›
| | 
| |
|
|
|
Ze względu na dużą objętość dział teksty został podzielony na kilka części:
» |
Styczeń 2003 |
 |
|
[następny dzień po Sylwestrze]
*> Nic nie jadłam od rana, ja co jem to zwracam
[Wizyta duszpasterska]
Ksiądz> Życzyłbym sobie, aby po mnie nie wyszedł pies, tylko gospodarz.
Andre> Ciekawe czy by było coś tak niedobrego, że bym nie zjadł
Jolcia> Zapytaj kupologa
[sprzątanie po wizycie hydraulika]
Jolcia> Pozmywam podłogę, trzeba odsunąć ten stolik, bo tam hydraulik nalał
Andre> Napisz zamiast "chciałabym" - "pragnę"
Marek> [Po sprawdzeniu w słowniku] synonimy: inklinować
Gunia> A ty Jola wiesz na kogo ja wpadłam na korytarzu? - weszłam na panią Rudą!
Jolcia> Ja się staram przynajmniej zachować jakieś oznaki kumactwa.
Gunia> Ale ja kumam: kum-kum-kum
Gunia> Mareczkowi samochód przejechał po komórce
Ksiądz> Na wyspach Salomona panuje taki zwyczaj, że tubylcy żują kawałki rafy koralowej - jest to środek odurzający. Także biskupi, chodzą w spodenkach bez szat liturgicznych czy insygniów i żują i plują!
[obiad]
Marek> To ja będę dalej s**ł niż d**ę miał
Marek> Trzeba jeść trochę tłusto żeby g**** poślizg miało, żeby łatwo wychodziło
Maciek> Marek, ile za to?
Marek> 60 groszy
Maciek> 70 może być? bo nie mam drobnych
Marek> Może być
Maciek> Bóg zapłać
[wchodząc do pokoju]
Paweł> K****, to ciastko mnie rajcuje ostatnie które tam leży
Gunia> Co tak śmierdzi, chyba ktoś w kuchni coś gotuje. Nie chciałabym tego zjeść.
[...]
[na korytarzu]> Moje frytki się pieką!
[w czasie nauki]
Jolcia> Co to za dźwięki?
Andre> Sąsiedzi grają, bawią się czołgami
Jolcia> Takie dźwięki jakby za oknem przechodził dinozaur
[obiad]
Paweł> W Ameryce jest bardzo dużo Polaków, w Nowym Jorku przechodzimy obok placu budowy, a tam słychać "K**** mać!"
[Próbując sałatkę zrobioną przez Jolę]
Gunia> Ej kurde, mam nadzieję że się nie pos**m
[poprawianie fryzury]
Jolcia> Boże, jakby cię krowa polizała
[droga na uczelnię]
Jolcia> Dzisiaj myślałam że będzie ciepło i sobie wysmarowałam twarz kremem nawilżającym. W poprzednim tygodniu cały czas się smarowałam kremem natłuszczającym i morda mi się świeciła jak psu jaja.
[...]
Jolcia> Sztuczny śnieg - atrapa!
[Wysyłanie pliku]
Andre> Nie mogę ci wysłać - "nie jesteś autoryzowany przez użytkownika"
Maciek> To weź mi puść jakiegoś bąka - to znaczy bąka...
Pan prowadzący> Może ktoś spróbuje jakieś pytanie zadać?
Marek> Może sprawdzić obecność
[..]
Pan prowadzący> pan Marek?
Marek> jestem
Jolcia> ...podchmielony
Marek> Jak ci idzie nauka?
Paweł> Do d*** mi to idzie
[Oglądając siniaka na nodze]
Gunia> Był siwy, a już jest bordowy. Ale to się powinien robić już żółty.
[Idol]
Marek> Kto odpadał to płakał - lał oczami
[obliczanie średniej ocen]
Jolcia> Tu mi jeden przedmiot zaniża
Gunia> Tak mówisz, żeby mnie dobić chyba
Jolcia> I z prawa też mi pewnie ciućmok zaniży
[zakupy]
Andre> Poproszę 15 deko boczku rolowanego
Marek> A dla mnie 20 deko indyka prasowanego
Jolcia> Kiedyś widziałam na własne oczy jak sąsiadka wypiła herbatkę z hibiskusa i później zjadła torebkę po tej herbacie.
