Plotki [2004]

andre.iq.pl

Plotki

Teksty

Polecam

Obrazki

Przepisy

Zdjęcia

O stronie

Linki

Plotki

Ze względu na dużą objętość dział plotki został podzielony na kilka części:

Ostatnio dodane

2003

2004

2005

2006

2007

2008

2009

2010

2011

2012

2013

Grudzień 2004

2004 grudzień 31 - Udany był dla mnie rok 2004 - poznałem wiele ciekawych osób, napisałem pracę magisterską, pracowałem w trzech różnych firmach i ciągle jeszcze się uczę, szkoda tylko że nie pracuję. Udało mi się przeprowadzić obserwację kilku ciekawych zjawisk astronomicznych: przejścia Wenus na tle tarczy Słońca [zjawisko stulecia - następne takie za 8 lat:], zaćmienia Księżyca [przez chmury] oraz trzech komet. Poza tym równie ważnym wydarzeniem było uruchomienie strony internetowej o zabytkach Krakowa oraz rozbudowanie trzech innych stron. Miejmy nadzieję, że 2005 będzie równie pomyślny - zobaczymy jak będzie...

2004 grudzień 31 - Kończy się rok 2004 i pasowało by zrobić krótkie resume [ciekawe słowo:)] - na podstawie artykułów znalezionych w internecie zgromadzonych w moim przepastnym archiwum, mam nadzieję że już nic więcej do końca tego roku się nie zdarzy...
» 2004.03.02 - Nazwał syna Wersja 2.0 - Świeżo upieczony amerykański ojciec doszedł do wniosku, że nazywanie syna "Junior" to przeżytek. Nazwał go więc "2.0", czyli "Wersja 2.0". Jon Blake Cusack i jego żona nazwali syna "Jon Blake Cusack 2.0". Syn napisze mu na nagrobku GAME OVER:).
» 2004.03.14 - Szarżowała traktorem pod klasztorem - 3,6 promila alkoholu we krwi miała zakonnica, która w ubiegłym tygodniu szarżowała ciągnikiem w okolicach klasztoru. 45-letnia benedyktynka staranowała wtedy stojący na drodze jej rajdu samochód.
» 2004.03.15 - Dysk na urodziny - 50 lat skończyła Aleksandra Jakubowska. "Super Express" wręczył jubilatce czysty komputerowy dysk twardy. Nowy dysk na nowej drodze życia. Prezent robi duże wrażenie na pani minister. Ogląda go chwilę, po czym pokazuje zaproszonym gościom.
» 2004.03.21 - POLITYCZNY PIERWSZY DZIEŃ WIOSNY - Wrzucili do Wisły Jakubowską. Czarna sukienka, wzorzyste rajstopy, różowe pantofle na obcasach i oczywiście torebka - tak wyglądała wczoraj minister Aleksandra Jakubowska, gdy wpadała do Wisły. Około godz. 13 przy okrzykach "Nie pomoże Leszka troska, gdy utonie Jakubowska" wrzucili ją do Wisły. Uspokajamy: utopili kukłę.
» 2004.04.20 - Zabijał za kasę - Dziś sąd ogłosi wyrok na seryjnego zabójcę - Wystarczy gest albo nieodpowiednie słowo, a sięgam po broń. Taką mam naturę - powiedział Sławomir P., płatny morderca oskarżony o zabicie czterech osób. Zaczynał od rozbojów, napadów na hurtownie. Pierwszą ofiarą był narkoman ze Skarżyska-Kamiennej. Bandyta zabił go siekierą. Na zlecenie gliwickiego gangstera Grzegorza P. miał w Warszawie zabić tancerza go-go. Podłożył bombę, ale zapomniał jej uzbroić [!!! :)]. W Jastrzębiu, w październiku 1998 r., serią z karabinu zastrzelił 54-letniego pracownika budowy, który zwrócił mu uwagę, że w lesie nie wolno myć samochodu.
» 2004.06.03 - Prezydent dostał tortem - Lech Kaczyński (54 l., PiS) dostał wczoraj tortem, bo nie zgodził się, by geje manifestowali w Warszawie. Sala pełna ludzi. Na prezydenta czekają nie tylko jego sympatycy. Przy samym wejściu stoi grupka młodzieży. Jeden z chłopaków trzyma niewielki kremowy tort. Kiedy Lech Kaczyński wchodzi do sali, pyta go: - "Czy pan prezydent?". "Uderzył mnie z całej siły, aż na karku poczułem". Resztki tortu leżały do końca spotkania na podłodze. "Dostawca tortów" nie był rozmowny i przedstawił się jako 22-letni student. - Potknąłem się, nie chciałem tego - tłumaczył.
Inni też obrywali - Tort dla Balcerowicza: w 2000 r. Leszek Balcerowicz miał prowadzić wykład na Uniwersytecie Warszawskim. Zapamięta go na całe życie. To właśnie wtedy 23-letni anarchista rzucił Balcerowiczowi tort prosto w twarz. Jajem w prezydenta - ofiarą "jajcarzy" został 7 lat temu w Paryżu Aleksander Kwaśniewski (50 l.). Co prawda jaja rzucone w prezydenta nie dosięgły go, ale rozbiły się o ucho szefa protokołu dyplomatycznego, a kolejne otarło się o naskórek Jolanty Kwaśniewskiej. Buzek też ciastem - ponad 3 lata temu tortem dostał w kark Jerzy Buzek. Polityk przysłuchiwał się wówczas wykładowi na Politechnice Wrocławskiej. Do ówczesnego premiera zbliżył się młody mężczyzna i spod kurtki wyjął tort. Nie miał problemu z trafieniem.
» 2004.07.29 - Kuchnia zwariowała! - W nowoczesnej kuchni wszystko jest na odwrót. Nic nie stoi na swoim miejscu. Mikrofalówka, która do tej pory spokojnie stała na kuchennym blacie, teraz jest wbudowana w jedną z kuchennych szafek. Twój ekspres do kawy - zamiast na stole, jak dotychczas - jest zamontowany na stałe w... lodówce. A sama lodówka? Nie stoi już wciśnięta między ścianę a kuchenne szafki. Dostała nowe, duże kółka (oczywiście z blokadą) i może dowolnie się przemieszczać. Zaczyna żyć własnym życiem. Płyta grzewcza do tej pory była wbudowana w ciąg dolnych szafek. Nadaremnie szukasz jej w dawnym miejscu! Została połączona z barkiem na kółkach i w każdej chwili możesz mieć pod ręką te dwa urządzenia w jednym.
» 2004.08.03 - Nagły atak syberyjskich hipopotamów - Dwa hipopotamy, które uciekły z zoo w regionie Omska na Syberii, przeraziły nie na żarty dwóch wędkarzy, gdy wyłoniły się z wody w odległości nie większej niż trzy metry od mężczyzn, którzy siedzieli sobie we wtorek rano nad rzeczką wędkując i popijając. Najpierw mężczyźni zobaczyli coś w rodzaju czterech peryskopów - okrągłe uszy zwierząt, w chwilę później nad wodę wychyliły się olbrzymie paszcze. Pierwszy wędkarz wrzasnął ze strachu, złapał za rower i uciekł. Drugi zapomniał o rowerze, a mimo to dobiegł do wsi przed kolegą. Przedstawiciel jedynego w Rosji wiejskiego ogrodu zoologicznego, z którego uciekła para hipopotamów, powiedział, że zwierzęta uciekły z tymczasowej woliery. Parę hipopotamów - Malwinę i Kenigsa - znaleziono we wtorek pasącą się na łące z soczystą trawą.

2004 grudzień 30 - Sesja obserwacyjna komety C/2004 Q2 Machholz, która świeci sobie ładnie na niebie i widać ja nawet gołym okiem - może ona być obarczona winą za spowodowanie wszelkich nieszczęść na świecie, na przykład wielkiego trzęsienia ziemi w Indonezji. I to tym bardziej, że od kilku tygodni było ją bardzo dobrze widać właśnie z południowej półkuli Ziemi.

2004 grudzień 26 - Święta mijają może nie "bez szynki i choinki", ale na pewno bez śniegu - klimat jak w czasie Świąt Wielkanocnych - pewnie kiedy przyjdą to wtedy spadnie śnieg:).

2004 grudzień 24 - Jeszcze dodam archiwalne SMS-y świąteczne - miłego czytania:).

Śniegu po pachy,
smacznej kiełbachy,
prezentów kupę,
rózgi na d***,
do nieba choinki,
wędzonej szynki
oraz szczęśliwego wskoku
do Nowego Roku.

Na szczęście, na zdrowie, na te Boże Święta
Coby ci się lobbysta jakiś przypałętał
A jak zajmiesz się protekcją w bardzo dużej skali
Coby cię na magnetofon nigdy nie nagrali HEJ!.

2004 grudzień 20 - Historia o Mikołaju:)

Pewnego Bożego Narodzenia, bardzo dawno temu, Święty Mikołaj przygotowywał się do swojej corocznej podróży. Jednak wszędzie piętrzyły się problemy... Czterech z jego elfów zachorowało a zastępcy nie produkowali zabawek tak szybko jak elfy, więc Mikołaj zaczął podejrzewać, że może nie zdążyć...
Następnie pani Mikołajowa oświadczyła mu, że jej Mama ma zamiar wkrótce ich odwiedzić, co bardzo zdenerwowało Mikołaja. Na domiar złego, kiedy poszedł zaprzęgać renifery, okazało się, że trzy z nich są w zaawansowanej ciąży, a dwa inne przeskoczyły przez płot i zwiały - Bóg jeden wie dokąd. Mikołaj zdenerwował się jeszcze bardziej...
Kiedy zaczął pakować sanie, jedna z płóz złamała się. Worek runął na ziemię, a zabawki rozsypały się dookoła. Wkurzony Mikołaj postanowił wrócić do domu na kawę i szklaneczkę whisky. Kiedy jednak otworzył barek okazało się, że elfy ukryły cały alkohol i nie było nic do wypicia...
Roztrzęsiony Mikołaj upuścił dzbanek do kawy, który roztrzaskał się na kawałeczki na podłodze w kuchni. Poszedł więc po szczotkę, ale okazało się, że myszy zjadły włosie, z którego była zrobiona...
I właśnie wtedy zadzwonił dzwonek do drzwi... Mikołaj poszedł otworzyć. Za drzwiami stał mały aniołek z piękną, wielką choinką. Aniołek radośnie zawołał:
- Wesołych świąt Mikołaju! Czyż nie piękny mamy dzisiaj dzień? Przyniosłem dla Ciebie choinkę. Prawda, że jest wspaniała? Gdzie chciałbyś, żebym ją wsadził?
Stąd wzięła się tradycja aniołka na czubku choinki...

2004 grudzień 18 - Oficjalna premiera nowej wersji strony o zabytkach Krakowa. Zapraszam do odwiedzenia pod adresem [http://www.zabytki.krakow.prv.pl].


2004 grudzień 18 - Jeżeli nie wiecie co aktualnie porabiam, to informuję, że jedynym moim konkretnym zajęciem jest w tej chwili dawanie korepetycji. I dzisiaj na przykład zarówno ja jak i moja uczennica tak średnio nadawaliśmy się do przeprowadzenia lekcji, gdyż obydwoje byliśmy po nocnych imprezkach.

2004 grudzień 17 - Życzę wszystkim Wesołych Świąt!. Oby nie były takie jak w wierszyku z czasów komunistycznych:)

"Bez szynki, bez choinki,
bez węgla i prądu
najlepsze życzenia
od partii i rządu!:)"

2004 grudzień 17 - Dzisiaj 17 grudnia, czyli Dzień Bez Przekleństw. 10 grudnia był Dzień Odlewnika, natomiast 29 listopada Dzień Bez Kupowania. Pamiętam tylko tyle, że sporo jeździłem kiedy we wrześniu był Dzień Bez Samochodu...:)

2004 grudzień 13 - Mama weszła rano do domu i powiedziała: "mamy we wsi świeżego nieboszczyka". I to była sensacja, gdyż zmarły odszedł z tego świata w tajemniczych okolicznościach, wersja oficjalna mówi, że zamarzł nocą w samochodzie (temperatura -2 stopnie C).

2004 grudzień 9 - Wiecie, niewiele u mnie w ostatnim czasie się dzieje* - robię różnego rodzaju projekty graficzne, stronki www, a poza tym zajmuję się nauką angielskiego... jest ciężko. Czytam sobie różne artykuły po angielsku (głównie o tematyce wojennej) i oglądam filmy bez tłumaczenia [na przykład "South Park" - wiem, że nie jest to zbytnio godne polecenia:] - i tak sobie myślę żeby na tej stronie wprowadzić trochę angielskich słów. Na początek fragmenty opowieści żołnierza z I wojny światowej:
» 1915.08.19 - Football match between men and officers tonight, but had to stop in the middle as the ball burst.
» 1915.10.06 - In the evening played bridge and went with Howie and Black to hunt rats. Not very successful.
» 1915.10.07 - More rat hunting tonight and bridge. Dreamt last night of killing rats.
» 1915.11.18 - The men worked very hard, partly because the job had to be finished, and partly because they were promised a tot of rum.
------------
*
- Przypomina mi się taki cytat: "W naszym mieście niewiele się dzieje, jest paru kumpli, są przyjaciele [...] padła idea: nakręćmy pornola:)". I na przykład wujek kiedyś miał przerąbać siekierą kości. Uczynił to kładąc je na drewnianym stołku, który stał w kuchni - i to z taką siłą, że siekiera wybiła w nim dziurę na wylot:). Stołek ten stał nadal przez długie lata, z tym że dziurę miał zaklejoną taśmą klejącą. Chyba bredzę...:).
Na zdjęciu poniżej prezentuję wykonane w rupieciarni zdjęcie wspomnianego krzesła - dziura prezentuje się okazale.


2004 grudzień 6 - Hitem ostatnich dni jest dla mnie zespół "Darzamat", poza tym "Evenfall" oraz "Delight" - polecam, jeżeli tylko ktoś lubi ten rodzaj ciężkiej muzyki. Chociaż tak prawdę mówiąc, wcale nie jest ona taka ciężka... I jeszcze świetny jest utwór Rammstein "America" ("coca-cola, sometimes war" hehe:), niedawno udało mi się go ściągnąć.

2004 grudzień 6 - W bólach i cierpieniach powstała nowa wersja strony "Galeria Zdjęć Artystycznych", dzisiaj oficjalna premiera. Zapraszam do obejrzenia pod adresem [http://www.galeria-zdjec-artystycznych.prv.pl] lub [http://andree.4me.pl/galeria]. Najgorsze w takim przypadku są chwile niemocy twórczej, kiedy to musi upłynąć sporo czasu zanim coś sensownego wreszcie zaczyna wychodzić.

Listopad 2004

2004 listopad 30 - Zdecydowałem się zrobić oficjalną premierę internetową etykiety do wina:). Jak na razie zamykam konkurs na nazwę wina bez rozstrzygnięcia, wszystkie nazwy były dobre, ale jednak nie zdecydowałem się na żadną z nich... A mogło to być na przykład "wino z kawałkami owoców", "wino z szafy", "andrzejówka", "zaburzacz umysłu", "mózgotrzep" czy też "niedobre, ale mocne":). Aktualny system nazewnictwa win: "Wino nr ..." i kolejny numer, w tej chwili jest już 11.


I jeszcze korzystając z okazji chciałbym zaprezentować kilka opowieści dziwnej treści związanych z winem:
» Babcia opowiadała, że kilkadziesiąt lat temu u sąsiadki robili wino i wyrzucili przefermentowane owoce. I przyszły kaczki i zaczęły to jeść. Przyszła sąsiadka, partrzy: jedna kaczka leży... druga leży... Zabiła jedną, drugą, ale już więcej nie zabijała, bo zobaczyła że w przełyku mają resztki owoców:).
» The prize of 3 bottles of German wines offered by Maik Meyer to the discoverer of the 50th confirmed member of the Meyer group of comets was won by Rainer Kracht with the discovery of 2004 T2*. Innymi słowy: nagrodę 3 butelek niemieckiego wina za odkrycie pięćdziesiątej komety z pewnej grupy zdobył niejaki Rainer Kracht za odkrycie komety C/2004 T2.
» "... [istnieją] świadomi izolatorzy - osobniki zrezygnowane, pozbawione woli walki, celowo odcinające się od rzeczywistości. Z reguły są to ex- walczący z wiatrakami, którym się nie powiodło. Tu mogę podać przykład Pana Mietka, który w wyniku paranormalnej aktywności szarych komórek doszedł do wniosku, że w 1969 roku nastąpi koniec świata. W związku z tym usilnie namawiał Panią Jadzię ze sklepu monopolowego, aby umorzyła mu długi bo i tak wkrótce cały sklep (łącznie z książką dłużników) się zdematerializuje w wyniku uderzenia w Ziemię komety o kształcie butelki wina owocowego"
OK*, dość tego mielenia jęzorem:).
------------
* - trzeba wprowadzać angielskie słowa

2004 listopad 30 - Chciałbym wszystkim bardzo podziękować za życzenia imieninowe, strasznie się cieszę że o mnie pamiętaliście:).

