Plotki [2010]

andre.iq.pl

Plotki

Teksty

Polecam

Obrazki

Przepisy

Zdjęcia

O stronie

Linki

Plotki

Ze względu na dużą objętość dział plotki został podzielony na kilka części:

Ostatnio dodane

2003

2004

2005

2006

2007

2008

2009

2010

2011

2012

2013

Grudzień 2010

2010 grudzień 31 - Standardowo podsumowanie roku: ilość przeprowadzek: 1, ilość zmian pracy: 2, ilość posiadanego potomstwa: 1, ilość fal powodziowych w piwnicy: 3. Wydarzenie roku: remont przeprowadzony z pomocą innych osób, wydarzenie roku (na świecie): katastrofa smoleńska, powódź. Do kataklizmów zwiastujących bliskie nadejście końca świata w 2011 roku zaliczyć jeszcze chmurę pyłu wulkanicznego oraz głęboką dziurę w ziemi (do piekła) po przejściu cyklonu. Postać roku: Forfiter. Poza tym jak co roku praca nad kilkoma projektami dla siebie i w ramach wykonywanej pracy.
PS. Lista win wzbogaciła się w tym roku o jedną pozycję:
24 | 2010.10.30 winogronowe (winogrona białe i czerwone, a dokładniej zielone i fioletowe:)) (+ jabłko) [5 l]

2010 grudzień 31 - Przegląd najciekawszych wydarzeń sporządzony na podstawie notatek policyjnych:
» W Bydgoszczy para złodziei-nieudaczników próbowała obrabować stację benzynową. Plan został przemyślany w każdym szczególe, gorzej jednak z wykonaniem - było fatalne. Jeden z mężczyzn wszedł do budynku stacji paliw i sterroryzował obsługę, żądając pieniędzy z kasy. Drugi, zgodnie z planem, stał na czatach i miał ostrzegać, gdyby pojawiła się policja albo jakiś kierowca chciał zatankować auto. Problem jednak w tym, że stojący na czatach nie zauważył, że do budynku wchodzą postronne osoby, bo był... niedowidzący.
» Niektórzy potrafią ułatwić policjantom pracę. Gdyby takich było więcej, nasza policja mogłaby się chwalić stuprocentową wykrywalnością przestępstw. Prezent od losu dostali policjanci z Mysłowic, którzy udaremnili próbę wyłudzenia kredytu w jednym z banków. Cztery osoby plany oszustwa omawiały bowiem w pobliżu... mysłowickiej komendy policji. Przez otwarte okna policjanci zwalczający przestępczość gospodarczą poznali wszystkie szczegóły planowanego oszustwa. Dzięki temu całą czwórkę zatrzymano kilka chwil później.
» Iście ułańską fantazją wykazali się złodzieje, którzy zamierzali ukraść bankomat przy pomocy... traktora. Opasali go stalowymi linkami i zamierzali wyrwać z fundamentów. Niestety, plan się nie powiódł. W ostatniej chwili zostali spłoszeni. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że użyty przez przestępców traktor był w opłakanym stanie technicznym - został prawdopodobnie przetransportowany na miejsce zdarzenia przez inny pojazd.
» Gdzie najlepiej się schować, by nie znaleźli nas policjanci? Oczywiście w... lodówce, i to koniecznie działającej! Na taki pomysł wpadł 35-letni złodziej z powiatu wieluńskiego. Mężczyzna w ten właśnie sposób próbował uniknąć pójścia do więzienia. Kiedy policjanci przyszli po niego do domu, żona powiedziała, że męża nie ma. Funkcjonariuszy zaciekawiło jednak to, że na stole stała kolacja dla dwóch osób. Gdy rozglądali się po mieszkaniu, nagle zaczęły otwierać się drzwi lodówki, bo osobnikowi, który siedział w środku, zaczęło brakować powietrza.
» Policjanci z Podkarpacia też mają się czym pochwalić. Kiedyś jednego z mieszkańców zaniepokoił widok sąsiada spacerującego po okolicy. Zwrócił się więc z pytaniem do dyżurnego policji, czy prawo pozwala na to, by chodzić na spacery z kozą, zwłaszcza, że ta merda ogonem jak pies. Niestety, nie wiemy, co odpowiedział policjant. Wiemy natomiast, że inny funkcjonariusz pomógł pewnej pani, która zadzwoniła na policję, bo... przeciekała jej pralka. Patrol, który przybył na miejsce, sprawę rozwiązał od ręki - włożył węża odpływowego do wanny. Czytaj więcej
» Sceny, jakie rozegrały się w Zabrzu, to ewenement. Wszystko zaczęło się wówczas, kiedy kierowca potrącił dwóch mężczyzn, którzy niespodziewanie weszli na jezdnię. Jeden z poszkodowanych wpadł na maskę i uderzył głową w przednią szybę, drugi odbił się od samochodu i upadł na jezdnię. Poszkodowani, choć poturbowani, szybko otrząsnęli się i pobiegli w kierunku peugeota, który zatrzymał się kilkadziesiąt metrów dalej. Mężczyźni siłą wyprowadzili kierowcę z samochodu i pobili. W trakcie bijatyki nikt nie zwrócił uwagi na to, że samochód stacza się na parking przy pobliskim sklepie. Auto z impetem uderzyło w zaparkowanego tam fiata punto. Gdy na miejsce przyjechali policjanci, okazało się, że wszyscy uczestnicy tego niecodziennego incydentu są pijani.