Gunia> To wy ciągle pijecie? Która to już, pierwsza czy druga? - czy może trzecia?
Andre> Druga
Gunia> Agnieszka weźże jakoś interweniuj!
Agnieszka> Ja piję z nimi
Andre> Mają nocnik w składzie?
*> Tak, i korzystają z niego publicznie
[problemy z komputerem]
Paweł> K**** jak to jest że raz chodzi a raz nie chodzi?
Marek> To się go spytaj!
Sprzątaczka> Nalane, najszczane, niespłukane
Maciek> Co robisz Andrzej?
Andre> Sadzę kaktusa
Maciek> Kuktasa?
Andre> Czy mógłbym pożyczyć opiekacz?
Ela> Tylko sobie nie zrób kanapki z kablem
Jolcia> Wyprałam i powiesiłam mój polar - wygląda teraz jak fraki ze zdechłego psa
[na stółówce]
Agnieszka> Matematyka była fajna!
Łukasz> Boże! Ja jem!!!
» |
Luty 2003 |
 |
|
[nauka do egzaminu]
Paweł> Jak Marek się uczy to już jest źle!
Jolcia> Przebiorę się za faceta: z tyłu garb, z przodu deska - tylko głowę będę musiała przękręcić.
Andre> To i tyłek będziesz mieć z przodu?
Jolcia> I jak tu siadać na kiblu?
[nauka w czasie sesji]
Jolcia> A kiedy mieliśmy się uczyć? My jeszcze mieliśmy zap***dalankę na 3 egzaminy
[...]
Jolcia> To masz Andre, żebyś miał coś przed oczami, a nie bawił się własnym brzuchem
[...] [Po obfitej kolacji - rozważania o swoim brzuchu]
*> Już niedługo będę miała na równi z cyckami - dwa zwały
[nowa tapeta na komputerze Joli]
Jolcia> Andre, ale ten kwiatek ci nie przypomina solniczki? Bo wczoraj Marek się śmiał ze mnie że mam na tapecie solniczkę
[nauka do egzaminu]
Janusz> Paweł, chodź zapalić
Paweł> Nie, wpadłem w trans
Janek> Maciek tam ściemę wali że się uczy teraz
Maciek> nie no, tylko kto pije teraz
Maciek> Endriu, ten kaktus mi przypomina ogórka
Andre> Żebyś go tylko po pijaku nie zjadł
Maciek> No to go chowaj przede mną żebym go przypadkiem po pijaku nie wp********
[egzamin]
Gunia> Co ja mogę więcej na to pytanie napisać?
Pani prowadząca> Nie mogę pani powiedzieć
Gunia> Nie wiem co pisać, to ja sobie podglądnę na ściągę. Czy mogę?
Pani prowadząca> Proszę bardzo
[...]
Gunia> Później próbowałam z kser pisać, ale mnie upomniała i kazała schować
Pani prowadząca> Niech pani schowa te ksera, nie dość że takie wielkie to jeszcze najważniejsze fragmenty pozaznaczane kolorowym pisakiem
Paweł> nie macie żadnej sprawy do ubikacji? bo ja idę - to będzie kac-kupa
Gunia> Nawet mi zapalił, ale mi biegi chyba zamarzły - bo jechałam na wstecznym
Gunia> W Stanach mi hormonów dadzą to będę szaleć jak dzika świnia
Jolcia> Chyba jak szalona krowa
*> czy to krzesło jest wolne?
*> Tu siedzi mój plecak
*> Ja już idę bo jest już dziesiąta, ja już od szóstej tu siedzę i od ósmej wychodzę tak na poważnie
Magda> To może zostaniesz na noc?
*> Spałam raz i mi się jakieś horrory śniły, bo on chrapał i to chrapał w takich tonacjach, że myślałam że piłują kości
[rozmowa o nowej grze]
Tomek> Włączyłem, tylko sprawdziłem jak działa - i już druga w nocy
[do komputera]
Agata> Dogadamy się dzisiaj, czy nie?
Pan prowadzący> Jaki jest koszt wywiezienia śmieci? Otóż niewiele, 3 złote - równowartość jednego piwa. Natomiast po wejściu do Unii trzeba będzie zapłacić już nie jedno piwo, ale dobre wino. Ile kosztuje dobre wino?