2004 listopad 27/28 - Ciekawy jest tekst utworu Kazika "I znów o kolejnej nocy chcę zapomnieć, chociaż była dzisiaj krótsza o wiele wiele więcej" i dalej: "...a o tym co nad ranem było nie wiem". Wiem że to jest godne ubolewania, ale pasuje mi się zgodzić z tymi słowami, lepiej się nie przyznawać jak haniebnie zakończyłem imprezkę w akademiku... porażka:). Jedyne pocieszenie, że mogło być na przykład jeszcze gorzej... (chociażby takie wizje, że przecież mogliśmy skakać przez okno, dlaczego nie?:).

2004 listopad 25 - Z moich zajęć z grafiki komputerowej wracam do domu o północy (chyba że śpię w akademiku). Czasem trzeba przejść na nogach od pociągu 5 kilometrów przez las. Tym razem nie było dzików, tylko sarna, ale poza tym coś w krzakach trzaskało gałązkami:). A znowu jakieś 2 miesiące temu o mało nie przejechałem w lesie jeża, było by to wyraźnie odczuwalne, bo prawdopodobnie przebił by oponę...:).

2004 listopad 23 - Pan wszedł do przedziału i oznajmił: "kibel zamarzł". Tym samym podróżni w pociągu dowiedzieli się jak mocny okazał się atak zimy. I rzeczywiście - śnieg, wiatr, połamane drzewa, przez 2 dni brakowało prądu - ani usiąść do komputera nawet...:)
A odnośnie podróży pociągiem - to jest ciekawe doświadczenie rozmawiać przez telefon w sąsiedztwie konduktorki i powiedzieć do telefonu, że przejadę kilka stacji na gapę, dobierając takie słowa aby się ona nie zorientowała:).

2004 listopad 21 - Chciałem wszystkich poinformować, że ostatnio dość intensywnie tworzę... powstaje kilka różnych projektów graficznych - ale szczegóły wkrótce.

2004 listopad 15 - Z serii opowieści dziwnej treści: W akademiku była impreza i jeden chłopak nałożył sobie pufę na głowę i zaczął walić z całej siły głową w ścianę. I przebił się do sąsiedniego pokoju - i wyleciała jedna cegła!

2004 listopad 15 - W ramach zajęć z grafiki komputerowej należało opracować pewien projekt, który w moim przypadku nadaje się chyba raczej na antyreklamę tego produktu...:)



Original version

Andree version

2004 listopad 12 - Hejówka! A jednak strona działa i ma się dobrze. Ja także żyję, ale mam się nieco gorzej, gdyż jestem obolały po niedawnym koncercie:). Ale naprawdę zadziwiające jest to, że jednak stronkę ktoś czyta - chociaż nie bardzo rozumiem dlaczego...:). Dostałem listy z różnych stron świata od osób martwiących się o losy stronki, bardzo za nie dziękuję [dobrze że nie były to listy z pogróżkami hehe:].

2004 listopad 10 - Wielkie święto, przynajmniej dla mnie - koncert Dark Stars Festival, był jak najbardziej udany, o czym może świadczyć fakt, że wyszedłem z niego ledwie żywy ze zmęczenia. Wszystkie spośród pięciu zespołów były w dobrej formie, natomiast miłą niespodzianką był zespół Darzamat, którego wcześniej nie znałem. Pewien niedosyt mógłby tylko wynikać z tego, że zespoły w dużej części grały nowe, nieznane utwory, nie spiesząc się z prezentacją dobrych, sprawdzonych kawałków. Jeżeli ktoś nigdy nie był na tego typu imprezie, to mogę jedynie powiedzieć, że koncert muzyki metalowej to jest całkowicie inna rzeczywistość.
A dla tych którzy nie byli na tym koncercie mogę jedynie polecić odwiedzenie pewnej stronki, znajduje się pod nim coś, co nazywa się [growl karaoke] - miłych wrażeń życzę:).

2004 listopad 9 - Opowieści z pracy przesłała Monika - dziękujemy i prosimy o następne.
» "Nie wiem czy znacie Winkalka. Jeśli nie to jest to taki program geodezyjny - taki prosty - taki rozbudowany kalkulator geodezyjny. Przyszedł właśnie gościu i pyta się jak wyczyścić dyskietkę w Winkalku. A kolega mu mówi, że w Winkalku nie da się czyścić dyskietki. A ten "aha" - a kolega się go pyta "a jaki w ogóle ma pan system operacyjny" a ten mu mówi "no... Winkalk" hehe:)"
» "Przyszła kobieta jakaś i taka strasznie ważna. Mówi: "proszę ten plik przesłać mi na maila". A na jaki adres? Kobieta odpowiada: "Na Słowackiego 20". I gadaj z nią. Jak ona koniecznie chce na maila a daje adres poczty zwykłej i nie da się przegadać, bo ona jest mądra!"

2004 listopad 9 - Tak dla zmyłki umieszczę kilka historyjek z serii opowieści dziwnej treści:.
» "W samochodzie urwał się filtr powietrza. Pojechaliśmy do jakiegoś warsztatu, ale gość stwierdził, że to trzeba zrobić w autoryzowanym serwisie. Ale wziął kawałek szmaty, zawiązał wokół filtra i powiedział, że jak na razie można tak jeździć:)."
» "Jest na jednej uczelni Murzyn, który ma bogaty zbiór materiałów od starszych roczników i gdy na kolokwium trzeba rozwiązać jakieś zadanie, on wyszukuje podobne w tych swoich papierach i przepisuje. Gdy prowadzący go upominają, on mówi: "Ja słabo rozumieć po Polsku i muszę sobie przetłumaczyć treść zadania" - i pozwalają mu korzystać z tych materiałów."
» "Pewien człowiek czuł się nie bardzo zdrowy, znajomy go spytał: "A bierzesz coś?" - "Tak, Calgon":)".

2004 listopad 8 - Jeżeli kogoś ciekawi co porabiam w studium grafiki komputerowej, to informuję, że ostatnio już nawet odrabiam zadania domowe. Jako ostatnie było zrobienie projektu kołyski, podczas jego realizacji oparłem się o inny, istniejący już rysunek (okładkę książki) - wytęż wzrok i znajdź 10 szczegółów różniących poniższe obrazki:).


2004 listopad 4 - Wybory w USA. Najśmieszniejsze jest to że wobec wyrównanych szans obydwu kandydatów, prezydenta wybrali biedni, słabo wykształceni mieszkańcy wielkich miast, którzy nie byli do końca zdecydowani na kogo oddać głos.

2004 listopad 1 - Niezły klimat panował na cmentarzu w godzinach wieczornych, poniżej zdjęcie z nocnej sesji fotograficznej. A w ciągu dnia na kazaniu oberwało się od księdza z ambony pieskowi, którego ktoś wniósł pod kurtką na cmentarz (w sumie nie była to wina pieska), ale ciekawe po co ktoś psa przyprowadził w takie miejsce:).


Październik 2004

2004 październik 31 - Dobra wiadomość dla przeciwników niniejszej strony - jej losy wiszą na włosku...:) grozi jej zamknięcie, gdyż pomimo moich starań występują trudności z jej utrzymaniem na dotychczasowym serwerze. Proszę się jednak nie martwić, pracuję nad tym - skończy się to prawdopodobnie tak, że strona zostanie przeniesiona na płatny serwer [co jej raczej wyjdzie na dobre:]. Do tego czasu jednak nie należy spodziewać się aktualizacji, w razie czego proszę o cierpliwość. Ale to i tak chyba nieważne, pewnie i tak tej strony nikt nie czyta...:)

2004 październik 31 - Jak ktoś kiedyś powiedział, życzę wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Zakopanych oraz Dnia Zaduszonych oraz Wesołego Umrzyka:). A wczoraj w radiu podano, że "pojawiła się firma, która opracowała metodę wysyłania ampułek z prochami ludzkimi na orbitę okołoziemską".

2004 październik 31 - Planuję otworzyć stronkę zawierającą nocne zdjęcia zabytków Krakowa. Zapraszam do odwiedzenia pod adresem [http://www.zabytki.krakow.prv.pl]. Skoro i tak nigdzie nie pracuję, to przynajmniej mogę porobić trochę stronek internetowych. Jej pomysł powstał w ciągu kilku godzin, od około 23 do 1 w nocy z 20 na 21 października, natomiast realizacja projektu graficznego zajęła kilka dni, rodząc się w bólach i cierpieniach niemocy twórczej:).


2004 październik 28 - W nocy zaszło ostatnie z serii czterech całkowitych zaćmień Księżyca widocznych w Polsce w ciągu półtora roku, niestety żadnego z nich nie było widoczne w Małopolsce na czystym niebie:(. Oczywiście wiadomo było, że się zachmurzy, chociaż jak zwykle noc poprzedzająca zjawisko była pogodna. Z tego wszystkiego dane mi było oglądać jedynie kawałek poprzedniego zaćmienia z maja tego roku, ale i tak przez chmury i tylko przez chwilę...

2004 październik 25 - Miałem okazję poznać pewnego pana, który opowiedział mi swoją historię: "Właśnie wyszedłem z p*** [innymi słowy z pudła], jestem od [z gangu] Krakowiaka. Gdzie tu jest najbliżej postój taksówek? Masz prawo jazdy? Tu stoi moja Toyota, dam ci kluczyki i będziesz prowadził, ja nie mogę bo właśnie wypiłem piwo." Niestety ja też nie mogłem:(.

2004 październik 24 - Od miesiąca miałem w domu dwa małe pieski-potworki:), które dzisiaj powędrowały w świat. Mam nadzieję, że dojechały szczęśliwie, bo jeden z nich pastwił się nad drugim (mniejszym). Ze względu na skomplikowane powiązania rodzinne mniejszy był dla większego wujkiem, tak więc większy stworek znęcał się nad własnym wujkiem:).

2004 październik 24 - Jesień w pełni, moja ulubiona pora roku. Na zdjęciu: panorama lasu, gdzieś między tymi drzewami jechał wtedy jeździec na koniu, jak mówi najnowsza plotka był to złodziej, który ukradł konia z jednego gospodarstwa...


2004 październik 22 - Opowieści z pracy przesłała Monika:
"W pracy czasem jest śmiesznie nawet. Na przykład przyszedł jeden gościu i mówi do mojego kolegi z pokoju: "Proszę pana, czy mógłby pan wejść do komputera?":). Znowuż innym razem jedna pani przyszła - taka blondyna cienka na szpilkach i mówi: "Czy mógłby mi pan wydrukować raster, bo muszę go sobie zeskanować". W tym momencie wszyscy nie wiedzieliśmy o co kobiecie chodzi:).
W ogóle to nie mogę się tu do niczego dostosować, ale nie chodzi mi w tym momencie o to, że nie wiem jakie są moje obowiązki, tylko nie wiem komu i ile mam robić i czego i z czym do picia! Masakra! Tu są całe fanaberie z piciem herbaty i kawy:)."

2004 październik 19 - Z serii "opowieści dziwnej treści:)" z ostatnich dni:
» "Tydzień temu na trasie Kraków-Zakopane w tym miejscu moi koledzy po pijaku sikali z samochodu przez okno"
» "W zakładzie produkującym mleko w proszku dosypywali wapna, żeby się zobojętniło. A jakie szczury tam pływały w kadziach z mlekiem..."
» "Kilka dni temu puszczałem do niej sygnały, tak kilka pod rząd, dobrze że nie napisałem SMSa "może byśmy się czegoś napili" - bo telefon wzięła jej mama do sanatorium...:)"

2004 październik 18 - Pierwsze zajęcia w Studium Grafiki Komputerowej. Obiecuję, że w czasie następnej aktualizacji (o ile nastąpi, hehe) dodam tu jakiś ładny obrazeczek. I oto dodaję:).


2004 październik 18 - Pasowało mi napisać CV i porozsyłać w różne miejsca. Wyszło na to że mam kosmiczne zainteresowania: astronomia, gotowanie i pływanie:). Ciekawe ogłoszenie o pracę widziałem w jednej gazecie: "Od kandydatów oczekujemy: zainteresowania ciuchami, papierka co najmniej ze szkoły średniej, znajomości trendów i oczekiwań rynku odzieży dla ludzi młodych, szeroko otwartych oczek na otoczenie, skupienia i zdolności przekazania wizji, cierpliwości - by dobrze wysłuchać co chce szef, poczucia humoru - by pracować z nami, prawka by poruszać się po kraju".

2004 październik 17 - Chwilowo od tygodnia nigdzie nie pracuję, siedzę w domu i zbijam gruchy:). W ostatnich dniach wykonywałem dużo różnych dziwnych rzeczy: kilka wyjazdów, załatwiałem setki różnych spraw, poza tym praca przy kiszeniu kapusty, wizyta u bardzo miłej Pani Dentystki, jakiś pogrzeb... Ciekawostką było to, że na stypie stawiał wódkę sam nieboszczyk, gdyż już od dłuższego czasu miał przygotowane zapasy alkoholu na tą okazję.

2004 październik 17 - W czasie ostatnich tygodni przeczytałem wiele książek wojennych - polecam, często zawierają wesołe historyjki. Poniżej przedstawiam fragmenty książek o polskich lotnikach w Anglii, może nieco obszerne, ale warto przeczytać.

"Ładujemy się do grata. Pilot podpisuje książkę pracy samolotu. Przypinamy się. Włączam tlen. Nie bardzo wiem po co kazali nam włączyć tlen już na tysiącu stóp. Podobno polepsza ostrość wzroku w nocy. Ja osobiście tego nie zauważyłem, ale widocznie tak jest. Rozkładam swoje biuro nawigacyjne. Samolot leniwie odrywa się od ziemi. Spostrzegam muchę siedzącą na szybie. A więc jeszcze jedna żywa istota w samolocie. Jeśli zginiemy, to wszyscy razem, jeśli wrócimy to też razem."

"Tymczasem ciche tony radiotelefonu przeszły w bulgotanie jakby rozgniewanych indyków, a w miarę zbliżania się do celu zmieniły się w bardzo ożywioną rozmowę. Były to głosy załogi K+W, która była właśnie nad celem i miała swój radiotelefon nastawiony na częstotliwość zewnętrzną. Naruszenie ciszy radiowej, ze względu na ułatwienie nieprzyjacielowi pomiarów podsłuchowych, było zbrodnią nie do wybaczenia. Co ci idioci robią, zgubią i siebie i nas! W tym momencie przyszedł mi na myśl diabelski pomysł: poczekaj, zaraz im gęby pozamykamy. Zdobywszy się na arogancki, chrapliwy, "nazistowski" ton głosu przełączyłem nasz radiotelefon na częstotliwość zewnętrzną i wyrąbałem jak siekierą: Ruhe... donner wetter... Heil Hitler!!!". Po chwili doszedł nas głos: Słyszą nas, pludry przeklęte, po czym zaległa martwa cisza."

"Wyrównałem lot, na klęczkach doszedłem do otworu i skoczyłem. Ponieważ samolot stracił wysokość, spadałem na ziemię krócej - 2 minuty. Jednakże te dwie minuty między niebem a ziemią wydały mi się tak długie, że nawet zapaliłem papierosa. Gdy znalazłem się na ziemi, byłem niedaleko drogi, którą przejeżdżał rowerzysta. Krzyknąłem do niego z angielska po francusku, odwrócił się, ale jechał dalej. Wyraźnie unikał kontaktu ze mną. Wobec tego zakląłem głośno "Cholera". Nieznajomy natychmiast stanął i zapytał: Czemu od razu nie mówisz po polsku?."