2010 grudzień 30 - Znaleziona gdzieś w sieci prognoza pogody na 2011 rok, ciekawe czy się sprawdzi:

Nie tylko meteorolodzy zajmują się przepowiadaniem pogody. Jak nakazuje ludowa tradycja, wystarczy notować skrupulatnie wszystkie zjawiska atmosferyczne przez kolejne dni od 13 grudnia (św. Łucji) do Wigilii. W ten sposób dowiemy się, jaka pogoda czeka nas w kolejnych miesiącach przyszłego roku. Zrobił to, jak co roku, Stanisław J***, nadleśniczy z Prudnika. Według tej prognozy, styczeń i luty 2011 roku będą mroźne, z intensywnymi opadami śniegu - mówi portalowi nto.pl Stanisław Jurecki. - W połowie marca zacznie się gwałtowna odwilż, do której dołączą opady deszczu. Miejscami mogą występować nawet podtopienia czy powodzie. Kwiecień będzie ciepły, z temperaturami przekraczającymi 20 stopni Celsjusza. I tak ma być do połowy maja. Potem zacznie padać. Deszczowe, choć ciepłe, ma być całe lato. Sucha i ciepła będzie za to jesień: wrzesień, październik, a nawet listopad. Zima z lekkimi opadami śniegi i mrozem zacznie się w grudniu.

» Gdy na świętego Prota jest pogoda albo słota, to na świętego Hieronima jest deszcz albo go ni ma

2010 grudzień 29 - Opowieści z pracy mrożące krew w żyłach... syn koleżanki połknął kartę pamięci o wymiarach 1x2 cm. Przez kilka dni wszyscy żyli w napięciu czy karta wyjdzie na zewnątrz o własnych siłach, czy też konieczna będzie interwencja chirurgiczna... ("czekamy na trzecią kupę... dwie kupy już poszły, ale nie znaleźliśmy nic..."). Na szczęście okazało się że po kilku dniach karta wyszła (ale co z danymi?:)

2010 grudzień 25, 26 - Święta Bożego Narodzenia. W czasie wyjść do kościoła wypadała pora Ali drzemki i Ala chrapała w kościele:) kilka razy ludzie się odwracali aby znaleźć osobę, która usnęła.

2010 grudzień 24 - Ala dostała pod choinkę miniaturową zjeżdżalnię dla małych "zwierzaków" do wanny. Niestety, zjeżdżalnia jest tak wyprofilowana, że kąpielowe zwierzaki nie są w stanie przejechać całej zjeżdżalni o własnych siłach i trzeba je popychać - ale i tak zabawa jest świetna:).
Do ulubionych "zabawek" Ali należą: komórka, pilot oraz kalkulator:). Ala mówi "halo" - do telefonu, zdarzyło jej się też do kalkulatora, i był jeszcze taki przypadek, że mówiła to trzymając przy uchu budzik:).
PS. Nie pamiętam czy umieściłem ten tekst w poprzednich latach, na wszelki wypadek przytoczę jeszcze raz wierszyk świąteczny pochodzący z czasów komuny:

Bez szynki, bez choinki
bez węgla i prądu
Najlepsze życzenia
od partii i rządu

2010 grudzień xx - Tato mówił że umarł ostatni z N***, ojciec 11 dzieci (drużyna piłkarska). Ale do tej pory żyje dużo starszy B***, ich dziadek. Jakiś czas temu umarł C***ak, który zagadywał mnie gdy chodziłem na sesje obserwacyjne komety C/2002 C1 Ikeya-Zhang. A latem umarł A*** S***. (A wiosną umarł W*** S***, a wiosną chyba w 2009 roku temu zginął w wypadku samochodowym A*** F***, właściciel sklepu/baru, stało się to w dniu kiedy pomagałem w pracach przy sadzeniu kapusty).
Pamiętam z dzieciństwa jak z sąsiadem (pseudonim "Agent") wybraliśmy/zakradliśmy się do piwnicy jego "wujka", właśnie A*** S*** przez małe okienko. Będąc w środku przeszliśmy po składowanych tam ziemniakach i odchyliliśmy klapę w suficie, z tego co pamiętam było widać wnętrze domu widoczne z sieni. Gdy mieliśmy już wychodzić z powrotem okazało się że poprzez zapadające się w ziemniakach nogi spadł mi but i zawieruszył się gdzieś wśród ziemniaków. Prawie po omacku rozpocząłem gorączkowe poszukiwania, które nie były łatwe, tym bardziej że ziemniaki przy każdym ruchu się mieszały, a wokoło było dość ciemno. Na szczęście po jakimś czasie udało się go odnaleźć, i dobrze, bo głupio by było się tłumaczyć co się stało z butem, gdzie został zgubiony i dlaczego w piwnicy u obcego jak by nie było człowieka:).
Z innych wspomnień: często się zdarzało w czasie gry w piłkę, że ktoś kopiąc nie trafił bezpośrednio w piłkę i wysoko w powietrze wylatywał but wyrzucony dużą siłą z nogi, pamiętam że właśnie "Agent", który nosił okulary miał często takie przypadki. A pewnego razu kopnął piłkę który kupił mi tato niewiele wcześniej i piłka poleciała poza boisko poprzez wysoko rosnące orzechy włoskie i spadła na drogę, po której jechał traktor z przyczepą. Po chwili dało się słyszeć głośny huk i gdy przeszliśmy przez dziurę w ogrodzeniu okazało się że z piłki została tylko pęknięta powłoka.

2010 grudzień 19 - Ala spała w śpiworku, aby się nie odkrywała w nocy, o 7 nad ranem było słychać dźwięki że wychodzi (2 szczebelki od łóżeczka były wyjęte), szybko poszedłem do jej pokoju, a Ala czołgała się już prawie przy progu:).

2010 grudzień 14 ? - Wracając z porannych zakupów zauważyłem na skrzyżowaniu kończącym długi prosty odcinek wyjazdu z osiedla stojące dwa samochody: osobowy oraz dostawczy firmy budowlanej robiącej remonty w bliskiej okolicy. Obok pani i pan dyskutowali "jak to jest możliwe że jeden samochód wjechał w drugi, skoro ślady wgniecenia są tutaj na drzwiach". Przeszedłem dalej i gdy się odwróciłem zobaczyłem że niebieski mały samochodzik pod koniec prostego odcinka na pokrytej lodem drodze nie dał rady wyhamować i również uderzył w ciężarówkę.

2010 grudzień 10 - Kolejny dowód na to jaki jest świat mały - pani doktor która przyjechała na wizytę do chorego dziecka okazała się być żoną właściciela prywatnego obserwatorium astronomicznego, o którym czytałem na jego stronie internetowej:)

2010 grudzień 6 - do dzieci w żłobku przyszedł Mikołaj... to znaczy najpierw przyszła postać w zielonym stroju, ale myślę OK...:) później okazało się że to był tylko pomocnik Mikołaja zapowiadający jego przyjście. Jeden chłopczyk był przerażony wizytą Mikołaja i przesiedział całą uroczystość w sąsiednim pokoju. Wyszedł dopiero wtedy, gdy jego mama powiedziała: "możesz już wyjść już nie ma Mikołaja":). Ala dostała lalę i książeczkę oraz cukierki. Na koniec relacja jednego z sąsiadów:

"W mieszkaniu jak wejdę mokrym butem to zaraz mam słone pieczątki na podłodze..." - Ja w dniu dzisiejszym takowe "słone" pieczątki wykorzystałem w sposób jak najbardziej pozytywny. Pozostawione z rana przez cały przedpokój, popołudniu posłużyły jako osobliwy rekwizyt i pozwoliły dziecięciu mojemu łatwiej przyswoić sposób roznoszenia prezentów przez Mikołaja. "Widzisz synu, był Mikołaj bo ślady zostawił"... "Tak tatusiu" - usłyszałem - "ale jaki niegrzeczny, nie posprzątał po sobie":)

2010 grudzień 6 - Mikołaj w pracy - dostałem paczkę z pełnym wyposażeniem typu: krem do twarzy, krem i maszynka do golenia, chusteczki, mini szampon, cukierki i czekolada:) oraz jeszcze kilka innych drobiazgów:)

2010 grudzień 3 - Z serii: opowieści z pracy [nowej]:
» Zadzwoniłem do gościa z L*** [czasopismo] i spytałem czy ulotki dotarły? Gość mi powiedział: "chce pan znać historię ulotek?" Te ulotki ukradli im menele. Ulotki były u nich na wspólnym korytarzu w kamienicy i podjechali menele z wózkiem i w ciągu dnia wywieźli 5000 ulotek na skład makulatury. I oni jeździli później po składach makulatury. I udało im się odzyskać 2000 ulotek.
» Jaka była akcja... gość stał na drabinie i otwierał klapę... nagle krew spływa... ta klapa spadła mu na głowę i tam było coś wystającego i mu się wbiło w głowę. Ja go rozbierałam...
» Miałam reklamację z tytułu komara, siadł na płycie [drukarskiej], płyta się obraca i na każdym wydruku widać było takie ślady komarów
» Ale ostra babka... podjeżdżam a tu inny gość wjeżdża na wolne miejsce przygotowane specjalnie dla nas... Powiedziała do niego: "pan stąd odjedzie i to natychmiast, bo ja się muszę rozładować!"

Listopad 2010

2010 listopad 30 - Imieniny, tradycyjnie uroczyście obchodzone w moim nowym miejscu pracy, z plackiem, życzeniami i prezentem. Ponieważ drogi były z trudem przejezdne z powodu ataku zimy, odwiozłem Alę do żłobka na sankach, a placek został umocowany w przedniej części sanek. Obchody imienin zostały zakończone pod koniec dnia spotkaniem z sąsiadem.

2010 listopad 29 - Nagły atak zimy. Jadąc do pracy samochodem na zakręcie opony straciły przyczepność i samochód zarzuciło w stronę ogrodzenia pobliskiego domu, na szczęście samochód zatrzymał się w zaspie. Nie udało się nim wyjechać, gdyż droga byłą śliska, a ponadto prowadziła pod kątem na wyprofilowanym zakręcie. Zostawiłem samochód na cały dzień w tym miejscu, dopiero wieczorem przyszedłem z łopatą i wyrąbałem w lodzie drogę wyjazdową, aby go uwolnić. A w pracy krążyły różne opowieści: "Pewien gość wybrał się w podróż samochodem, ale w jednym miejscu były tak duże zaspy że samochód utknął w śniegu. Nie dało się go wyciągnąć bo warunki ciągle się pogarszały, wobec tego musiał zostawić samochód. Po pewnym czasie przez zarównaną śniegiem drogę jechał pług i wycinał w zaspach przejazd dla samochodów... i nagle wjechał w schowany pod śniegiem samochód." Poniżej relacje internautów dotyczące panujących warunków w ich miejscach zamieszkania:
» U nas na Os. Piastów o 2 w nocy jeździł pług i odśnieżał... ale chodniki toną...
» W nocy Mała Góra zasypana na maxa, wracałem z pracy to był śnieg...
» 2 Pułku Lotniczego: bardzo ciepło, temp +28 stopni, lekki wiaterek z południa, asfalt miękki

2010 listopad 26 - Od momentu gdy Ala rozpoczęła malowanie kredkami w notesie, ujawnił się mój widocznie ukryty talent malarski:).