Maciek> 4 złote
[wychodząc z uczelni]
Jolcia> K****, czy ja wczoraj zabrałam jajka z kuchni?
[jajka zostały znalezione w kuchni, lecz zostały wyrzucone do kosza, a dno garnka było czarne]
Ksiądz> Dziękuję panu ... i panu ..., spotkamy się w tym tygodniu w umówionym dniu i wytniemy koło kościoła to co niepotrzebne. A jak wytniemy to chyba zgłupieję - wezmę świnię i będę gonił na łańcuchu dokoła kościoła. Bo w tym kraju trzeba zgłupieć, aby cokolwiek zrobić.
Marek> Dawno nie wkładałem tych spodni rozdartych na d****.
[...]
Marek> To teraz trza do kompletu podartych skarpetek poszukać
[robienie pasemek przez Jolę]
Ania> Zastanawiałaś się nad stawką? bo to obca osoba dla mnie
Jolcia> Laska: 20 złotych, ale jak sp*****lę to cię obetnę na łysą pałę
[ostrzenie noża]
Paweł> Marek masz osełkę?
Marek> Pewnie że mam
Paweł> Myślałem, że jakąś masz specjalną - a ty masz do kosy
Gunia> Wszystko co zginie jest w piórniku Joli
» |
Marzec 2003 |
 |
|
*> Chcesz cycem w łeb?
*> A gdybyś to miał
Jolcia> Co to? Wypisał się dziad jeden! [...] Tylko żartował, wystraszył się i od razu pisze
[pierniczki]
Andre> Proszę
*> O! pierdolniczki
[Wychodząc z akademika na poranne zajęcia]
Jolcia> Kurna dziod, jaki piękny dzionek!
Jolcia> Andre, znowu ugotowałam trzy jajka na czarno
[doświadczenia w obudzeniu się w autobusie na ostatnim przystanku trasy]
Maciek> Oni cię budzą, mówią że nie hotel
Michał> Wczoraj opracowałem nową minę
Maciek> Łukasz rozkręcił komputer
*> To ja tam nie idę teraz
Maciek> Kwestia pięciu minut. Przyszedł se podłubać i już wydłubał co chciał
Tomek> Bo jemu się wydaje że jest pępkiem świata i to zaburza mój światopogląd bo ja jestem pępkiem świata a nie ma dwóch pępków.
Agnieszka> Wysłałeś na urodziny życzenia Marcinowi?
Marek> ehe
Agnieszka> Podpisałeś mnie?
Marek> no
Agnieszka> to dobrze
Andre> Tak chodzę po tym akademiku i język mi się plącze i w ogóle...
Agnieszka> To znak ze trzeba iść spaść
Agnieszka> Bez przesadyzmu
[opowieść o torcie truskawkowym robionym przez ciotkę]
Jolcia> Masa truskawkowa, krem truskawkowy i truskawki na wierzchu - żygnąć można
[zakupy w sklepie]
Jolcia> Musiałam zapłacić za 4 rolki papieru toaletowego "Chwila rozkoszy" aż 5 złotych i 99 groszy!!!
[do drugiej sprzątaczki]
Sprzątaczka> Tam jest w 202 zatkana ubikacja, żebyś nie zaglądała. Jak sobie nie zgłoszą sami...
[Tomek miał ze sobą siano dla chomika]
Michał> U mnie szynszyl dracenę zjadł
Andre> A ja pisze przez samo ha - tak się potocznie pisze
Agnieszka> To jest błąd ortograficzny bardzo poważny
Marek> Wiesz dlaczego słowo huj pisze się przez "ch"? Bo jest dłuższy. "Ch" się wymawia miękko i przez "ch" to jest miękki a przez "h" jest twardy.
Jolcia> Ale ja rozumiem, że ludzie na wsi muszą zabijać te małe koty. Moja sąsiadka ma kilka kotów i wszystkie wykastrowane. Wiesz ile kastracja kota kosztuje? 100 złotych.
Adam> Mój sąsiad robi egzekucje kotów i to za darmo
[19:05 - miałem na myśli jajecznicę z kiełbasą i cebulką]
Andre> U mojej cebulki liście zaczynają więdnąć i wieczorem zrobię sobie...
Jolcia> ...egzekucję cebuli
Janusz> [śpiewając:] "Sytuacja coraz gorsza robi się ze złej...Polewka"
Andre> Tak na dobry początek dnia?