"Jakby przeczuwając, że w nowych warunkach zabraknie dlań miejsca w wąskiej kabinie samolotu zawieruszył się gdzieś "żołnierz dywizjonu"... "starszy strzelec"... pies Ciapek. Ciapek był kundlem, przybłędą, którym zaopiekowali się żołnierze personelu naziemnego dywizjonu 305. Nie należał on do psów darzących przyjaźnią każdą napotkaną osobę. Przeciwnie, obcych traktował nieufnie, a gdy się do niego zbliżali, warczał lub szczekał. Ciapek brał udział we wszystkich defiladach i uroczystościach polskiej jednostki. Maszerował na końcu eskadry technicznej prowadzony na smyczy. Podobno brał udział w wyprawach bombowych na Bremę, Hamburg i Kolonię. Po każdym locie bojowym mechanicy zawieszali na jego obroży maleńką bombkę. "Latający pies" stał się niezwykle popularny, jego zdjęcie było publikowane w brytyjskiej prasie. Kiedy jednak dziennikarze zdradzili, że mechanicy wielkopolscy nadali Ciapkowi stopień starszego strzelca Wojska Polskiego, podniosło się oburzenie. Pewien starszy ułan w liście otwartym do prasy dał upust swemu oburzeniu: "Przeczytałem artykuł pt. "Starszy strzelec Ciapek" i bardzo mnie to rozgniewało. Bo jestem starszym ułanem i uważam, że nadawanie psom stopni wojskowych znieważa armię polską". Ciapek "służył" w dywizjonie wielkopolskim aż do chwili, gdy trzeba było ruszyć z Ingham do Swanton Morley. Właśnie wtedy zginął. Ktoś powiedział, że miejscowy farmer zastrzelił go, kiedy polował na króliki. Przyjaciele potraktowali Ciapka jako zaginionego na froncie i wypisali na tablicy operacyjnej kredą słowo: Missing..."

I jeszcze ze specjalną dedykacją dla znajomych z Akademii Rolniczej (AR):

"Należy wspomnieć, że z chwilą pełnego przeszkolenia dywizjonu 309 jako dywizjonu myśliwsko-rozpoznawczego i podporządkowania go lotnictwu myśliwskiemu (Fighter Command) znaki rozpoznawcze na kadłubach samolotów zmieniono z AR na WC"

2004 październik 16 - Warto o tej porze roku zwrócić uwagę na niebo po zachodzie lub przed wschodem słońca - jesienią często można zobaczyć widok jak na zdjęciu poniżej. Jest to panorama wykonana z trzech zdjęć przedstawiających podświetlone na czerwono chmury przed wschodem słońca nad ranem 16 października przed godziną 7 rano.


2004 październik 15 - Przeglądając moje archiwa znalazłem kilka wesołych tekstów ściągniętych z internetu, poniżej przedstawiam jeden z nich. Zachęcam czytelników strony andree.xu.pl do przesyłania śmiesznych historii na maila [andre.b@poczta.fm] lub na gadu-gadu [1974958], każda która będzie się nadawała zostanie opublikowana na stronie.

"Znacie historię z żarówką?? Podobno wydarzyła się kilka lat temu w jednym z akademików na polibudzie: kolesie pili sobie wódeczkę jak to czasem bywa, tak bez okazji i jeden z nich wpadł na świetny pomysł. Założyli się, że nikt nie weźmie żarówki (tzn jej całej szklanej części) do ust. Znalazł się nieźle juz pijany śmiałek, który zrobił to bez problemu. Problem zaczął się przy próbie wyjęcia tej żarówki. Całe powietrze, które miał w ustach zostało wypompowane i żarówka się zassała. Próbowali różnymi sposobami, ale nie dawały one rezultatów. Pozostawało potrzaskanie żarówki, które mogło jednak spowodować znaczne poharatanie jamy ustnej delikwenta. Zadzwonili po taxi i do szpitala. Taksówkarz, kiedy zobaczył kolesia z żarówką, to się prawie popłakał ze śmiechu. W szpitalu lekarz zdjął kolesiowi szczękę z zawiasów (jakimś sobie znanym sposobem) i wyjął żarówkę. Gdy wrócili na imprezkę do akademika, ten od żarówki powiedział, że on już wie jak to się wyciąga i spróbuje sobie jeszcze raz wsadzić tą żarówkę... Spróbował. Niestety żarówka ponownie odmówiła wyjścia z gęby. Cóż było począć. Następna taksówka i inny szpital... Przyjechali do innego szpitala, gdzie w izbie przyjęć spotkali taksówkarza, który wiózł ich za pierwszym razem... z żarówką w gębie...."

2004 październik 14 - Pozdrawiam wszystkich zaczynających (już chwilę temu) kolejny rok studiów, ja osobiście już skończyłem studia, ale może jeszcze sobie trochę postudiuję...:) - szczegóły wkrótce, zobaczymy co z tego wyjdzie...

2004 październik 14 - Powrót do domu pociągiem, jechał jakiś świr, albo co najmniej pijany - chciał zatrzymać pociąg, bo stwierdził że jedzie w złym kierunku. Powiedział do mnie: "pojedziemy tam <--" i zaczął szukać hamulca bezpieczeństwa, ale na szczęście nie znalazł. Jakaś kobieta go spytała: "Gdzie pan chce jechać?" - "Pani wie gdzie ja jadę?" - "Nie, nie wiem" - "Ale niech pani powie gdzie ja jadę" - "A skąd ja mogę wiedzieć?". W końcu okazało się że nawet wie gdzie jedzie "w stronę Kielc, ale zamotałem się i to jest w przeciwnym kierunku" - "nie - dobrze pan jedzie":).

2004 październik 10 - W ostatnim czasie bardzo długo włóczyłem się po świecie i widziałem wiele różnych dziwnych i śmiesznych rzeczy. Na przykład szyldy sklepów: SKLEP DLA WĘDKARZY: Można wejść: z psem i z lodem, można narzekać, nudzić a nawet wyolbrzymiać. Albo inny: "Piecyki, Drzwiczki, Rama". I jeszcze jeden: Sklep firmowy - kura, kurczak.
Przy okazji tego "można wejść z lodem i z psem" zamieszczę rysuneczek, który straszliwie mi się podoba. Mam nadzieję że nikt mnie nie oskarży o łamanie praw autorskich, jakby coś to podaję adres strony, gdzie znajduje się w oryginale: [http://go.to/funpic].


2004 październik 7 - Informuję że zakończyłem 4-dniową karierę w pracy na Podhalu przy pomiarach geodezyjnych - to było ciekawe a zarazem ekstremalne doświadczenie. Mieszkaliśmy w domku góralskim koło cmentarza, każdego dnia działy się tam dantejskie sceny, prawie codziennie miały miejsce libacje alkoholowe. Była nawet raz taka akcja, że chłopaki wybrali się na Słowację po alkohol, a jeden z nich miał dziurę w spodniach - i w czasie przekraczania granicy mu dowód osobisty wpadł do nogawki. Zapytał Słowaka: "czy mogę wyjść za budkę, bo muszę gacie ściągnąć, żeby wyciągnąć dowód?". Jeździliśmy w teren takim rozpadającym się samochodem typu "Żuk", który z tyłu był zrobiony na sztywno, tak że straszliwie trzęsło - raz nawet wyskoczyłem w powietrze i uderzyłem głową w sufit [nie był twardy]. Poza tym na łące pokopał mnie elektryczny pasterz:). Jednym słowem, jak mówili chłopaki z ekipy [uwaga, wulgaryzm]: "jaja jak h**".

2004 październik 6 - Pozdrowienia z pomiarów geodezyjnych, mierzyliśmy jakieś bagna - trzeba było szybko po nich chodzić bo wciągały:), mówili że są tam wilki (bo zeszły z gór w doliny), jakieś byki, dzikie węże... Śmialiśmy się że był nawet wisielec na drzewie, to znaczy tylko jego atrapa z czarnego worka foliowego:). Na zdjęciu stoję sobie z tyczką geodezyjną, a daleko w tle rozciągają się Bagna.


Wrzesień 2004

2004 wrzesień 28/29 - Powrót do domu z Łowicza pociągiem w nocy - jechało dużo młodych chłopaków z wojska, śpiewali piosenki o następującej treści:

Rezerwa nie zapomniała
że młode wojsko jest
rezerwa w d*** dostała
młodzi dostaną też

Jeden z nich w połowie drogi stwierdził: "...muszę się przejść po całym pociągu, bo mój kumpel wysiadł na chwilę w Radomiu i się chłopak zakręcił chyba i wsiadł pewnie do innego pociągu, bo go tu nie ma..."

2004 wrzesień 28 - Ostatni dzień pracy przy kontrolach na Mazowszu i ostatnia wieczerza w gospodarstwie agroturystycznym "U Kowala" w Nieborowie - polecam dla osób przebywających w tych stronach. Zjadłem tam wiele świetnych obiadów, przy czym ważna była możliwość brania dokładek - mój rekord to 2 zupy i 1,5 drugiego dania:).

2004 wrzesień 27 - Z serii "opowieści dziwnej treści:)" z ostatnich dni:
» "Oglądałem film - gość ważył 600 kilo i musieli zdejmować dach, żeby go zabrać do szpitala - dźwigiem go wyciągali"
» Jest taki pociąg z Krakowa do Rabki przez Limanową, nazywa się "Strzała Południa" - podobno ludzie jadąc tym pociągiem zbierają grzyby
» "Jeszcze przed wojną naszemu nauczycielowi wbili gwoździe w stołek, zawsze jak siadał to tak sobie podciągał spodnie - i usiadł, ale za chwilę podskoczył, bo tam było wbite z 10 gwoździków! Ale dobry był nauczyciel... A innemu podłożyli petardę pod stołek!"
» "Ale Marcin to zrobił, że machnął ręką i utopił tą muchę w kubku z winem... Od 10 minut się zastanawialiśmy jak ją zabić... Bo jedna już leży pod lampą:)"

2004 wrzesień 27 - Z pamiętnika inspektora terenowego:) - mamy bardzo niebezpiecznego kierowcę, prawie każdego dnia wychodzimy na jakieś zderzenie czołowe. A dzisiaj zaliczyliśmy pobyt w lokalu w Łowiczu o potocznej nazwie "dwa telewizory" (prawdziwa nazwa jest całkiem inna) - w którymkolwiek miejscu byś nie usiadł - widzisz telewizor. Na koniec przytoczę jeszcze opowieści innych grup przeprowadzających kontrole: "Wyskoczył do nas jakiś koleś z siekierą - jak wam przyp***!!! - taki topór, taką największą siekierę... Dobrze, że byliśmy daleko od niego i uciekliśmy". I jeszcze jedna: "Na podwórku u gościa leżał łeb konia zabitego kilka godzin temu, nie sposób było nie zauważyć. A trochę dalej psy bawiły się trzema krowimi łbami".

2004 wrzesień 26 - Widziałem drastyczne sceny w czasie przygotowań dzieci do wyjazdu na rowerach do kościoła - przez dziurę w ogrodzeniu przedostał się mały piesek i chciał biec za nimi - no to dzieci psa z buta: "przez ciebie się spóźnimy do kościoła"...

2004 wrzesień 25 - W akademiku w którym mieszkamy miał miejsce zjazd starych bab (w sensie spotkanie absolwentów), przytoczę fragment rozmowy zasłyszany na schodach: "Dawniej mój znajomy mówił do mnie: ale ty się trzymasz, ale ostatnio przestał tak mówić:(".

2004 wrzesień 25 - Przeprowadzałem kontrole obok ruin kościoła w Różycach, który został uszkodzony w czasie wojny (jak nam powiedział miejscowy rolnik, który wtedy był chłopcem) - świetny klimat [jak z horroru chyba:]. Co więcej - to był chyba znak niebios, gdyż prawie taki sam kościół śnił mi się tydzień wcześniej. Szkoda tylko że nie mogę tu opublikować zdjęć tego miejsca - a zrobiłem - dlatego że po pijaku niestety nie przegrałem sobie ich na płytkę...:[

2004 wrzesień 24 - Polecam dla mieszkających między Łodzią a Warszawą - radio Victoria. Kiedyś podało ono, że w północnej Polsce było trzęsienie ziemi - szkody były raczej niewielkie: gdzieś pękła ściana a w innym miejscu urwała się rynna:). Innym razem można było usłyszeć: "Na olimpiadzie za złoty medal przewidziana była nagroda pieniężna oraz samochód. Dwójka wioślarzy: [***] będą musieli samochód sprzedać lub przeciąć na pół, bo dostaną tylko jeden". Ciekawa była też audycja "300% normy": "Jeżeli wziąść 100% i wypełnić je muzyką polską, inne 100% wypełnić muzyką zagraniczną, a jeszcze inne 100% rzetelną informacją - to zrobimy 300% normy. Pokażcie co potraficie!"

2004 wrzesień 21 - Pozdrowienia z dalekiej północy - zrobiło się zimno, wieje i pada:[. Widać że zaczęła się jesień, miała dobre wejście - z dokładnością co do godziny chyba...:)


2004 wrzesień 20 - W godzinach porannych nastąpiła niespodziewana awaria megafonu na stacji PKP Warszawa Śródmieście, dzięki czemu można było posłuchać rozmowy dwóch kobiet, które pracowały przy zapowiadaniu pociągów. Dla osób stojących na peronie było to niezłe widowisko - ochroniarze się śmiali straszliwie. Mogę przytoczyć fragmenty tych rozmów, między innymi na temat miejsca pracy "PKP powinno się nazywać PKP samorządy", nie zabrakło również najnowszych plotek: "Jak ona ciężko oddycha". Niestety nagle zadzwonił telefon i wszystko się wydało: "Warszawa Śródmieście, słucham... O, dziękuję pani bardzo... Cała Warszawa Śródmieście słucha jak my rozmawiamy. Którym się wyłącza? mi się wydaje że tamtym... nic nie wyłączę, bo jest przebicie i nic nie poradzę... Proszę, megafon... Zgłosiłam już... mam przebicie na linii, więc...".

2004 wrzesień 12 - Jeżeli kogoś ciekawi co aktualnie porabiam, to informuję, że prowadzę teraz przez ponad 2 tygodnie kontrole pól u rolników koło Łowicza w środkowej Polsce. Zostałem przyjęty do pracy na miejsce gościa, który uciekł po 2 dniach chodzenia po polach, po prostu zwiał i miejsce pracy się zwolniło:). Kontrole przeprowadzamy szybciej niż w Małopolsce, robimy tylko zdjęcia i nanosimy poprawki na zdjęcia lotnicze, dziennie sprawdzamy ponad 100 pól:). OK, kończę, bo jadę jeszcze dziś wieczorem do pracy, pozdrawiam wszystkich, bawcie się dobrze, papa - wrócę kiedy wrócę...:)

2004 wrzesień 11 - Pomimo że 11 września i istniało wysokie ryzyko zamachu terrorystycznego, pasowało mi wracać z pomiarów przez Warszawę i przy okazji ją trochę zwiedzić. Rzeczywiście, wszystko stoi na swoim miejscu...:)


2004 wrzesień 8 - Proszę państwa, ostatecznie opuszczam pokój w akademiku (pokój na 14 piętrze z widokiem na Tatry hehe:) - przy idealniej pogodzie kilka razy było je widać) i jadę do następnej pracy. W spadku pozostawiłem znajomym część mojego dobytku... i tak ciężko mi było zabrać wszystkie rzeczy ze sobą. To była szybka akcja - w ciągu 12 godzin wyprowadzka z akademika w Krakowie i wyjazd do Łowicza na pomiary, ale co najważniejsze - udało się zdążyć.

2004 wrzesień 6 - Słyszeliście żeby ktoś miał adres e-mail o nazwie wiertarka19@cośtam.pl, albo pracuje.w.xyz.i.jest.cool@xyz-systems.com.pl, gdzie symbol "xyz" zastępuje prawdziwą nazwę firmy:) - ogłoszenie z takimi danymi pojawiło się ostatnio w akademiku. Poniżej - dwa najlepsze zdjęcia, jakie zrobiłem ostatnio, wykonane w czasie sesji fotograficznej wieczorem 6 września, niech będzie że to moje pożegnanie z Krakowem, przynajmniej na razie...


2004 wrzesień 3, 4 - Dwudniowy pobyt w Zakopanym ze znajomymi. Byliśmy w Dolinie Pięciu Stawów oraz na Świnicy ze świetnym widokiem na Mordor:), to znaczy na taką wysoką górę, której czubek krył się w chmurach. Wracaliśmy po ciemku przez las, istniało wysokie prawdopodobieństwo spotkania z niedźwiedziem, w jednym miejscu nawet świeciły się dwie pary przyglądających się nam oczu.


2004 wrzesień 2 - Jeżeli kogoś ciekawi co aktualnie porabiam, to informuję że prawie nic, z takim wyjątkiem że daję korepetycje z matematyki. Rozwiązując zadania natknąłem się na ciekawy cytat z książki do matematyki na poziomie liceum: "Poproszono znanego matematyka, aby udowodnił, że jest papieżem. Załóżmy, że 5=4, odejmiemy stronami 3, w wyniku otrzymujemy 2=1, zatem z oczywistej nieprawdy że dwie osoby to to samo co jedna wynika, że ja i papież to ta sama osoba".