2010 listopad 24 - W skrócie: Ala gotowała zupę z kalkulatora:), na wysokich stanowiskach w służbach wojskowych pracują panowie o ciekawych nazwiskach - Piotr Patalong i Mieczysław Cieniuch, a program informacyjny prowadził Kamil Kurczok:).

2010 listopad 23 - Informacje z frontu walki z nieuczciwym deweloperem.

Mam wielką prośbę do osób suszących prześcieradła na SWOICH balkonach. Spora część tych prześcieradeł jest słabo rozłożona, wręcz kilka jest złożonych, podwiniętych, a przez to mało widoczny jest wzór. Dodatkowo takie prześcieradło słabiej schnie, że nie wspomnę o psuciu wizerunku naszego domostwa (źle to wygląda na tle naszej infrastruktury, klombów, zieleni, chodników no i basenu). Dlatego zwracam się z apelem do Was o porządne rozwieszenie prześcieradeł, tak, aby każdy mógł podziwiać ich piękno oraz wzory go zdobiące. Prowadzony jest konkurs na najpiękniejsze, a jak nie będzie pokazane w pełnej krasie, to zwycięstwo może Wam umknąć. Przy okazji chciałem podziękować tym osobom, które zechciały brać udział w akcji-konkursie "ZAPŁACONE - NIESKOŃCZONE", oraz zachęcić tych nieśmiałych do wzięcia udziału, czekają atrakcyjne nagrody!!! Każdy ma szansę wygrać!!! Konkurs będzie trwał do świąt, (ale których jeszcze nie wiemy), lub do czasu ogłoszenia końca konkursu. W jedności SIŁA!!!

Firma U*** ręcami swojego naczelnego buldoga Z*** śle pisma w których domaga się natychmiastowego usunięcia wywieszonych na prywatnych balkonach prześcieradeł. Straszy też że jeśli nie zostaną usunięte natychmiast zostanie to zrobione siłą a właściciele mieszkań zostaną obciążeni kosztami. Wiszące prześcieradła stwarzają też nadzwyczajną groźbę dla pracowników i wszelkiej maści budowlańców groźbę utraty życia zdrowia a nawet rysy na psychice pod wpływem powiewających na wietrze majtek. Jak widać kask nie stanowi wystarczającej ochrony.
Drogi Developerze Firmo ***
***
Właściciele mieszkań dokonują powszechnie akceptowanego w naszej kulturze zwyczaju suszenia na balkonach swojego prania. A że czasem ktoś ma prześcieradło w misie, penisy albo nazwy stron WWW to już taki fetysz.
Jeśli ktoś od Was grozi że samodzielnie owe prześcieradła, skarpetki czy brudne majtki z prywatnych balkonów zdejmie, to fakt kradzieży cudzego mienia zostanie natychmiast zgłoszony na policję. Więc jeśli ktoś ma takie potrzeby posiadania czyjegoś osobistego intymnobieliźnianego przedmiotu posiadania (azaliż niezbyt czystego!) to takie natręctwo ma w medycynie swoją nazwę i swoją własną jednostkę chorobową. Sugeruję zatem udanie się więc do specjalisty seksuologa i odbycie rzeczowej rozmowy o swoich erotycznych fantazjach celem podjęcia skutecznej terapii.
Proszę nas jednak zrozumieć, robimy co możemy i staramy się publicznie nie pokazywać swoich brudnych prześcieradeł. Proszę mi wierzyć, w tej sprawie usunięcia tych nieszczęsnych prześcieradeł z balkonów trwają intensywne rozmowy z psem Azorem, bankiem PKO oraz Organizacją Obrońców Kanapowych Yorków Bojowych. Jesteśmy dobrej myśli i sądzimy że do końca listopada nie wiem którego roku wyżej wymienione fetysze zostaną usunięte i sprawa zostanie załatwiona. Są, to fakt, przyznaję, pewne problemy, no najpóźniej w ciągu 2 góra 3 tygodni powinno się coś wyklarować.