Janusz> [patrząc na komputer] Ooo! Neta nie ma. "Znów się zepsułeś i wiem co zrobię..."
Janusz> Dobra, idę na BHP. Ostatnio mieliśmy wybuchy, jak dupnęło...
» |
Kwiecień 2003 |
 |
|
Andre> Dzisiaj Prima Aprilis, zrobiłeś komuś jakiś kawał?
*> Powiedziałem jej że jest ładna
[Jazda autobusem]
Maciek> Jadę tym k**** ogórkiem i on robi takie koło, a tu jest piekarnia. Jak wysiądę na tym przystanku i kupię chleb to jeszcze zdążę na ten sam autobus.
Jolcia> Narzekał, że pod prysznicem była zimna woda, trzy razy chodził sprawdzać czy może jest już ciepła, w końcu skopał tego węża.
Ela> Mój jeden kolega stwierdził, że urodzenie dziecka jest podobne do zrobienia kupy
• |
2003.04.03 00:24 03-04-03 |
|
Paweł> Co to k****! Gąbka k**** jak do tablicy
[Wycieczka do kompostowni]
Pani oprowadzająca> Proszę nie chodzić po tej podłodze, bo nie ręczę za wytrzymałość tych desek. Pod tymi deskami są...
*> dziury?
Pani oprowadzająca> Nie, nie dziury, tylko kolce
Tomek> Wilcze doły
Jolcia> Jak huknę w rondel to dno odleci
Łukasz> W sobotę zamówiłem kotleta de volay i gdy wbiłem w niego widelec eksplodował we mnie takim zielonym czymś
Ela> Ja musiałam pchać kiedyś autobus, bo kierowca wjechał w kapliczkę
[do portierki DS17]
Paweł> Proszę jej przekazać że nie ma kolosa
Andre> Ja się dzisiaj głodzę. Po co w ogóle jeść?
Marek> Po to żeby było czym sr**
Andre> Ja się dzisiaj głodziłem od siódmej do pierwszej
Jolcia> A ja się odchudzam kiedy śpię
Andre> Aneta kazała przekazać, że przyjdzie zaraz.
Marek> 15 po dziewiątej przyjdzie
Andre> W sumie powiedziała że przyjdzie zaraz, z tym że nie wiadomo dokładnie co znaczy słowo "zaraz"
Marek> Zaraz to jest taka duża bakteria
[kroki na korytarzu]
Marek> Myślałem że sunie tak zaraz
Jolcia> zaj***sty sklep - grat na gracie
Paweł> A co to? Placek, a to se k**** wezmę. P*****ielę, a co?
[Klejenie rozbitego reflektora]
Maciek> przetopiłem lampkę choinkową
Andre> A ciekawe czy moglibyśmy pisać kolokwium ze skałek całym rokiem, czy będziemy pisać w grupach
Maciek> Mam jutro kolokwium z matmy
Andre> I nie dałbyś rady?
Maciek> Choćby skały sr**y
[opowieść o wyjściu na zajęcia]
Janusz> Obudziłem się dzisiaj skoro świt o pierwszej i stwierdziłem ze nie ma szans bym poszedł. Będzie kiedyś w przyszłości "jak spędziłeś studia": przepiłem, przekurzyłem, przegrałem.
Andre> Mam w lodówce konserwę, ma chyba ze 2 albo 3 tygodnie
Jolcia> To niedużo, pewnie w sklepie na półce pół roku leżała
Andre> Wszystkie dokumenty przerzuć sobie na D
Paweł> teraz?
Maciek> po sformatowaniu
[na imprezie wydziałowej]
*> Andre, jestem w stanie upojenia alkoholowego. I przepalenia płuc.
Andre> Gdzie pracuje twoja siostra?
Ela> W Effendorfen
Andre> Kraj by mi wystarczył
» |
Maj 2003 |
 |
|
Marek> Kiedyś się zabierałem do tego lizaka ale się nie dobrałem
Marek> tak to można uczyć się języków obcych
[powiedział Marek oglądając bajkę w angielskiej wersji językowej z angielskimi napisami]
[Pomiary ciśnienia]
Marek> Biurokracja pieprzona! Zanim ci zmierzy ciśnienie, musi ci podnieść!