2004 wrzesień 2 - Przed sławą już się nie ucieknie - przysłano mi ostatnio zdjęcie z juwenaliów z jakiejś gazetki osiedlowej. Na zdjęciu stoją kolejno: Oliwka w stroju muszkietera, Sąsiadka Basia z nieodłącznym telefonem:) oraz Andre w stroju hydraulika [szkoda tylko, że stoję tyłem]. Niestety, coś zjadło to zdjęcie od dołu...:(


Sierpień 2004

2004 sierpień 30 - Dużo znajomych osób przyjechało na praktyki do akademika. Zgodnie z wcześniejszą obietnicą zamieszczam "sprawozdanie" z moich praktyk sprzed 4 lat, może nieco nudne z początku, ale zachęcam do przeczytania całości.

OPERAT
W dniach od 28 sierpnia do 1 września 2000 roku zespół w składzie: [...] przeprowadził pomiary geodezyjne, których celem było sporządzenie mapy sytuacyjnej.
W pierwszej kolejności zaprojektowano i założono w terenie ciąg zamknięty sieci poligonowej. Poszczególne punkty tego ciągu zastabilizowano za pomocą palików i gwoździ. Przyjęto, że współrzędne punktu nr. 6 są następujące: X=1000,0, Y=1000,0, a azymut mierzony z punktu 2 na 3 ma wartość 100 gradów. Następnie z punktów 4 i 6 wyprowadzono bagnety nr. 7 i 8 w celu pomierzenia szczegółów we wnęce pomiędzy budynkami. Odległości pomiędzy poszczególnymi punktami sieci poligonowej pomierzono dwukrotnie za pomocą taśmy mierniczej.
Kolejnym etapem pracy było pomierzenie kątów poziomych pomiędzy punktami osnowy. Pomiar wykonano w dwóch seriach teodolitem typu Theo 20 o numerze seryjnym 185877. Opracowane wyniki pomiarów znajdują się w załączniku nr. 1. Ponieważ pomiędzy punktami geodezyjnymi nr. 1 i nr. 6 stwierdzono obecność ogrodzenia ustawionego przez pracowników wymieniających okna w sąsiednim budynku, zdecydowano się na jego przesunięcie, aby dokonać pomiaru przez dziurę pomiędzy jego przęsłami. Kierownik grupy popchnął jedno z przęseł, po czym dało się słyszeć brzęk tłuczonego okna, które jak się później okazało było oparte o ogrodzenie od drugiej strony. Po skończeniu pracy z teodolitem przystąpiono do pracy z niwelatorem, którego pudełko było za małe, ponieważ nie dało się na nim siedzieć. Użyto do tego celu niwelatora typu Ni 025 o numerze fabrycznym 433815. Pomiary w przód i wstecz wykonano z ośmiu stanowisk. Wysokość punktu nr 1 przyjęto za 300 metrów. Wyniki i ich opracowanie ujęto w załączniku nr 2. Ponieważ przez cały czas było bardzo gorąco, postanowiono się ochłodzić za pomocą wody mineralnej i piwa. Jak się później okazało nie był to najlepszy pomysł, gdyż jedna z koleżanek z innej grupy nazwała kierownika "pijusem".
Aby umożliwić znalezienie punktów geodezyjnych w późniejszym czasie, sporządzono opisy topograficzne dotyczące każdego punktu. Od trzech punktów stałych (na przykład róg budynku, latarnia, drzewo o przekroju pnia powyżej 25 cm) odmierzono odległości do punktów geodezyjnych.
Po wykonaniu powyższych prac przystąpiono do zdejmowania szczegółów metodą ortogonalną. Wykonano 7 szkiców, na których zaznaczono elementy takie jak: narożniki budynków, drzewa o średnicy pnia powyżej 25 centymetrów, armaturę naziemną instalacji podziemnej, itp. Po skończeniu pracy spakowano manele i udano się na kolację, która odbywała się w warunkach prymitywnych, akademickich. Ponieważ prognoza pogody na następny dzień była niekorzystna, zdecydowano się na kontynuowanie pracy pomimo zapadających ciemności. Pomiary prowadzono aż do momentu, gdy kierownik zamiast obrazu tyczki geodezyjnej uchwycił w węgielnicy obraz słupka stojącego na boisku do siatkówki.
Następnego dnia z rana przy pomocy koleżanki z piątego roku zabito dwa karaluchy, które chodziły po ścianie. Po wykonaniu powyższych prac kontynuowano zdejmowanie szczegółów terenowych. Ponieważ okazało się to wyjątkowo męczącą pracą, resztę dnia spędzono miło w Świniarni na śpiewaniu utworów disco-polo. Po zakończeniu pomiarów terenowych przystąpiono do kartowania mapy o skali 1:500.
WNIOSKI
Na dokładność pomiarów miały wpływ następujące czynniki:
- niedokładność wypoziomowania libelli
- błąd centrowania
- błędy odczytów na łacie
- osiadanie instrumentu podczas pomiaru
- nierównoległość libelli niwelacyjnej do osi celowej niwelatora
- fizjologiczne błędy oka
- błąd przyłożenia taśmy
- warunki pracy
- ilość pobytów w Świniarni

2004 sierpień 27 - Widzę że ostatnio nie pojawiają się żadne propozycje do konkursu na nazwę wina. Ostatnio oglądałem w telewizji przepis na napój alkoholowy "Sputnik", o ile czegoś nie pomieszałem, to wygląda tak: nalać pół szklanki wody i dopełnić spirytusem, wypić połowę, dopełnić spirytusem i tak kilka razy - i później czekać na wyraźny sygnał z kosmosu:).

2004 sierpień 26 - Zakończenie prac przy pomiarach terenowych - po polach obwoził nas sam prezes spółdzielni produkcyjnej:). W ostatnim czasie było kilka niespodzianek - na przykład mierzyliśmy trawniki przed dworkiem w Pławowicach, klimat jak sprzed 100 lat - stary park, stawy z wysepką, łódka, mostek... czułem się jak w jakimś filmie.


2004 sierpień 21 - Już od kilku dni trwa olimpiada w Atenach, nie mam wcale czasu jej oglądać, jedynie dzisiaj przez chwilę mi się udało... Przypomina mi się humor z zeszytów szkolnych, z podstawówki jeszcze - konkurencje olimpijskie w starożytnej Grecji: "bieg w dal i skok na 200 metrów":). Wielu ciekawych rzeczy można się także dowiedzieć od komentatorów sportowych: "i rosyjski florecista robi przeciwodpowiedź", "Amerykanin nie zdołał osadzić końca broni na kamizelce swojego przeciwnika", "Włosi oczywiście protestują, bo mają to w zwyczaju" czy też hit: "Nagasuka w japońskim zespole". Tyle z toru w Atenach, do usłyszenia:).

2004 sierpień 17 - Awaria komputera, to znaczy padł system tylko... Bo tak w ogóle najśmieszniejsze jest to, że tworzę tą stronę na komputerze, który w podstawowej wersji kosztował mnie 500 złotych. Nie posiada wcale wiatraczka na procesorze:), nie ma także przycisku reset. Kiedyś to był komputer z procesorem 200, lecz doprowadziłem do awarii w wyniku czego teraz jest w środku płyta główna ze strasznie przecież szybkim procesorem 266:). Posiadam klawiaturę wygrzebaną z pudła starych klawiatur, na której po rozkręceniu na jednym elemencie widniała data produkcji 1994 rok, czyli ma już 10 lat:) - czasem trzeba w nią trochę walić ręką, kiedy niektóre klawisze nie chcą działać... Ale i tak nie przebije komputera mojego kolegi (na zdjęciach poniżej) - obudowa zbudowana na bazie pudełka tekturowego, jej zaletą jest doskonałe chłodzenie poszczególnych elementów:), proszę zwrócić uwagę na włącznik, diody oraz naklejkę "intel inside".


2004 sierpień 14 - Pobyt na zlocie astronomicznym na polanie Kudłacze koło Pcimia, ze względu na brzydką pogodę przez większość czasu spałem, ewentualnie jadłem lub czytałem. Dla rozweselenia przytoczę kilka tekstów z wcześniejszych Kudłaczy, przepraszam za nadmiar terminologii astronomicznej, ale nic na to nie poradzę...
*> Nie mogę tej pogody w górach rozgryźć - tak jakby nocnik wstawić na maszynkę do grzania.
----
*> Leci złom kosmiczny - zaraz przerżnie Łabędzia w d***
**> Deneb ma już pełno w porach
----
[Obserwacje wielkim teleskopem, do którego trzeba było sięgać po wysokiej drabince]
*> Jak będziesz spadał, to leć po stronie zewnętrznej tarasu obserwacyjnego
----
*> Wega jest widoczna w zenicie zerkaniem!
----
*> Instrukcja obsługi w obserwatorium Fort Skała w Krakowie: "Jak ustawić teleskop w tym i w tym kierunku? - O tyle trzeba pchnąć montaż."
----
*> Na obozie na Łysinie rzucałem pniakami - jeden przeleciał [...] koło głowy. Nowy rój meteorów - pniakidy sierpniowe.
----
*> Niedaleko stąd mój znajomy prowadzi inny obóz, jest tam około 10 osób. To jest obóz rodzinny, jest tam chyba 5 jego dzieci. Tylko starsze moduły.
**> A ile ma tych modułów?
*> 12 czy 15
----
*> Strzelec wszedł w krzaki
----
*> Latają dzisiaj te meserszmity [...] O, jaki ładny meserszmit poleciał
----
*> Mgławica Cirrus, ja pierniczę - można po niej spacerować!
----
*> Muszę zlokalizować mój browar
**> Search for object
*> Browar Nebula
----
*> Znowu te chmurwy łażą
[Wersja wzbogacona - po piwku]
*> I znowu te k* chmurwy idą znad tego p* Krakowa. I ja tam k* mieszkam!!!
----
Chłopczyk, 5 lat> Tato, kupkę
Tatuś> Nie teraz! Zawsze sobie musisz wybrać czas. Jak zjem, za 20 minut.
Chłopczyk> Za 19
Tatuś> No dobrze, za 19.

2004 sierpień 5 - Z serii "opowieści dziwnej treści", odcinek kolejny:
* Przychodził do nas taki kolega, opowiadał różne historie, że mnie brzuch ze śmiechu bolał. Opowiadał że bardzo lubi oglądać bajkę "kurczak i krowa".
* Przyszli do nas na godzinkę koledzy i przynieśli po piwku. I *** tak dla żartu usiadła *** na kolanach. Później na jej kolanach siadł ***, a kiedy ja usiadłam u niego na kolanach to się ugięło krzesło... i później jak upadaliśmy to zahaczyliśmy o monitor... i monitor spadł na podłogę... *** go złapał za kabel i trochę opóźnił jego upadek... I ja pamiętam jak podnosiłam ten monitor i patrzyłam czy jest cały... Chociaż byśmy byli jeszcze pijani...
* Naszemu sąsiadowi żona kazała wieszać firanki - no to wyszedł na stołek, ale zaczął spadać. Lecąc złapał się firanki, ale urwał ją razem z karniszem, to złapał się żyrandola i spadł razem z nim na podłogę:).
* Zarobiłem 200 złotych w 2 minuty - jakiś gość na ukraińskich numerach wjechał mi w zderzak. Wyciągnął 200 złotych: "będzie?" - Będzie. Podwiązałem zderzak na drucie. Wycenili mi auto na 500 złotych na części. Dokupiłem ostatnio jedną część do silnika - powiększyłem wartość auta o 50 złotych.

2004 sierpień 4 - Z pamiętnika inspektora Andre: najlepszy dzień na pomiarach! Tak w ogóle to przez 4 dni mierzyłem z Moniką, fanką strony andree.xu.pl. Czułem się jak w jakiejś szalonej komedii, jeździliśmy z Moniką po różnych miejscach, nie wiadomo było co się za chwilę zdarzy...:). Rolnik, który woził nas samochodem [i traktorem] co chwilę mówił coś śmiesznego i sam się z tego straszliwie śmiał:). Na przykład wysiedliśmy z samochodu, patrzę - obok leży wielki łeb krowi, to znaczy sama czaszka. Powiedziałem Monice, żeby lepiej nie patrzyła, bo nie lubi takich widoków, więc obeszła łeb szerokim łukiem. W drodze powrotnej uczyniła tak samo, ale na niewiele się to zdało, bo pan Józef zaczął cofać samochodem i zawracać, tak że wjechał centralnie w ten łeb aż chrupnęło:). Popatrzył przed samochód i stwierdził ze śmiechem:
Rolnik> Łeby jakieś...
Andre> I skąd się tu wziął?
Rolnik> Sąsiad ma rzeźnię
Andre> I to wyrzuca?
Rolnik> Nie, psy przyniosły...
W innym miejscu był wypadek drogowy i zrobiło się zbiegowisko. SENSACJA! HAHAHAHA! Będą babki miały sensację!:).
Z kolei w domu, przy wypełnianiu dokumentów przyszła jego matka, o wyglądzie identycznym jak babka z Kiepskich. "Co mamusiu... kwiatki podlewasz? Zobaczcie - lepiej się opłaca trzymać babkę niż byka - byka się hoduje przez 2 lata i się za niego dostaje 2000, a za babkę przez miesiąc 700 złotych - to za 3 miesiące za babkę jest tyle co za byka. HAHAHA!!! To ile by było za babkę przez te 2 lata...:)" Następnego dnia nam opowiadali inni mieszkańcy wioski o nim: "wesoły chłopok, śmieje się, chociaż nie ma z czego":).


2004 sierpień 3 - Naprawdę w mojej pracy na pomiarach terenowych bardzo wiele się dzieje, bardzo dużo można się dowiedzieć i zobaczyć. W ostatnich dniach na przykład przeprowadzałem kontrolę u pana, który twierdził: "mierzyłem krokami, uczciwie, po bożemu". W firmie z kolei dali nam radę: zapytajcie: "ma pan te 20 arów ziemniaków na bimber?". Opowieści innych grup pomiarowych: wyszła babka i powiedziała: "Mietek mówił, że jak będzie kontrola to nas nie ma". [...] Mierzyliśmy u takiego rolnika, który tak strasznie klął, co chwilę mówił k****, ale tak mocno akcentował "r" - qRRR**, tak się śmiałam z tego, miałam łzy w oczach. "qRRR**, jak ja tam dojadę, chyba helikopterem!" Na jedno pole pojechaliśmy i tam rosły drzewka, no to mu mówię, żeby to lepiej wykosił, a on: "qRRR**, jak ja to wykoszę". Powiedziałam mu, że jak przyjdzie następna kontrola to nie dostanie wypłaty, a on "no mówię qRRR** że to wykoszę!" I on chyba pod koniec zauważył, że tak się śmiejemy z tego i tak specjalnie już mówił... Mówił, że nie podpisze tych naszych protokołów, no to mu tłumaczę... a on w końcu: "qRRR**, podpiszę to".

Lipiec 2004

2004 lipiec 31 - Dla osób o mocnych nerwach polecam podróż pociągiem bez legitymacji, jednakże z biletem ulgowym - gwarantowane wielkie emocje w czasie jazdy. Najpierw spytałem w kasie, czy będą jakieś konsekwencje takiego czynu, na co pani powiedziała, że prawdopodobnie ta ulga nie będzie uwzględniona. Później, zanim pociąg ruszył, przyznałem się pani konduktor, że zapomniałem legitymacji, na co powiedziała: "idź dziecko do środka pociągu i uciekaj przed nami, my i tak nie sprawdzimy do tego czasu wszystkich biletów, bo jest bardzo dużo ludzi..." Pozdrawiam wszystkich konduktorów:)!

