patrzył. U nas akademik stoi, bo stoi - trzeba ominąć
*> Ja udostępniam siebie, tylko wybadaj ją czy lubi gadać, tańczyć czy pić
Agnieszka> Ktoś pukał chyba
Marek> Kominem!!!
Maciek> Jaki fajny dzidziuś, rany boskie, aż mi się żygać chce
Maciek> No to ja muszę skorzystać z odlewni
[po wejściu na lodówkę]
Michał> przepraszam
[Mikołaj czekoladowy]
Jolcia> Jak mama przywiozła Mikołaja takiego pierwszego to ja łeb mu ugryzłam
Marek> A ja zacząłem od d***
Marek> Kuba - jak on powiedział? "zaj***ście"
Andre> i to jest przekleństwo?
Marek> a ty chciałaś tak napisać na polskim - i to wtedy nie było brzydko?
Andre> można by się kłócić
Agnieszka> Ale ja chciałam napisać "pop*****ony"
Agnieszka> ubierz spodnie tył do przodu
Paweł> masz za mało miejsca z przodu?
Agnieszka> a spróbuj schować coś do kieszeni którą masz na tyłku
Marek> ty - dobre do kibla - wystarczy tyle odsunąć
Marek> udko - takie duże, nie wiem czy to z gęsi wyścigowej
Maciek> Cześć Mareczku - projekt jak na razie brnie przez otchłań niewiedzy i ma się dobrze
Ksiądz> Poświęcenie owsa, nie kasztanów, nie grochu
> groch
Ksiądz> Na ciebie grochu dobrego trzeba!
> Już daję rączki!
[W akademiku nie było ciepłej wody/ robienie sałatki]
Jolcia> Już jaja się prędzej w ciepłej wodzie kąpią kurna niż ja!
Ze względu na dużą objętość dział teksty został podzielony na kilka części:

›
| | 
| |
|
|
|
Strona czytana po raz 105 | Ostatnie zmiany 2004.03.08 | |
|