Marcin> Słyszałem że się opalałeś dzisiaj
Andre> No całe popołudnie
Marcin> ...w glanach
Jolcia> ale były trudności w zebraniu grupy do kupy
[do telefonu]
Agata> Oskar, Oskar, podaj łapę. Nie wie gdzie ja jestem?
[telefon]
Maciek> Kalkulator, waluta - wszystko czego mój nie ma
[Na balkonie na II piętrze]
*> Lałeś kiedyś z tej wysokości? Ale byłby show!
Paweł> Nie schodzi mi skora z pleców?
Andre> E, chyba z nóg.
Paweł> Chyba błoto. Marek ma noż?
Andre> Ale się dzisiaj umyjesz?
Paweł> e, tak polegnę. i tak jest wymiana pościeli
[jedzenie "krówek na ćwiczeniach"]
Tomek> Może ja jestem chory, ale zwrot "ja nie wiem czy mógłbym wypasać twoją krówkę w moich ustach" brzmi co najmniej dziwnie...
Gunia> Jola miała wczoraj głupawkę i zastanawiała się dlaczego nie ma czerwonego papieru toaletowego i dlaczego ikonki na gadu-gadu są łyse
[wyjazd do stanów]
Jolcia> Możemy sobie zrobić zdjęcie wcześniej i po. I później zamienić.
[drukowanie - wymiana tuszu]
Marek> Ty musisz troszeczkę poczekać a ja się muszę troszeczkę powk****ać
[Praktyki w hucie]
Pan prowadzący> Trzeba będzie podjechać, mamy Żuka, rozwaliliśmy go w czasie wyjazdów w teren.
[Praktyki w hucie]
Pan prowadzący> Z toalety jak chcecie skorzystać to jest tu...
Janek> O ja chętnie
Pan prowadzący> ...aczkolwiek trzeba mieć własne akcesoria
[Rozlane piwo]
Janek> eee! Ludwikiem jedzie!
Maciek> Boro słyszałem że ty pokój piwem myjesz burżuju
[...]
Janek> Klimat taki że można się zaciagnąć
Paweł> Jaki klimat?
Janek> W kiblu
Paweł> To nie ja tylko Andrzej był
Ewa> W Japonii jak chcą popełnić samobójstwo to połykają język
Ula> To znaczy odcinasz i połykasz?
Marek> Budynek parku narodowego - wkomponowany tak jakbym się w pokoju zes**ł. Tak jakby zwykły dom, tylko przekrzywiony, kantem stoi. W sumie dachu nie trzeba. A ja mówię k**** czy tu zrobią jakąś podłogę?
Portierka> To do Marka pan idzie? Będziecie się uczyć pewnie:)? Bo chyba nie zawsze wam się udawało?
Maciek> Czasem robiliśmy projekt w cudzysłowiu...
*> Ja wyjdę bąka puścić...
Michał> Bo jak wracaliśmy zapomnieliśmy wstąpić do mnie żebym się przebrał
Andre> Ale nie idziesz tak na imprezkę?
Michał> Muszę, bo Paweł powiedział że mi butów nie pożyczy
» |
Czerwiec 2003 |
 |
|
Ksiądz> Znam wszystkich którzy co tydzień przechodzą do kościoła. Ale nie znam tych - Panie ty ich znasz - którzy być może teraz smacznie sobie śpią albo przewracają gnój
Andre> Za 10 dni egzamin ze śmieci
Marek> To ten z ulicy sezamkowej by na pewno zdał: Lód z rynsztoka, Lód w polewie błotnej/ Życzę niedobrego dnia
Sąsiadka> Zobacz co się stało
Andre> Co się stało?
Marek> Sąsiadki ugotowały parówki
Andre> I zjedzą?
Marek> Nie wiem, może wyrzucą. Ugotowały aż się tak rozlazły...
Marek> Może się ogolę bo się później k**** krzywo opalę
[Głosy za oknem]
*> Budzimy się, rozbudzamy się i się uczymy!
[referendum, babci ukradli dokumenty]
Andre?> To będziesz mieć jakiś dowód?
Babcia> A taki że jestem
*> Co to jest tak statystycznie? Jesion?
*> Jesion.
[Rezerwacja pokoi]
> idziemu pokój rezerwować
> gdzie idziecie?