2004 lipiec 31 - Przeglądając różnego rodzaju archiwa znalazłem kilka opowieści Oliwki, wielką stratą dla ludzkości byłoby ich nieopublikowanie, dlatego poniżej to zrobię:
"Z pamiętnika sprzątaczki... 2004.06.12 - dziś jak prawie co tydzień (bo jak jest deszcz to nie) sprzątałam balkon... coś mnie napadło i postanowiłam usunąć usychające kwiatki z doniczki mojej matki... skończyło się to tak, że o mały włos nie miałabym epitafium na grobie (p.s. a u nas grób to kosztuje bo to cmentarz parafialny i jak ktoś ma grób to nie byle kto) "szaloną ogrodniczką była - doniczka ją zabiła". Nie ma nic piękniejszego dla ogrodniczki niż dostać w łeb od doniczki... Potem przyszła kolej na korytarz - standard, chłopaki bakterie i wiruski wskakiwały mi do bluzki... ale za to w łazience :) oki kończę, bo mi baterie w laptopie siadają".
I jeszcze kilka innych z serii:
Oliwka> Znowu zaspałam! - jestem zła i mam minę kreta. Muszę sobie baterie kupić do budzika. Ten budzik ma taki dźwięk jak alarm na rosyjskiej łodzi podwodnej. Nienawidzę go.
----
Oliwka> Jak mieliśmy pipetę automatyczną na biochemii to było tak: "to jest pipeta automatyczna. Kosztuje 2000 zł. Kto spróbuje:)".
----
Oliwka> ja napiłam się żółtego atramentu do kartridża - tak więc nikt mnie nie przebije
----
Andre> Oliwka jesteś jeszcze?
Oliwka> tak, ale wysadzam komputer, chwilka
[...]
Oliwka> Przepraszam, że nie odpisywałam, ale musiałam coś zrobić na komputerze - o zgrozo wyszło mi
----
Oliwka> dobranoc trupki na noc

2004 lipiec 30 - Z pamiętnika geodety - w tym tygodniu przeprowadzałem inspekcje terenowe na południe od Krakowa [szkoda tylko że lało] i w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej [świetne widoki z wystającymi skałkami - polecam]. W ostatnim czasie była także kontrola w gospodarstwie z 19 działkami do pomierzenia - prawdziwy hit, bo najczęściej bywa ich poniżej dziesięciu... Nie zawsze jednak pomiary terenowe są takie przyjemne, zwłaszcza gdy od kilku dni pada deszcz... W takiej sytuacji zgadzam się w pełni ze słowami, które ktoś kiedyś powiedział: "nie lubię mierzyć na mrozie w pokrzywach".

2004 lipiec 29 - W ostatnich tygodniach w akademiku panuje klimat obron prac magisterskich, na drzwiach wejściowych pojawiają się różne plakaty i wierszyki:

Idzie Tomasz po ulicy
i na całe gardło krzyczy
mam magistra moi mili
może byśmy się napili
to okazja wyjątkowa
niemożliwa jest odmowa
tym bardziej że absolwenta
lubią chłopcy i dziewczęta
a każdy się chętnie pojawi
gdy setkę Tomasz postawi

2004 lipiec 24 - Będąc na weekendzie w domu odwoziłem o 5 rano ojca do pracy. Na zakręcie na połowie drogi leżało jakieś ciało - zatrzymałem się, ojciec wyszedł z samochodu - stwierdził, że to pijany jeden z młodych mieszkańców wioski i próbował go zepchnąć na skraj drogi, co tak średnio się udało. W drodze powrotnej pomyślałem, że pasowało by przeciągnąć go całkiem na pobocze, co uczyniłem. Tak się złożyło, że przejeżdżał wtedy inny samochód i zatrzymał się - pewnie kierowca myślał, że kogoś przejechałem. Wytłumaczyłem mu, że to pijany - i śpi.

2004 lipiec 22 - Z mojego okna na 14 piętrze oglądałem wielki pożar - palił się magazyn części samochodowych w Krakowie.


2004 lipiec 22 - Jeżeli kogoś ciekawi co aktualnie porabiam to informuję, że przeprowadzam kontrole w gospodarstwach u rolników w różnych miejscach Małopolski. Bardzo mili ludzie, opowiadają różne historie, zawsze poczęstują czymś dobrym... Bardzo mi się podoba ta praca - klimat jak na wakacjach na wsi, przez cały dzień kontakt z przyrodą, świetne krajobrazy, każdego dnia się bardzo dużo dzieje. Zdarzają się różne śmieszne historie, przytoczę opowieść o rolniku, który uznał takie pomiary za zbędne, mówiąc: "E, panie - tego nie trzeba mierzyć!" - "A mierzył pan?" - "Tak, krokami"!:) Albo znowu u kogoś przy składaniu podpisu: "dobrze wpisałem? bo nie założyłem łokulorów...":).


2004 lipiec 20 - Miałem okazję poznać na schodach w akademiku gościa, który chodził po pijaku i mówił, że produkuje bimberek z kruszu landrynkowego, bo jego mama pracuje w cukierni - ciekawy patent:).

2004 lipiec 16 - Z pamiętnika geodety: "Dzień pierwszy - w czasie pomiarów brakowało nam jakiegokolwiek przedmiotu do zaznaczania kolejnych odłożeń taśmy, co znacznie opóźniało pracę. Stwierdzono, że należy coś wymyślić w tym kierunku. Dzień drugi - postanowiono w takim wypadku użyć do tego celu sztućców: noża i dwóch widelców, które wbijano w glebę. Po całym dniu pomiarów zginęły 2 widelce, został tylko 1 nóż (to znaczy też zginął, lecz odnalazł się). Dzień trzeci - udoskonalono metodę, stosując kamienie owinięte w biało-czerwoną taśmę". Idzie nam coraz sprawniej innymi słowy:).

2004 lipiec 17 - Na pomiarach złapałem kleszcza. Usunąłem go metodą "broń Boże żeby tak zrobić", więc nie będę się nawet chwalił jak. Fakt że wyszedł, więc zrobiłem mu zdjęcie, wypuściłem go na wolność i życzyłem mu powodzenia w życiu, bo się już z nim emocjonalnie związałem:).


2004 lipiec 13 - Przygarnęliśmy z Darkiem bezdomny telewizor, który został zostawiony przez kogoś w kuchni. Na początku działał bez problemów, lecz po chwili znikł obraz, co bardzo nas zmartwiło. W takim wypadku Darek postanowił go naprawić metodą "trzeba walić w niego i on idzie" :). Tak średnio to wychodziło, prawdopodobnie ze względu na niewłaściwie dobrany punkt w który trzeba walić: "masz pomysł w którym miejscu to może być? no tu biłem". Mało brakowało żeby rozwalić biedny telewizor, tak więc dla bezpieczeństwa - gdyby miał eksplodować - odsunąłem się z linii strzału wychodząc z pokoju:). Aktualnie odbiornik ma się dobrze, służy nam jako radio, bo dźwięk działa:).

2004 lipiec 13 - Jako że skończyłem studia i pasowało by mi znaleźć jakąś robotę, rozpocząłem pracę jako inspektor z agencji restrukturyzacji rolnictwa - nieźle to brzmi:].

2004 lipiec 7 - Pobyt nad wodą w celach rekreacyjnych - ale ta dzisiejsza młodzież jest niewychowana... Grupka małolatów weszła do wody i krzyczą: "zimno jak w d***!", całe szczęście że znalazł się wśród nich ktoś kulturalny i upomniał: "nie drzyjcie tak trepa":).

2004 lipiec 5 - Miałem okazję być na pewnym pogrzebie. Niestety dzieje się coraz gorzej skoro nawet odgłos dzwonów został puszczony z głośnika...

2004 lipiec 4 - Zakończyły się Mistrzostwa Europy w piłce nożnej, nawet się cieszę że Grecy wygrali, bo zasłużyli sobie na to. Miała miejsce niezła akcja: szalony kibic wpadł na boisko i strzelił sobą gola do bramki Greków (na zdjęciu poniżej po prawej). Moim idolem na mistrzostwach był sędzia włoski Pierluigi Collina - łysy i robi świetne miny:) (na zdjęciu poniżej po lewej).


2004 lipiec 4 - Wyjazd na imprezkę rodzinną, dobrze że w porę udało się usunąć awarię silnika, bo przez pewien czas gdy jechaliśmy to za samochodem się trochę dymiło...:). Ale to i tak dobrze - kilka lat temu nam się zdarzyło jechać przez centrum miasta z urwanym tłumnikiem:). Jeszcze w tym miejscu złotą myśl umieszczę: "Im szybciej przejeżdżasz na czerwonym świetle, tym mniejsza szansa, że w kogoś uderzysz", źródło: Internet.

Czerwiec 2004

2004 czerwiec 30 - Proszę państwa, mieszkam aktualnie w akademiku na 14 piętrze, mam świetny widok z pokoju, widać cały Kraków, Nową Hutę a przy dobrej pogodzie nawet Tatry. Poniżej - panorama z okna, niektóre budynki trochę się przewracają, ale wynika to tylko z tego, że nie radzi sobie za bardzo z tymi zdjęciami program do robienia panoram...


2004 czerwiec 30 - OK, a teraz mogę się przyznać do nielegalnego procederu pędzenia wina w szafie w poprzednim akademiku - już mnie z niego nie wyrzucą przecież chyba...:) Nawet w Internecie pojawił się swego czasu artykuł na ten temat, którego treść przytaczam poniżej:


AGH aktualności

1 kwietnia 2004

Oburzające wyniki kontroli w akademikach

Podczas kontroli przeprowadzonej w dniu dzisiejszym w Domu Studenckim DS 12 odkryto 2 przypadki nielegalnej produkcji alkoholu. W czasie przypadkowej kontroli w pokoju 10*a znaleziono pod parapetem naczynie do produkcji wina. Na podstawie zeznań P ujawniono dwóch kolejnych nielegalnych producentów tegoż specyfiku. Dzięki uzyskanym informacjom przeprowadzono kontrolę w pokoju 207a i odkryto w szafie kolejne urządzenie do produkcji wina. Pan D i Andrzej B zostali zaskoczeni we śnie. Na początku nie przyznawali się do winy, ale pod wpływem obciążających zeznań pana P wyrazili skruchę wskazując za osobę kierującą całym procederem panią B z sąsiedniego pokoju. Obecnie trwają intensywne poszukiwania podejrzanej, która według zeznań współlokatorek udała się do domu. Sprawa w tej chwili trafiła do rąk Rektora i jej najbardziej prawdopodobnym zakończeniem będzie wydalenie ze studiów wyżej wspomnianych studentów. Najdziwniejszy jest fakt, że na cały proceder przymykała oko Rada Mieszkańców akademika. Co więcej ustalono, że prawie połowa mieszkańców akademika korzystała z usług tychże panów. Osoby posiadające dodatkowe informacje na ten temat proszone są o kontakt.

Artykuł ten jednakże dostępny był w sieci jedynie w Prima Aprilis:).

2004 czerwiec 30 - Kilka kawałów na rozweselenie:
Siedzi sroka na wierzbie, patrzy - idzie krowa, wychodzi na drzewo i siada na gałęzi. "Krowa co robisz?" "Chcę sobie zjeść trochę wiśni" - "ale to jest wierzba" "to nic - wisienki mam w słoiczku":).
Kawał bez sensu: siedzą dwie krowy na grzędzie, patrzą - a nad nimi leci stado hebli...
Archeolodzy w Anglii przeprowadzili wykopaliska - wykopali dół o głębokości 20 metrów i znaleźli kawałek miedzi. Zebrali się i ogłosili, że 2000 lat temu w Anglii istniała sieć telefoniczna. Archeolodzy w Niemczech przeprowadzili wykopaliska - wykopali dół o głębokości 50 metrów i znaleźli kawałek szkła. Zebrali się i ogłosili, że 5000 lat temu w Niemczech istniała sieć telefonii światłowodowej. Archeolodzy w Polsce przeprowadzili wykopaliska - wykopali dół o głębokości 100 metrów i nie znaleźli nic. Zebrali się i ogłosili, że 10000 lat temu w Polsce istniała sieć telefonii komórkowej.

2004 czerwiec 30 - Miałem maksymalnie zakręcony dzionek - przeprowadzka do innego akademika i nielegalna imprezka pożegnalna na korytarzu... To była najlepsza stypa na jakiej kiedykolwiek byłem, tym bardziej że ze mną w roli głównej:). To było godziwe pożegnanie, dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do uświetnienia tej imprezki.

2004 czerwiec 29 - Proszę państwa, nastąpiło coś strasznego... z żalem zawiadamiamy że...


W dniu
29 czerwca 2004 roku
opuścił grono studentów
świętej pamięci :)
A*** ***
stosowna imprezka pożegnalna
odbędzie się
w godzinach wieczornych
w pokoju 207a (lub innym)


To znaczy innymi słowy obroniłem pracę magisterską i mam tytuł mgr. inż. Pod "plakatem" był dopisek: "na każdej stypie pije się wódę":).

2004 czerwiec 25 - Z serii opowieści dziwnej treści...:
* "...jechał rowerem i za nim biegł pies, i wsadził mordę w szprychy i mu szczękę obróciło o 180 stopni..."
* "...tam się jedzie serpentyną... jedna dziewczyna zerzygała się 17 razy [!!!] i w końcu kierowca do niej powiedział: niech pani coś z tym zrobi bo..."
* "...nowiuśka lodówka kumpla - i chciał ją wyrzucić przez okno w juwenalia. Weszła kierowniczka - "gdzie macie lodówkę?" - oni powiedzieli, że chcieli ją wynieść przez okno - co za niefart!:)"
* "...wbije jej śrubokręt w kolano pod kątem i zagnie, żeby rzepka wypadła..."
* "...wywalili gościa z akademika za to, że zarzygał cały korytarz i wyrwał zlew..."
Aby nie roznosić niepotrzebnych plotek imiona występujących tu osób nie zostaną ujawnione:)

2004 czerwiec 22 - O godzinie 8:25 skończyłem pisać pracę magisterską. W podsumowaniu pliku podany jest czas edycji wynoszący 3405 minuty, ale trudno w to uwierzyć, musiało być dużo więcej... Teraz się mogę przyznać, że jestem pod pewnym względem wyjątkiem - przez całe 5 lat studiów nie pożyczyłem ani jednej książki z biblioteki głównej, jedynie z mniejszych bibliotek albo pasożytowałem na innych osobach.

2004 czerwiec 19 - W akademiku robi się coraz smutniej... coraz więcej znajomych się wyprowadza, można złapać doła...:(. Miłych wakacji życzę wszystkim, będzie mi Was straszliwie brakowało...

2004 czerwiec 17 - Nastała ta wielka chwila - kupiłem sobie komórkę. Ale i tak się nieźle trzymałem - zrobiłem to jako ostatnia osoba spośród moich znajomych. Nie wiem jakim cudem były na nią już przesłane SMSy z lutego tego roku o ciekawej treści, którą poniżej przytoczę.
Czy ty w ogóle masz zamiar przywlec się jeszcze dzisiaj do domu?
Nie sądzisz, że mogłabyś się już przywlec domu?
Weź mi swetr z samochodu, pamiętaj to ważne

2004 czerwiec 16/17 - Ale klimat był na miasteczku - rozwalili telewizor na chodniku - dwóch gości go rozhuśtało "raz", "dwa" i na "trzy" rzucili z piętra. Nie widziałem tego, znam to tylko z opowieści, jedynie słyszałem eksplozję:). Poza tym odżyła chyba po raz ostatni tej wiosny tradycja Janosika - świetnie tak jest potłuc się w patelnię o północy:).


2004 czerwiec 16 - Byłem ostatni raz na stołówce, pasowało pożegnać się z ekipą wydającą obiady. Powiedziałem "chciałbym podziękować za współpracę, bo dzisiaj prawdopodobnie jem już ostatni obiad". I jeszcze później: "Życzę miłych wakacji, do widzenia". Najmilej wspominam zupę gulaszową, chociaż czasem bywała za bardzo rozwodniona, a także oczywiście kapustę pod wszelkimi postaciami:).

2004 czerwiec 13 - Naprawdę hit sezonu - na Allegro ktoś chce sprzedać niezwykłe urządzenie o nazwie "AS", opis poniżej:


"AS" - KUPOZBIERACZ-DLA PSÓW

Kup teraz!

26 zł

21 godz.

As został wyprodukowany z myślą o właścicielach psów, aby czysto i higienicznie mogli posprzątać po swoich pupilach Zaletą ASa jest jego długość, specjalnie dopasowana do wzrostu człowieka (nie musisz się schylać), część robocza jest tak skonstruowana aby dokładnie móc zbierać nieczystości z każdego rodzaju podłoża (beton, piach, trawa). Wykonany został z wysokogatunkowego tworzywa przyjaznego dla środowiska i może być używany przez cały rok bez względu na temperaturę otoczenia. Wiadro kup zbierasz w ciągu 40 min. Mam 100% pozytywnych komentarzy na temat zbieracza.

2004 czerwiec 8 - Miało miejsce zjawisko stulecia - przejście Wenus na tle Słońca. To znaczy zaspałem na jego początek, dlatego że poprzedniego wieczoru żegnaliśmy Maćka, który leci do Ameryki i pożegnanie się nieco przeciągnęło...:). Nawet z rana niektórzy mnie budzili, ale nie wiem dlaczego nie chciałem wstać, podobno byłem nieprzytomny:). Ale to nic, i tak na początku zjawiska były chmury. Ogólnie widok był świetny - na Słońcu widoczna była spora okrągła kropa, według mnie jakby wycięta za pomocą dziurkacza:). Poniżej prezentuję dwa zdjęcia przejścia Wenus, więcej zdjęć obejrzeć można pod adresem [http://www.astrofotografia.prv.pl]. Ponadto chciałem podziękować wszystkim za wsparcie w pokazie zjawiska dla ludzi z akademika.


2004 czerwiec 7 - Najnowszy hit - teledysk "Pani Stasia" o portierce z innego akademika, jeżeli ktoś może to niech ściągnie sobie z sieci bo naprawdę warto. Podobno pani Stasia widziała ten teledysk i kazała sobie go nagrać na płytkę:).


Pozwolę sobie przytoczyć przynajmniej tekst tego genialnego dzieła:

Opowiemy wam historię, moi mili
o kobiecie, z którą wszyscy coś przeżyli
Imię jej Stasia, na portierni siedzi
jak przechodzisz obok, coś pod nosem bredzi
Zawsze nockę ma kiedy mamy party
jak się zdenerwuje, to już nie są żarty
Straszy nas raportem i monitoringiem
potem kierowniczką zapodaje dżingiel
Chociaż ma już zmarszczki dobrze sobie radzi
jak jej ktoś podskoczy - w ryja mu zasadzi
Czasem jednak płacze, bo jej nie słuchamy
A i tak w około wszyscy ją kochamy

Pani Stasia, Pani Stasia, Pani Stasia, Pani Stasia
PANISTASIAPANISTASIAPANISTASIA,
Pani Stasia!

Na imprezę wchodzi, światło nam zapala
i całą zabawę nam po prostu rozp****ala
Muzykę przycisza, flaszki konfiskuje
i jak małe dziecko przy tym się raduje
Wchodzimy w rozmowę, chcemy pertraktować
bo portierkę z dołu trzeba uszanować
Po to tutaj przyszła, żeby nas uciszyć
taka jest jej praca, trzeba się z tym liczyć
I wreszcie zapada ta niezręczna cisza
my puszczamy oko - będzie spokój dzisiaj
I się nie dajemy, głośno się śmiejemy
Stasia daje spokój i opuszcza pokój!
Student ceramiki musi czasem zapić
żeby pięknych chwil na studiach nie przegapić
Chcemy wam przekazać to właśnie przesłanie
wypijesz pół litra - nic ci się nie stanie!

Pani Stasia, Pani Stasia, Pani Stasia, Pani Stasia
PANISTASIAPANISTASIAPANISTASIA,
Pani Stasia!

Gdy nas rano widzi robi groźne miny
ale wszyscy wiedzą, że my się nie boimy
Choć napisze raport to nas to nie zgubi
bo wszystkich studentów kierowniczka przecież lubi
Wie co tu się dzieje, jakie są imprezy
jakie pani Stasia w nocy robi dżezy
Studia pięcioletnie są jak mgnienie oka
po ich ukończeniu ciężka czeka cię robota
hej!

Pani Stasia, Pani Stasia, Pani Stasia, Pani Stasia
PANISTASIAPANISTASIAPANISTASIA,
Pani Stasia!

2004 czerwiec 7? - Proszę państwa, to musiało kiedyś nastąpić, Rybka podjęła próbę ucieczki ode mnie. To było tak: wymieniałem Rybce wodę, złowiłem ją do kubeczka i wyszedłem umyć akwarium. Po około 2 minutach wróciłem i stwierdziłem, że w kubeczku wcale jej nie ma. Okazało się, że Rybka wyskoczyła i spadła za lodówkę, na szczęście przeżyła ten upadek i poza szokiem poucieczkowym nie było poważniejszych konsekwencji. A mogło już być groźnie...

2004 czerwiec 6 - W ramach promocji akcji segregacji odpadów zorganizowany został na Błoniach pokaz sztucznych ogni, poniżej prezentuję 2 zdjęcia.


2004 czerwiec 6 - Ostatnimi czasy lubię wybrać się na basen. Ostatnio zanurkowałem na głębokość 4 metrów i sięgnąłem dna:)... to znaczy ręką i tylko na chwilę. A niektórzy już się o mnie martwili, były na przykład takie czarne wizje:
......................

2004 czerwiec 2 - Zbliża się sesja, życzę wszystkim powodzenia na egzaminach, bo ja już nie mam żadnego egzaminu... Przypomina mi się w związku z tym, jak rok temu pan prowadzący całkiem zapomniał o tym, że ma z nami egzamin. 20 minut po planowanym czasie zaczęliśmy się martwić że go nie ma, ktoś zadzwonił do niego i mu przypomniał o egzaminie. Pan prowadzący pojawił się po jakimś czasie i w końcu weszliśmy do sali. Zaczął dyktować pytania, takie dziwne były: "problem słonych wód dołowych..." i tym podobne, aż w końcu ktoś powiedział "ale my jesteśmy Inżynieria Środowiska". Okazało się że całkiem nie był on świadomy kiedy i z kim ma ten egzamin...:)

2004 czerwiec 1 - Dostaliśmy z Darkiem z okazji Dnia Dziecka po jajku-niespodziance:).

2004 czerwiec 1 - Z najnowszych wiadomości: we wtorek 8 czerwca [] będzie widoczne zjawisko astronomiczne stulecia - przejście planety Wenus na tle Słońca widoczne w dzień. Jest ono niezwykle rzadkie, ostatni raz miało miejsce ponad 120 lat temu, tak więc nikt z żyjących ludzi nie mógł go widzieć na własne oczy. Zapraszam wszystkich na teleskopowy pokaz tego zjawiska przed akademikiem w godzinach od 7 do 12:30.

2004 czerwiec 1 - Informuję wszystkich, którzy się o mnie martwią, że kończę już powoli pisanie pracy magisterskiej, mam już 62 strony i niewiele mi zostało do dodania. Jako ciekawostkę mogę podać informację znalezioną w czasie wyszukiwania materiałów do pracy: "Walka z hałasem po angielsku: Elżbieta I, troszcząc się o zdrowie swoich obywateli, wprowadziła zakaz bicia żon po godzinie 21.00, by krzyki nie zakłócały spokoju sąsiadom". Źródło: [http://www.halasowi-stop.pl/modules.php?name=News&new_topic=13].

2004 czerwiec 1 - Poza tym informuję wszystkich, którzy się martwią o Rybkę - Rybka nadal żyje:), wytrzymała ze mną już ponad miesiąc, zniosła różnego rodzaju tortury: zagłodzenie i pobyt w brudnej wodzie [nie no, żartowałem:)], poza tym oszczędzone jej zostało wlanie piwa do akwarium na juwenaliach, a już było blisko aby to nastąpiło...
Update z dnia 5 czerwca - rybka przeżyła także próby złapania jej za pomocą spinki do włosów o kształcie paszczy krokodyla z zębami:). Poza tym kiedyś w czasie mojej nieobecności była akcja dotleniania rybki poprzez dmuchanie powietrza przez rurkę, znam to tylko z takiej opowieści: "Twój ten pancernik? ja mu dmuchałem kiedyś trochę, ale się bałem żeby się nie opił".

2004 czerwiec 1 - Dla zmyłki wpiszę tu pewną historię, nie zdradzę przez kogo była ona opowiedziana. "Pracowałem w pogotowiu. Nieśliśmy trupa i on się zaczął zsuwać i mu się zaczął opierać tutaj nogami [na ramionach], ale mu powiedziałem: co się będziesz przejmował, zaraz będzie pod górę".

Maj 2004

2004 maj 31 - Znowu wpadło mi coś głupiego do głowy i miałem zrobione wałki na głowie:). To znaczy jak mówili inni to było coś pomiędzy kręconymi włosami a dredami...:)

2004 maj 27 - Odbyła się imprezka wydziałowa, najpierw w akademiku na półpiętrze trochę hałasowaliśmy, aż pani portierka powiedziała "po 23 już was nie widzę". Później poszliśmy się pobawić, z tego co pamiętam dość intensywnie, aż się lało ze mnie:). Niestety niespodziewanie szybko został puszczony utwór "To już jest koniec".

2004 maj 26 - Gril ze znajomymi. Miała tam miejsce akcja jakiej nie widziałem przez 5 lat studiów: mianowicie za akademikiem został rozbity namiot, w którym uczestnicy imprezki później spali, poza tym okazał się on przydatny w czasie kiedy zaczął padać deszcz.

2004 maj 15 - Wrażenia po juwenaliach, najlepiej przedstawię w formie dialogu, ale nie zdradzę kto wypowiedział te słowa [możecie się jedynie domyślać]:
> Ja od 5 dni mało co jadłem
> To czym sie żywisz?
> Same płyny przyjmuję
> "Kroplówka":)

2004 maj 15 - Imprezka juvenaliowa na korytarzu. Aby zbytnio nie przeszkadzały nam osoby postronne przechodzące korytarzem ustawione zostały atrapy znaków drogowych ze strzałkami i napisem "Nudna imprezka - objazd". Pozwoliło to poczynić pewne obserwacje: początkowo ludzie przekornie obchodzili ten znak z przeciwnej strony niż wskazywał znak, jednak później kierowali się zgodnie ze strzałką, zapewne po wypiciu nie byli już zdolni do twórczego myślenia...:).

2004 maj 14 - Miał miejsce pochód juvenaliowy, osobiście byłem przebrany w strój hydraulika, Oliwka przebrała się za Dartagnan'a, były także inne stroje, na przykład: Osama bin Laden, Saddam Husajn, Cezar, różnego rodzaju księża, rycerze, łowcy duchów z odkurzaczami na plecach, były także 2 chodzące ubikacje a także wieżowiec z kartonów po winie [widoczny na pierwszym zdjęciu poniżej]. Wieczorem miał miejsce ogólnomiasteczkowy gril juvenaliowy. Śpiewane były piosenki juvenaliowe, między innymi ta: "literka A, literka G, literka H jak AGH, a kto literek nie szanuje na polibudzie nich studiuje /druga wersja końcówki: ...ten niech się w d*** pocałuje". Jeden gość wszedł do pustego kontenera na śmieci, zamknął się w środku, a drugi przewracał ten kontener. Po północy podpalony został wspomniany wcześniej kartonowy wieżowiec, przez ogień zaczęli skakać goście, z tym że dwóch zderzyło się nad ogniskiem i wpadli do ognia, chyba nie było im zbyt wesoło...


2004 maj 13 - Koncert juvenaliowy tradycyjnie odbył się w strugach deszczu, na placu zrobiło się błotko, tak że każdy uczestnik miał ubrudzone buty i spodnie, niektórzy także nieco więcej, nawet twarze:).

2004 maj 11 - W godzinach wieczornych niespodziewanie błysnęło się i zaraz huknęło - piorun strzelił w akademik obok. Później naoczny świadek opowiadał że przelatywał on przez jego pokój na 14 piętrze - a w ogóle na portierni powstał mały pożar:). Opowieść Janka: "ciotka się przewróciła i rękę złamała jak walnęło 5 metrów od niej".

2004 maj 7 - Uczestniczyłem w imprezce urodzinowej w innym akademiku. Jeżeli ktoś nie miał jeszcze okazji spróbować, to mogę powiedzieć, że to jest niezła jazda - po pijaku rowerem po korytarzu, z dużą prędkością, z pasażerem na bagażniku. Dopiero następnego dnia przyszło nam do głowy co by się mogło stać gdyby ktoś otworzył drzwi na korytarz w czasie kiedy przejeżdżał rower...:). Poza tym wiem jeszcze tyle, że następnego dnia jeździłem rowerem po miasteczku z lalką na bagażniku:).

2004 maj 5 - Naszło nas z Darkiem żeby rozmawiać ze sobą tylko po angielsku. Według mnie był to całkiem dobry pomysł, ale moja znajoma powiedziała o nas: "świry":).

2004 maj 4 - Obserwacja zaćmienia Księżyca, niestety w warunkach prawie całkowitego zachmurzenia. Księżyc wyłonił się zza chmur dopiero przed północą, około godzinę przed końcem zjawiska. Widok był taki jak na zdjęciu poniżej.


Kwiecień 2004

2004 kwiecień 24 - Mam takie ogłoszenie - w dniu 4 maja w godzinach wieczornych będzie widoczne zaćmienie Księżyca. Jeżeli pogoda dopisze, zorganizuję teleskopowy pokaz tego zjawiska dla znajomych z akademika.

2004 kwiecień 24 - Imprezka poprawinowa moich urodzin - dostałem na prezent rybkę akwariową, mam nadzieję że ze mną wytrzyma:). Imprezka się udała, gdyż nie pamiętam jej środka, to znaczy następnego dni dowiedziałem się podstawowych faktów odnośnie jej przebiegu - okazło się że coś potłukłem, a także przewróciło się pode mną krzesło, może jeszcze coś więcej, ale nie pamiętam... Taki dziwny cytat pozwolę sobie przytoczyć: "moj kumpel ja jedgo diwcko mialo kqtaar to podxdlaczal pdo odkutzrzzaczq i wlaczlal wseteczny cig a jak miala katar to ja pofduszla ka przyducsil..." - już objaśniam o co chodzi: jest to tekst, który pisałem na klawiaturze po pijaku, a po przetłumaczeniu po trzeźwaku oznacza on: "mój kumpel, jak jego dziecko miało katar to podłączał do odkurzacza i włączał wsteczny ciąg, a jak miało katar to ją poduszką przydusił". I jeszcze na koniec poniżej przedstawię instrukcję obsługi rybki:
Instrukcja obsługi bojowniczki 'Julia'
• rybka lubi wodę - nie znosi suchego podłoża
• nie jeść jej! - raczej karmić raz dziennie, mało
• rybkę trzeba kochać!!!
• nadaje się do warunków akademickich - znosi zagłodzenie
• wodę raczej zmieniać - nie dopuszczać aby był gnój!!! - woda o temperaturze pokojowej, odstana kranówka (jednodniowa)
• interakcje na alkohol - nie testować bo nie wiadomo
• w pewnym okresie może być zjadana przez samca - nie kojarzyć!!!


2004 kwiecień 24 - Skończyły mi się pieniądze - całe szczęście że mogę teraz zarobić conieco dając korepetycje z matematyki. Całą pierwszą wypłatę przepiłem, tzn. przeznaczyłem na zakup alkoholu na imprezkę urodzinową.

2004 kwiecień 23 - Dzień moich urodzin, w tym miejscu chciałbym podziękować wszystkim za życzenia, kartki i prezenty:) - strasznie się cieszę że mam takich znajomych:).

2004 kwiecień 23 - Drodzy parafianie, zdarzyła się tragedia - zakończył swoje życie słój w którym produkuję wino - odpadło mu dno:[. Uroczysty pogrzeb baniaka nastąpi prawdopodobnie w Juwenalia, bo chyba nie da się go już reanimować... W takim wypadku jestem zmuszony dać ogłoszenie: czy ktoś nie ma do sprzedania ewentualnie nie wie gdzie można kupić możliwie po niskiej cenie taki słój o pojemności 10 litrów - byłbym wdzięczny za informację.
Apdejt z dnia 1 czerwca 2004 - Babcia opowiadała, że jakiś człowiek robił wino w 10-litrowym baniaku. A że chciało mu się pić, wziął baniak w ręce i szedł z nim po mieszkaniu pijąc. Niestety, gdy przechodził przez próg potknął się i baniak się rozbił o podłogę. Widząc to jego żona powiedziała: "No co się patrzysz, zlizuj teraz".

2004 kwiecień 22 - Miała miejsce moja imprezka urodzinowa, ze względu na sprzyjający klimat na zewnątrz odbyła się na grilu. Jej przebieg był spokojny, tak więc nie mam nic więcej do napisania na ten temat poza tym, że była udana:).


2004 kwiecień 21 - W godzinach popołudniowych odbył się mecz studenci-prowadzący naszego wydziału. Mój promotor stał na bramce i wpuszczał piłkę do bramki:), mecz zakończył się wynikiem około 15:4 dla studentów. Pod koniec meczu jeden gość z publiczności poczuł się na siłach, aby być komentatorem - jego największy tekst to: "Proszę państwa, piłka stoi w miejscu - nie ma co komentować":).


2004 kwiecień 21 - W czasie spotkania koła naukowego w lektorium weszła dziewczyna, która chciała się pouczyć. Powiedziałem "zapraszamy", ale ona nie skorzystała i wyszła mówiąc "no to widzę że się pouczyłam".