> idziemy do tych gości powiedzieć im że już tu nie mieszkają
[Ogłoszenie]
SPRZEDAM PÓŁKĘ
- model lux
- wersja stojąca
- brązowy mahoń
- trzypoziomowa
- mocna konstrukcja
20 zł - 206A
[Przed egzaminem]
Tomek> Nieoficjalna wersja - tak gorąco dzisiaj - a nieoficjalna: za h**a k**** spodni nie mogłem dopiąć
> Cóż to za nożyczki masz takie duże
> A to są do kurczaka
Marek> Trzeba było przyjechać to by były ściągi
Tomek> O 23:45 chyba
[Układanie ściąg w kieszeniach]
Tomek> Jakbym lokalizował ściągi według mniemamnia o prowadzących...
Tomek> Do facetów idę ja, do kobiet - Anka. Ja patrzę - babochłop! (poszła Anka)
*> Jechaliśmy w dwie osoby wózkiem z plusa. Mój kolega jechał na miejscu gdzie się przewozi zakupy, natomiast ja jechałem w miejscu gdzie zakupów być nie powinno - na poziomie zero.
[Po egzaminie]
Maciek> Co panie M***, poległo się?
Andre> A rok temu robiliście naleśniki z sosem
Agnieszka> Maciek wtedy patelnię złamał, chciał pokazać podwójny obrót i rączka została mu w ręce a patelnia spadła
Agnieszka> Pytanie było nieadekwatne do odpowiedzi
[golenie]
Paweł> O syfuś!
Paweł> Marek puść nam jakąś muzyczkę. Tylko tak trochę głośniej. Zabiłem byka, cóż to był za byk, byk sobie sika - siku siku sik
Paweł> Pierwszy. A Andrzej się jeszcze goli. Postawiłbym mu jedynkę z golenia
[Ogłoszenie]
!!! Co za skur****** zaj**** koc na balkoniku na IV piętrze
?> Ela masz dzisiaj bluzkę w palecie grey 256
[przed egzaminem z geologii]
?> Nasz wykładowca jest doktorem czy profesorem?
?> Doktorem
[...]
Tomek> Wałęsa jest doktorem honoris causa
?> To ile będzie trwało kiedy dostanie tytuł profesora?
Tomek> Tyle co perm trwał (jak myślę)
Marek> Miałem iść pół godziny temu, pójdę teraz - będzie większa kupa
Agnieszka> Zaraz będę kląć. E, nie. Już myślałam że mi ktoś ukradł ręcznik
Marek> E, u nas nie
?> tak? a moje majtki wisiały w sąsiednim składzie
Agnieszka> A u nas wisiało ogłoszenie: "złodzieju, jak możesz chodzić w mojej bieliźnie" - ktoś jej całą bieliznę ukradł
Tomek> na weselu: "ja jak się opiję, to mówię innym językiem". A ona do mnie: "co?"
Piotrek> muszę szybko pić
> Dlaczego?
Piotrek> żeby zdążyć kupić następne zanim się żabka zamknie
Klaudia> ja kiedyś do rosołu dodałam oregano
Ania> ja zwykle wszystko przepieprzam
Michał> Ale jajek nie kupiłem
Andre> Ja mam
Paweł> Ja też mam
Michał> Ale swoje zachowaj dla potomności
• |
2003.06.25 i kolejne dni |
|
Na tablicy ogłoszeń ogłoszenie o przybliżonej treści: Zginęła książka "Zarys fotogrametrii inżynieryjnej?" jeżeli ktoś widział to zielone cudo proszony jest o zwrot do pokoju...
» |
Sierpień 2003 |
 |
|
Ksiądz> W czasie mojej nieobecności obowiązki proboszcza będzie sprawował ksiądz Jerzy. Nie będzie jednak prowadził spraw kancelaryjnych i nie będzie wyprowadzał zmarłego na cmentarz. Co robić? - Nie umierać!
» |
Wrzesień 2003 |
 |
|
Jolcia> Cześć Andrzejku, ja więcej jem niż umiem!
[Przed egzaminem]
Jolcia> Chcę się już wypróżnić z tej wiedzy!
*> Za duży kieliszek? My piliśmy raz z kierunkowskazu od Żuka
» |
Październik 2003 |
 |
|
Andre> Słucham
> Cześć Andrzej
Andre> Przepompownia?