2004 kwiecień 19 - Chciałbym zaprezentować pewien tekst, nie mojego autorstwa, skopiowany z pewnego czatu. Wydaje mi się że jest godny przeczytania [ale uwaga, dość drastyczny]:
PROMOCYJNA lekcja języka angielskiego dla wyjeżdżających do Bronxu.
Jak się chce zamówić coca-colę trzeba powiedzieć GIMI E KUK. Jak się chce zamówić kawę i ciastko to się mówi KOFI EN DUNAT. Jak się przytrzaśnie palec w drzwiach należy powiedzieć FOK. Jak się w sklepie zobaczy coś bardzo drogiego należy powiedzieć FOK. Jak się jest ofiarą napadu w Bronxie (albo i gdzie indziej) należy powiedzieć FOK. Jak się mija wspaniałą dziewczynę na ulicy, to się mówi UATA FOK. Jak się chce z nią przespać, należy jej powiedzieć AJ UANA FOK UIZ JU albo HAJ KEN AJ FOKJU. Jeśli ktoś na ciebie krzyczy używając słowa FOK należy odpowiedzieć FOKJU TU. Jak się zgubi portfel z dokumentami, należy powiedzieć policjantowi AJ LOST MAJ FOKIN PEJPERS. Jak się szuka taksówki należy zapytać HAU TU GET A FOKIN KAB. Jak coś nie działa, należy powiedzieć FOK ZAT SZIT. Jak ktoś cię denerwuje należy zapytać ARJU FOKIN MI? A jak to nie działa to UAT DA FOK JU UONT? Kiedy staruszka prosi nas o przeprowadzenie na drugą stronę jezdni odpowiadamy jej tak: AR JU FOKIN STJUPI BICZ? [ależ oczywiście]. GIMI E KILO FOKIN EJPLS, MOTOFOKO [poproszę kilogram tych pięknych jabłek, panie sprzedawco]. Gdy kierowca autobusu chce od nas bilet AR JU FOKIN KREJZI ESHOL [tak, zaraz go pokażę]. Gdy stoimy w korku i inni kierowcy na nas trąbią: UAN MOR UORD END IJL GET JOR FOKIN ES AUT FROM DA KA END FOK UP HIR JU NESTI MOTOFOKIN BICZ [niech pani się nie denerwuje bo to i tak niczego nie przyspieszy]. W sklepie, gdy reklamuje wadliwy towar: SZIT MEN, JU EW SOLD MI A SOME FOKIN SZIT, JU DEMBES FOKIN MOTOFOKO SZITTY DIK [sprzedał mi pan przeterminowane konserwy]. Gdy skaleczymy się w palec, np. nożem: OULI SZIT, FOK FOK FOK FOK! FOOOK! [a niech to ! do licha!]. Gdy bezdomny czarnoskóry żebrak prosi nas o pieniądze: GET DA FOK AUT OF HIR BIFOR ILJ KICK JO MOTOFOKIN SZIT ES JU FOKIN NIGER [pozwól, że spojrzę czy mam jakieś drobniaki w kieszeni].

2004 kwiecień 17 - Piliśmy zdrowie Oliwki, imprezka była super, brakuje mi teraz słów żeby cokolwiek więcej na ten temat napisać:). A następnego dnia wypiłem chyba z wiadro wody z sokiem o nazwie "Zaprawa do napojów o smaku truskawkowym":).

2004 kwiecień 17 - Pochwalę się że będąc w Empiku zakupiłem sobie gazetę z artykułem mojego autorstwa, który pisałem jeszcze w czasie wakacji:)

2004 kwiecień 16 - Miałem okazję jechać pociągiem przez 2 godziny na trasie, którą pokonuje w godzinkę - przyczyną była awaria prądu na dworcu PKP w Krakowie. Gdy wysiadłem z pociągu, w przejściu podziemnym nie świeciło się światło, mrok rozświetlała tylko świeczka u pani sprzedającej obwarzanki:).

2004 kwiecień 12 - Lany poniedziałek - w kościele ksiądz stwierdził, że musi pokazać jak bardzo lubi swoich parafian i kropił obficie wodą, aż kościelny zaczął się martwić że "braknie" - nie brakło jednak, a resztę wody ksiądz wykropił na kościelnego:).

2004 kwiecień 11 - Pobyt na porannej mszy z okazji Świąt Wielkanocnych połączonej z procesją wokół kościoła. W czasie procesji jeden stary dziadek, siwy i podpierający się laską, co jakiś czas wyciągał z kieszeni korkowiec, nakładał korka i z wielką radością strzelał na wiwat.

2004 kwiecień 10 - W ostatnim czasie wykonałem kilka zdjęć Księżyca i planet aparatem cyfrowym połączonym z moim teleskopem - taki zestaw daje zupełnie nowe możliwości w porównaniu z fotografią tradycyjną. Aby wykonać zdjęcie planet na kliszy zdarzało mi się stosować metodę "kapeluszową" - polega ona na tym aby zasłaniać i odsłaniać obiektyw teleskopu za pomocą ciemnego ekranu - w praktyce nadawała się do tego celu czarna pokrywka od garnka:). Poniżej prezentuję przykładowe zdjęcia ukazujące jakie obiekty można zaobserwować przez taki teleskop. Jeżeli pogoda pozwoli, postaram się zorganizować w najbliższym czasie pokaz tych obiektów dla znajomych z akademika.
Poza tym informuję, że w dniu 4 maja [] w godzinach od 20:48 do 0:14 widoczne będzie całkowite zaćmienie Księżyca.


Na pierwszym zdjęciu widoczna jest planeta Wenus w fazie Księżyca w pierwszej kwadrze, Jowisz z dwoma ciemnymi pasami w atmosferze oraz Saturn z widocznym pierścieniem. Dwa kolejne zdjęcia ukazują powierzchnię Księżyca.

2004 kwiecień 6 - Chciałem poinformować, że od dzisiaj mam aparat cyfrowy. Mam nadzieję, że dzięki temu na mojej stronie będzie się pojawiać więcej aktualnych zdjęć.

2004 kwiecień 3 - Hitem dnia dzisiejszego było obejrzenie przeróbki dobranocki Miś Uszatek, odcinek pod tytułem "Eee, co tam" w wersji filozoficznej. Jeżeli ktoś ma możliwość ściągnąć z sieci (nawet nie wiem spod jakiego adresu) to polecam:).

2004 kwiecień 2 - Proszę państwa, cieszę się straszliwie, że Oliwka, moja znajoma która miała już teraz wyjechać daleko i na długo jednak zostanie:). Dla uczczenia tego wydarzenia przytoczę kilka wesołych tekstów autorstwa Oliwki, niech będą to wpisy z "pamiętnika:)":
...z pamiętnika Oliwki...[...] dziś jak co dzień spóźniłam się na zajęcia, przeszłam samą siebie - spóźniłam się godzinę! Wcisnąwszy się na nieswoją grupę, usadowiwszy szacowny odwłok w pierwszej ławce wzięłam się do pisania colloqium. Perfidność moja sięgnęła zenitu ponieważ nie dość że nic nie umiałam, ściągałam i jeszcze z wielkim wyrafinowaniem improwizowałam niczym Kordian (Dziady cz. III?) "Wielka improwizacja".
...z pamiętnika studentki dzień 7.06.2004... ...dziś czekałam do sekretariatu katedry roślin ozdobnych na panią od zielnika... ...czekam, czekam... Á ...i czekam... ...ale jak kocha to poczeka, więc czekam dalej... ...i jest, idzie pani... niesie siatkę z zakupami!!!! i się uśmiecha - jak tu jej nie kochać?

2004 kwiecień 1 - Dzisiaj Prima Aprilis, w związku z czym przeprowadziłem kilka akcji. Między innymi chodziłem z obandażowaną głową i opowiadałem historyjkę, że poprzedniego dnia popiliśmy trochę winka i idąc po schodach przewróciłem się w wyniku czego odnosząc rany głowy:). Kilka osób się już o mnie martwiło...:) Więcej akcji nie zdradzę z pewnych względów... chyba że jedną, ale to dopiero w czerwcu.
A może Wam zdarzyła się jakaś śmieszna primaaprilisowa przygoda? - piszcie na maila [andre.b@poczta.fm] albo na gadu-gadu [1974958], najlepsze historyjki zostaną opublikowane na stronie.

2004 kwiecień 1 - Miałem okazję uczestniczyć w wyborze trzech wierszy napisanych przez Agnieszkę do konkursu poetyckiego. W tym miejscu przytoczyć mogę jedynie pewną odę autorstwa Agnieszki, która aktualnie wisi w WC w składzie obok. Wcześniej jednak należy podać dodatkowe okoliczności, które przyczyniły się do powstania wymienionego utworu. Otóż sąsiedzi od pewnego czasu prowadzili statystyczne badania - stworzyli listę gó***n i powiesili w kibelku. Każdy korzystający mógł po zakończeniu wpisać plusik przy odpowiedniej pozycji na liście za pomocą długopisu dołączonego do zestawu:). Jednakże w ostatnich dniach pani sprzątaczka perfidnie zabrała wspomnianą kartkę i z tęsknoty za nią powstała poniższa oda:

Oda do listy gó**en

Była sobie lista - piękna i przejrzysta.
Wisiała na ścianie umilając sr**ie.
Lecz jakiś złoczyńca dobytek nasz zabrał,
przez co nam uczynił bardzo brzydki kawał.
O smutnych dusz studenckich pociecho zaginiona,
Czyż li zostaniesz kiedyś nam tutaj zwrócona???

2004 kwiecień 1 - Mam ogłoszenie - poszukuję utworu zespołu Dive3d zatytułowanego "Czas". Jeżeli ktoś wie skąd można by go ściągnąć lub mógłby przesłać, to byłbym straszliwie wdzięczny...:).

Marzec 2004

2004 marzec 30 - Najnowsze wieści z frontu pisania mojej pracy magisterskiej - przywiozłem z domu kilka grubych książek, które okazały się jednak mało przydatne do mojego tematu... Jednakże udało się wykorzystać przynajmniej jedną z nich - służy teraz jako podstawka pod monitor:).
A gdyby jeszcze tą pracę pisało mi się tak sprawnie jak tą stronkę...:)

2004 marzec 29 - Będąc na spacerze widziałem ciekawą akcję - ktoś cofał samochodem i wjechał centralnie w stojącą latarnię i to tak mocno, że się przechyliła:).

2004 marzec 28 - Nie dość że byłem w domu na weekendzie tylko przez dobę [26 godzin od soboty południa do niedzieli południa] to jeszcze w tym dniu musiała nastąpić zmiana czasu na letni i straciłem przez to jedną godzinę.

2004 marzec 27 - Dziś też wielki dzień w dziejach strony - dokładnie rok temu miała miejsce jej oficjalna premiera. Dzień premiery był kilkakrotnie przesuwany, na przykład z tego względu aby nie kojarzył się z momentem rozpoczęcia wojny w Iraku..

2004 marzec 25 - Miała miejsce imprezka o nazwie Eko-Party, która polegała na tym aby uczestnicy ubrani byli w ekologiczne stroje, np. w papierowe ubrania, torby na śmieci:) itp... Ja byłem przebrany w strój hydraulika/spawacza, sam nie wiem - ale uzyskałem zezwolenie że mam dzisiaj prawo zaspawać cały akademik:). Imprezka jak najbardziej się udała, a o 1 w nocy kiedy spojrzałem za okno nie mogłem uwierzyć własnym oczom - na zewnątrz było całkiem biało. Okazało się że w czasie imprezki spadł śnieg i w dużych ilościach. Poniżej: zdjęcie z imprezki autorstwa Marcina.


2004 marzec 23 - Jeżeli kogoś bardzo ciekawią postępy w pisaniu mojej pracy magisterskiej to lepiej nie będę się chwalił, bo nie ma czym:), ale za to mogę przedstawić fragment z przykładowej pracy magisterskiej, którą mogliśmy oglądać na zajęciach: "Pracę wydrukowano na papierze otrzymanym w 100% z makulatury, okładka wykonana jest z polietylenu, który rozkładając się nie wydziela substancji mogących skazić wody gruntowe a poddany spaleniu nie powoduje powstawania szkodliwych emisji". Bardzo optymistycznie - już na etapie pisania ktoś przewidział w jaki sposób może być zniszczona ta praca:) - ale chwali się to, że nie zaszkodzi ona środowisku:). I jeszcze jedno - w czasie wyszukiwania materiałów do mojej pracy natknąłem się na pewien rysunek związany tematycznie z moją pracą [bo piszę o hałasie jakby ktoś jeszcze nie wiedział] - niestety panu promotorowi się nie spodobał, bo to mają być poważne rysunki...:). Ale tak mi przypadł do gustu, że zamieszczę go przynajmniej na stronie, pewnie złamę przy tym jakieś prawa autorskie, ale trudno:).


2004 marzec 23 - Rozpoczęty został sezon wiosennych meczy piłki nożnej - kończyliśmy grę prawie po ciemku i w deszczu:).

2004 marzec 18 - Przechodząc obok parkingu zauważyłem samochód, na którym ktoś wypisał palcem słowa: "Umyj mnie Sławku, bo nie wiem jaki mam kolor".

2004 marzec 18 - Wieczorem zorganizowaliśmy pierwszego wiosennego grila, tym samym sezon tegorocznych grili uważam za rozpoczęty.

2004 marzec 17 - W ostatnich dniach zrobiło się bardzo ciepło, ludzie wychodzą z akademika, grają w piłkę, grilują. Dzisiaj trzy osoby spędzały miło czas za akademikiem razem ze szczurkiem zamkniętym w plastikowym pudełku:)).

2004 marzec 16 - Dzisiaj wyjątkowy dzień - strona andree.xu.pl pojawiła się w sieci dokładnie rok temu, czyli teraz obchodzi swoje pierwsze urodziny:).

2004 marzec 16 - Przez wszystkie lata działalności różnych moich stron internetowych odwiedziły mnie osoby z różnych hostów, najciekawsze nazwy to: zaworek.wodociagi.torun.com.pl, ja.mu.gas.a.on.grass.wox.org. Były także gandalf.sybase.com.pl, celnik.granica.bytom.pl, tytan.paradox.pl, twardziel.maxus.com.pl,, wczesniak.4it.pl majster.if.uj.edu.pl, prosie10.acn.pl, cegielniana.lama.net.pl, mieszacz.sobieszow.net. Z postaci historycznych: mickiewicz.bianet.com.pl, brudas.kopernik.gliwice.pl, jurand.ds2.pg.gda.pl, zeus.olimp.ceti.pl, kepler.ksiezyc.pl [no proszę, gość z Księżyca:)]. Poza tym mail.samopomoc.com.pl, parafia.ramtel.com.pl a nawet było rix.radiomaryja.pl!:), [apdejt z 2004.04.18 - a nawet był ktoś spod adresu niebo.net!!:)]. I jeszcze jeden ether410.ch.uj.edu.pl - to zapewne z uczelni o nazwie Uniwersytet Jagielloński, ciekawe dlaczego mnie to rozśmieszyło...:), a wc1.mofnet.gov.pl to czy z jakiegoś WC rzeczywiście?:).

2004 marzec 15 - Polecam do obejrzenia film "Trio z Belleville" - najlepiej po pijaku ze względu na akcje, które mają miejsce w tym filmie:).

2004 marzec 14 - Wiele osób się śmiało, gdy opowiadałem że w czasie obiadu zjadłem mrówkę, która przypadkowo znalazła się w zupie, nie wiem czy to rzeczywiście takie śmieszne, mrówka była mała - nawet nie poczułem:).

Komentarz przesłała Monika w dniu 2004.03.25 18:03
Mrówkę zjadłeś! Andrzej!, a jadłeś chrabąszcza? Mówię Ci to jest dopiero czad jak wyciągasz z buzi niedogryzione pancerzyki i zastanawiasz się co to może być - tym bardziej, że znalazło się w ustach razem z buraczkami. Dopiero jak wyciągasz szczątki skrzydełka, które cudem się uchowało to analizujesz i dochodzisz do nieomylnego wniosku że to był chrabąszcz (w każdym razie ja tak miałam).

2004 marzec 12 - Zabrakło prądu w akademiku, jak zwykle jest to wielkie święto, ludzie wychodzą z pokoi, rozmawiają na korytarzu...:).

2004 marzec 8 - Chciałbym złożyć życzenia wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Kobiet:). Hehe, także na stołówce złożyłem życzenia Pani-jeż:). @-----»-----

2004 marzec 8 - W dniu 16 marca [] strona andree.xu.pl obchodzić będzie swoje pierwsze urodziny. W ciągu tego roku na stronie pojawiło się sporo różnych rzeczy, mam nadzieję że w przyszłości strona będzie się nadal tak samo rozwijać. W najbliższym czasie planuję dodać między innymi trochę nowych zdjęć, a jeżeli się uda znaleźć odpowiedni serwer - zrobić wersję strony w PHP.