Patrycja> Patrycja mówi
Ania> Kupiłam za 9 złotych chomika w ciąży!!!
Paweł> A wezmę orzecha
Andre> Rozbijesz go o podłogę?
Paweł> A jak! Twarde te orzechy
Andre> Sąsiadki będą wiedziały, że rozbijamy orzechy
Paweł> Niech wiedzą jakich mają sąsiadów z góry
Andre> A to ja też sobie wezmę orzecha
Paweł> Ty to jeszcze lepiej - jak w epoce kamienia łupanego
[Za pomocą deski]
*> Pójdziemy się zapisać na siłownię. A jak nie będzie tego szefa tylko jego żona i spyta się: panie po zaliczenie?
*> My już zaliczone
[Obserwatorium astronomiczne - napisy na korytarzu]
Tu idziemy po omacku. A tu schodzimy przed omackiem.
Darek> Z tymi psami to ja mam - poprzedniego tez przejechałem, ale motorynką
Ania> Pójdę do pokoju, coś sobie porobię... na drutach
[myślałem że na komputerze]
» |
Listopad 2003 |
 |
|
Darek> No to trzymajcie się
*> Wy też się nie puszczajcie
Jolcia> Klaudia mówi że jest w "szoku powindowym"
[Opowieść o uwięzionych w windzie]
Ania> "Jak się państwo czujecie? Bo my już się martwimy co będzie później..."
*> Przedtem na trasie do Zakopanego jeździły jeszcze w pociągu panienki lekkich obyczajów i było na czym oko zawiesić, ale teraz...
Ania> Ksiądz mówił, że bardziej woli pogrzeby niż śluby, bo po ślubie zawsze jest gorzej, a po pogrzebie lepiej
Łukasz> To zdjęcie to jest soft-porno
[wyjazd do Poznania]
Darek> Jak myślisz Andrzej, wystarczy mi 7 kanapek?
[na stołówce]
Andre> Chyba zrobię wykład z Autocada dla 4 roku
Łukasz> To będzie: "wykład z cada u B*** - wpisz mnie na listę"
Janusz> Nieźle to wymyślili. Pomysł 5, wykonanie 3 - średnia 4.
Andre> Darek i wystarczyło ci te 7 kanapek?
Darek> Nie. Ale było 10. Jeszcze Klaudia dała mi 3 kanapki i Ania jedną.
[skanowanie mapek]
Gość> Skanowałeś mi wieczorem mapkę, ale mi zrobili takie tłuste plamy. Mógłbyś mi jeszcze raz zeskanować?
Andre> Ale ja to mam na dysku, nie muszę nic skanować. Zaraz prześlę.
Gość> Ile się należy?
Andre> Nic.
[sałatka]
Andre> Tylko jak ja was poczęstuję...
Gocha> Nałóż nam na jeden talerzyk, my sobie poradzimy. To akademik!!
Darek> zawsze musze te kotlety przypalić...
Andre> e, nie wygląda tak źle...
Darek> bo z drugiej strony nie widziałeś
Oliwka> Ta sałatka jest lepsza od poprzedniej, ale gorsza od następnej
[Rozlane wino]
Oliwka> Nie ścieraj - wsiąknie w podłogę
» |
Grudzień 2003 |
 |
|
Adam> Skoro kupiłem żel do twarzy(?) to teraz muszę jeszcze kupić do czego innego...
Jolcia> No tak, inny krem do lewego jajka, inny do prawego, inny do parówki...:)
Janusz> Wszędzie musimy wprowadzać myśl techniczną AGH
Jarek> Tą trza pochować tą trza ożenić - znam ten ból
Mateusz> Baśka ma buty z węża... strażackiego
Ela> Andrzej ile widelców słodzisz?? Jeden? Płaski? O, to tak jak ja!
Bogusław> A gdzie to o tej porze?
Babcia> Na randkę
[Sylwester w górach]
*> Mamy pokój z widokiem na Tatry. 4 stoją.
[Sylwester]
Damian> To co, pompujemy?
Grześ> No pasowało by już coś zacząć
Andre> Już teraz?
Damian> Ale ja mówię o materacu...
Ze względu na dużą objętość dział teksty został podzielony na kilka części:

›
| | 
| |
|
|
|
Strona czytana po raz 70 | Ostatnie zmiany 2004.03.08 | |
|