2004 marzec 8 - Bankomat miał dzisiaj dla mnie miłą niespodziankę - byłem w szoku gdy zobaczyłem ile mam na koncie. Jak się okazuje dostałem pieniądze za pewien projekt, który robiłem jeszcze w wakacje. Ale pomimo że to jest moja pierwsza wypłata - nie zamierzam jej przepić:).

2004 marzec 7 - W akademiku na schodach między 2 a 3 piętrem przy poręczy - jak ktoś kiedyś powiedział "obłazi powłoka jak z węża" na długości około 4 metrów. Już nie mogłem na to patrzyć, zlitowałem się i przed północą przeprowadziłem akcję naprawy za pomocą widelca:). Strasznie mnie to ucieszyło, tym bardziej że na następny dzień była zamówiona ekipa do naprawy tej usterki - chyba się zdziwią...:)

2004 marzec 5 - Jeżeli kogoś ciekawi co aktualnie porabiam to informuję że piszę pracę magisterską. Jak na razie pisanie idzie mi świetnie - już mam 13 stron:).

2004 marzec 4 - Miałem okazję brać udział w spotkaniu nowo powstającego koła naukowego Eko-inżynier. Przede wszystkim została omówiona sprawa zorganizowania eko-party:).

2004 marzec 3 - Koncert zespołu Akurat. Miałem problemy z wejściem, aby przecisnąć się przez tłum ludzi pan ochroniarz musiał mnie wciągnąć za rękę. Na koncercie było dosyć ostro, dostałem między innymi raz w szyję, raz przypadkowo butem w twarz (ale lekko hehe:)) oraz przygryzłem sobie język. Z najnowszej płyty tego zespołu polecam utwory: "Roman i Julia" oraz "Piekarnik", na których najlepiej się bawiłem w czasie koncertu.

Luty 2004

2004 luty 29 - Wyjątkowy dodatkowy dzień zesłały nam niebiosa - zdarza się taki raz na 4 lata:). Niestety nie zrobiłem w nim nic szczególnego...:(

2004 luty 21/22 - Przez 10 godzin do piątej nad ranem brałem udział w Balu Geodety i Ekologa - dziękuję wszystkim z którymi mogłem się dobrze bawić. W pewnym momencie odczułem potrzebę wyjścia do toalety, ale widząc zamieszanie obok tego pomieszczenia, zapytałem pani sprzątaczki, czy mogę skorzystać z WC. Ona jednak powiedziała: "niech pan tam nie wchodzi - powódź... rzeka!..." - niezła musiała być rozruba:).

2004 luty 21 - Powstał projekt zorganizowania Wieśniak Party czyli Obora Paradee 2004. Zasada jest taka: każdy kto przychodzi musi być ubrany w wiejski strój. Mam nadzieję że po poście imprezka dojdzie do skutku.

2004 luty 20 - Miałem okazję uczestniczyć w imprezce o nazwie "degustacja win", która oczywiście jak najbardziej się udała. Organizatorzy zadbali o jak największą różnorodność napojów - na koniec zostało mocne kartonowe czyli "Wiśnia mocna".

2004 luty 20 - Zapraszam do wstąpienia do pewnej Sekty (sam już się zapisałem), formularz zgłoszenia oraz jej skład dostępne pod adresem [http://www.dsg.prv.pl] w dziale Sekta. [Uwaga - dość drastyczne:)].

2004 luty 19 - Jako jedyna osoba z akademika odważyłem się zrobić własnoręcznie pączki, wydaje mi się że wyszły, chociaż niektórzy nie bardzo we mnie wierzyli;). Były to "pączki a la prosiaczek" - według przepisu z Internetu:).

2004 luty 16 - Najnowsza plotka, jeszcze świeża i gorąca: w czasie pobytu w sklepie dowiedziałem się że pod koniec marca zamykają Unimarket - podobnie jak rok temu ze względu na zmianę właściciela.

2004 luty 16 - Ledwie człowiek wrócił z ferii do akademika już było sporo okazji do tego aby się pośmiać, choćby z ogłoszenia które wisi na lustrze: "Uwaga! Osoby, które mają przygotowane pokoje (do zamontowania desek) proszone są o zgłaszanie się do panów którzy wiercą (można ich znaleźć po odgłosie wiertarki)":)).

2004 luty 15 - Wiele osób narzeka na plan zajęć w nowym semestrze, ja jednak chyba nie muszę, gdyż zajęcia mam tylko jedne - we wtorek. Świetnie wygląda - bo widziałem - wydrukowany rozkład zajęć na cały tydzień z naniesionymi tylko jednymi zajęciami:).

2004 luty 13 - Jeżeli kogoś ciekawi jak spędziłem ferie to już informuję: posiedziałem conieco przy komputerze przygotowując aktualizację moich stron, przeczytałem kilka książek (między innymi "C.K. dezerterzy" - polecam) a także przeznaczyłem część czasu na pożyteczne nicnierobienie. Poza tym w ramach odpoczynku rąbałem drzewo i w związku z tym porąbałem siekierę:).

2004 luty 6 - Miałem okazję być na imprezce ze znajomymi w akademiku. Z tego co pamiętam a także z tego co mi opowiadano następnego dnia (w co jednak teraz trudno jest mi uwierzyć) - stałem przy otwartym oknie i opowiadałem że zawsze marzyłem o tym aby wyskoczyć na główkę z okna z pierwszego piętra. I wtedy właśnie robiła obchód po akademiku pani portierka i się chyba przestraszyła że mogę rzeczywiście to zrobić, gdyż kazała mi odejść od tego okna - więc odszedłem. Jednak nie do końca wierzę w tą opowieść, gdyż jeżeli miałbym wyskoczyć to nie z pierwszego a raczej z drugiego piętra i na pewno nie na główkę...:).
Tego wieczoru także nieźle się bawili mieszkańcy pokoju 317a z akademika naprzeciwko. Wystawili do okna głośnik i przez mikrofon wygłaszali teksty typu: "pozdrawiamy parę zmierzającą spod Piotrusia do naszych progów", "zapraszamy panią do pokoju - może pani wybrać pościel - czarna zielona czy niebieska", "panie ściągają majtki, panowie ściągają koszulki" - widać że imprezka się rozkręciła. Podjąłem próby nawiązania kontaktu za pomocą walenia łyżką w garnek, ale nic to nie dało... Oczywiście pozdrawiam osoby z wspomnianego pokoju i liczę na to że jeszcze ich kiedyś usłyszę:).

2004 luty 1 - Z domowych plotek: mój jeden pies jest aktualnie w ciąży i zaniedługo będę miał kilka małych piesków-potworków - jeżeli ktoś chciałby jednego to mogę chętnie dać.

2004 luty 1 - Podróż pociągiem do domu miała przebieg dosyć niespodziewany. Jechałem pociągiem opóźnionym o ponad pół godziny - jak się później okazało z tego względu, że na trasie z Zakopanego do Krakowa zdarzył się wypadek i występowały utrudnienia w ruchu. Z kolei w Miechowie mój pociąg wyprzedził pośpieszny stojący na drugim torze, jak następnego dnia mój ojciec się dowiedział w pracy - dlatego że maszynistę zabił prąd...

2004 luty 1 - Z najnowszych wiadomości: od dzisiaj mam ferie i wybieram się do domku. Do akademika planuję przyjechać za 2 tygodnie, możliwe jest jednak, że pojawię się wcześniej na 1 dzień. Moim znajomym życzę pomyślnego przebiegu sesji:), będzie mi was brakowało w czasie pobytu w domu.

Styczeń 2004

2004 styczeń 30 - Napisałem ostatni w czasie tej sesji egzamin (jak się okazuje był on pierwszy i ostatni) - w związku z czym była okazja do wypicia 5 litrów winka własnej produkcji, nawet dobre chociaż miało jedynie 32 dni - wypiliśmy wszystko:). Winko takie trochę eksperymentalne - robione z ryżu, rodzynek, cytryn, głogu, był dodany również kompot śliwkowy - pozostało po nim tylko wspomnienie.

2004 styczeń 29 - W ostatnim czasie miałem więcej czasu aby nauczyć się pichcić. W ostatnich dniach robiłem między innymi: z Basią spagetti, z Elą placki ziemniaczane, z Ulą sałatkę warzywną i z Oliwką naleśniki. Moim hitem jedzeniowym ostatnich dni była zapiekanka warzywna, ta sama którą jesienią kilka razy robiłem w prodiżu. Teraz prodiż mamy zepsuty, ale jak się okazuje zapiekanka wychodzi bardzo dobra na patelni, tylko warzywa trzeba wcześniej ugotować.

2004 styczeń 24 - Film "Goście goście 2" - polecam. Co ciekawsze cytaty spisane z filmu: "skradła klejnoty księcia - utnijcie jej rękę", "pij bo wypruję ci flaki", "-postarzałeś się Hubercie -ciebie też czas nie oszczędził", "jak śmiesz, wyrzucę cię przez okno". I najlepszy chyba według mnie: "Choć brzydzę się kłamstwem umiem udawać gdy trzeba".

2004 styczeń 24 - Prawie 4 godziny spędziłem na pichceniu. Tak się dziwnie złożyło że w tym samym czasie w kuchni spotkały się 3 zespoły niezależnie robiące krokiety. Miałem okazję spróbować każdego z tych trzech rodzai krokietów i mogę stwierdzić że wszystkie wyszły jednakowo dobre.

2004 styczeń 23 - Jeżeli ktoś by narzekał że ma ciężki dzień, dużo nauki w czasie sesji i w ogóle - polecam do posłuchania mp-trójkę o nazwie "Wszystko mam w d***" - pomoże na pewno poprawić humor. Życzę powodzenia na egzaminach!

2004 styczeń 23 - Na rozweselenie w czasie sesji kawał, nieco dostosowany do realiów AGH (mam nadzieję że można i że nie złamałem jakichś praw autorskich):
Bóg postanowił sprawdzić we wrześniu, co też porabiają studenci. Zesłał więc na ziemię anioła, ten posprawdzał i wraca z raportem:
- Studenci medyka się uczą, studenci uniwerka piją, studenci AGH piją.
Następną kontrolę zrobił w listopadzie:
- Studenci medyka ryją, studenci uniwerka zaczynają się uczyć, studenci AGH piją.
Styczeń:
- Studenci medyka kują, aż huczy, studenci uniwerka ryją, studenci AGH piją.
Początek sesji. Anioł wraca z ziemi i mówi:
- Panie Boże, studenci medyka ryją dzień i noc, studenci uniwerka ryją dzień i noc, studenci AGH się modlą.
A Bóg na to:
- I ci właśnie zdadzą!.

2004 styczeń 22 - Podczas prac nad aktualizacją strony przeglądałem stare pliki w których zapisuję sobie co ciekawsze teksty wygrzebane w internecie. Znalazłem takie "kwiatki": "Z akademikowego qibla: Po co trzymac bąka w du***, niech polata po chałupie", "...młodzi ludzie ostrzelali działaczy SLD z pistoletów na wodę".

2004 styczeń 21/22 - O północy znacząco poprawił mi się humor, gdyż na miasteczku znów miał miejsce Janosik, o dziwo w środku zimy i to po chyba 2-miesięcznej przerwie. Pomimo że człowiek jest już taki stary to weselej się robi gdy można się potłuc trochę drewnianą łyżką w patelnię:).

2004 styczeń 19 - Podczas porannego pobytu w kiblu czytałem bardzo ciekawą gazetę pod tytułem "WUJ". Tak mi się spodobała, że już ktoś się próbował dostać do środka ale było ciągle zajęte:). Epitafium dla gazety: w okolicach południa sprzątaczka ją zabrała i ślad po gazecie zaginął...:(

2004 styczeń 16 - W czasie pobytu w domu dowiedziałem się, że kot bardzo zainteresował się bombkami choinkowymi, ciągle się nimi bawił i w końcu przewrócił całą choinkę!:)... W ogóle pobyt w domu był jak wyprawa do innej strefy klimatycznej - w Krakowie pogoda prawie wiosenna, a u mnie leżał śnieg.

2004 styczeń 16 - Wychodząc z akademika zatrzymała mnie pani kierowniczka mówiąc: "Panie O***, i pan tak spokojnie idzie na zajęcia?", na co odpowiedziałem "Ale ja się nazywam *** - to jednak mogę iść spokojnie na uczelnię?". Mogłem.

2004 styczeń 16 - Czasem zdarzają się człowiekowi niesamowite historie, ta opowieść będzie o elektryku:). Poprzedniego wieczoru trochę zabalowaliśmy, ale wiedziałem że muszę jeszcze sobie dokończyć pranie. Udało mi się to zrobić dopiero o godzinie 1:30 w nocy, rozwiesiłem na rurce obok kaloryfera i poszedłem spać. Nad ranem próbowałem włączyć komputer, ale się nie udało - wcale się nie włączył, dziwna sprawa bo w drugim gniazdku prądu, lodówka działała. Przepiąłem komputer do drugiego gniazdka, ale nie pomogło, w lodówce też się już nie świeciło światło. Wobec tego zgłosiłem na portierni usterkę, aby przyszedł elektryk. I rzeczywiście przyszedł około południa, ale wcześniej zorientowałem się że prądu zabrakło z mojej winy, gdyż mój przedłużacz zalała woda kapiąca z prania.

2004 styczeń 13 - W ostatnim czasie co najmniej kilka razy mogłem powiedzieć, że miniony wieczór był niesamowity, ale tego dnia był naprawdę wyjątkowy. Przypadkowo znalazłem się na imprezce na której piliśmy napój alkoholowy wątpliwego pochodzenia, taki dziwny, cytrynowy, ale dobry nawet - według plotki rozrabiany w wiadrze. Później śmiałem się straszliwie i nie mogłem powiedzieć ani słowa, jak się udało ustalić za pomocą innych osób miałem taki stan przez godzinę i 20 minut.

2004 styczeń 11 - Jak się okazuje zrobienie naleśników jest bardzo proste. Szkoda tylko że robiąc je nie byłem zbytnio głodny, zjadłem tylko 3 a pozostałe rozdałem biednym [głodnym]:).

2004 styczeń 9 - Akcja robienia placka - "kopiec kreta", strasznie się uśmiałem.


2004 styczeń 8 - Wizyta w bibliotece na innym wydziale, miałem pewne przejścia z panią bibliotekarką. Było trochę zamieszania z wypożyczaniem książek między wydziałami i to do tego stopnia, że pani musiała zadzwonić do mojej biblioteki i powiedziała: "Przyszedł do mnie student, ale całkowicie nie wiem co on do mnie mówi".

2004 styczeń 7? - Wielki dzień, na stołówce pojawiła się znowu po 3-miesięcznej nieobecności Pani-jeż. Odnosiłem właśnie tackę z naczyniami, ale specjalnie podszedłem i powiedziałem "Dzień dobry, dawno pani nie widziałem" - "Rzeczywiście, długo mnie nie było". Na pożegnanie powiedziałem "Życzę wszystkiego najlepszego w nowym roku".

2004 styczeń 7 - Wizyta duszpasterska księdza w akademiku - znowu miałem okazję grać na klawiszach kolędy. Tym razem była wcześniej próba i moje granie wyszło trochę lepiej niż poprzednio. Jeszcze z 10 takich wigilii a rzeczywiście nauczę się grać:).

2004 styczeń 7 - Nie było zajęć z fakultetu, bo pan prowadzący zapomniał, że ma z nami dzisiaj zajęcia!!!

2004 styczeń 2 - powrót z Sylwestra do domu pociągiem. Ze względu na trudności z kupieniem biletu na stacji w Białym Dunajcu byłem zmuszony nabyć go u konduktora. Zapytał się czy na stacji jest czynna kasa i zgodnie z prawdą odpowiedziałem że tak. Zmartwił się, że będę musiał zapłacić więcej z tego powodu i powiedział: "A czekaj, wypiszę ci bilet z innej stacji" - i wyszło taniej. W tym miejscu chciałbym pozdrowić wszystkich konduktorów:).

Plotki

Ze względu na dużą objętość dział plotki został podzielony na kilka części:

Ostatnio dodane

2003

2004

2005

2006

2007

2008

2009

2010

2011

2012

2013


Plotki

Teksty

Polecam

Obrazki

Przepisy

Zdjęcia

O stronie

Linki

Strona czytana po raz 69

Ostatnie zmiany 2005.02.07 |

opowiesci.dl.pl