PS. W ostatnim czasie miała miejsce pewna rozprawa sądowa, poniżej opis przesłany przez jednego z uczestników:

Odrzucono [...] wnioski ekipy "infrastruktura już za chwileczkę, już za momencik - od 2 lat" reprezentowanych przez znanego nam wszystkim pana (wielkie brawa) Tomasza Z (tu owacja na stojąco).
Podpisano: J*** (parkujący zatrutego przez LPG punciaka pod chmurką, choć zapłacił [...] za miejsce parkingowe)

Wiem, że wg. umowy teretycznie nie mogę protestować, ale mogę protestować, potem nie odbierać poczty, potem zmienić miejsce zamieszkania, potem znowu nie odbierać poczty, potem w sprawie decyzji negatywnej się odwoływać, potem znowu nie odbierać poczty, itd. Rozmawiałem z moim prawnikiem. Da się.

2010 listopad 23 - Początek III Wojny Światowej, według przepowiedni i według wydarzeń o których piszą portale internetowe: "Walki na granicy Korei Płn . i Płd. Płoną domy. 23.listopada, wg kalendarza juliańskiego jest 10 listopada 2010 i dziś Korea Północna zaatakowała Koree Południową. No to mamy początek wojny..."*
----Przecież to zwykła wymiana grzeczności. W tamtych stronach takie panują zwyczaje. Chińczycy wielokrotnie wysyłali czołgi na teren byłej ZSRR, które niestety już nie wracały. O żadnej wojnie oficjalnie nie było mowy, więc prawdopodobnie była to pewnego rodzaju dostawa złomu [!]. Poniżej przepowiedziane kolejne wydarzenia, niektóre bardzo interesujące:
» 2010 - Trzecia Wojna Światowa, która rozpocznie się 10 listopada i zakończy w październiku, cztery lata później. Rozpocznie się dość typowo - od prowokacji i lokalnej wojny, gdzie zostanie użyta broń chemiczna (i/lub nuklearna). [A jednak Baba Vanga miała rację - 10 listopad według kalendarza gregoriańskiego/juliańskiego to 23 listopad]
» 2011 - W wyniku opadu radioaktywnego północna półkula Ziemi będzie niemal pozbawiona fauny i flory. Wrogowie (niektóre tłumaczenia mówią - "wrogowie ze wschodu") zaczną chemiczną wojnę przeciwko pozostającym przy życiu Europejczykom.
» 2014 - Większość ludzi (na półkuli północnej) zginie w wyniku raka i innych chorób skóry spowodowanych napromieniowaniem i chemikaliami.
» 2016 - Europa prawie w całości wyludniona.
» 2018 - Chiny stają się potęgą światową. Wydobycie ropy naftowej się kończy.
» 2023 - Niewielkiej zmianie ulega orbita Ziemi.
» 2028 - Zostanie wynalezione nowe źródło energii. Panuje głód. Zostaje wysłany załogowy statek na Wenus.
» 2033 - Tereny polarne topnieją. Podnosi się poziom oceanów.
» 2043 - Europa i świat zaczynają się ekonomicznie odradzać. "Europa w większości muzułmańska".
» 2046 - Każdy ludzki organ może być stworzony od podstaw. Transplantacja organów staję się najbardziej efektywną metodą leczenia.
» 2066 - Podczas ataku na "Muzułmański Rzym", Stany Zjednoczone użyją nowego typu broni - "broń klimatyczna". Konsekwencją jej działania jest całkowite ochłodzenie klimatu na terytorium wroga.
» 2088 - Pojawia się nowa choroba - ludzie starzeją się w ciągu chwili!
» 2097 - Ludzie znajdą lekarstwo na ww. chorobę.
» 2100 - Pojawia się sztuczne słońce oświetlające ciemną stronę Ziemi (tą, zwykle pogrążoną w ciemnościach nocy).
» 2111 - Ludzie są w stanie łączyć elektronikę i ludzki organizm. Powstają cyborgi.
» 2125 - Na Węgrzech odnotowuje się pierwszy kontakt z inteligentną cywilizacją spoza Ziemi.
» 2130 - Ludzie rozpoczynają budowę "podwodnej koloni".
» 2164 - "Zwierzęta zmieniają się w pół-ludzi". Prawdopodobnie chodzi tu o tworzenie krzyżówek ludzi ze zwierzętami np. w celu transplantacji organów.
» 2167 - Powstaje nowy system religijny, który obejmie całą Ziemie.
» 2183 - Kolonia na Marsie staje się jądrowym mocarstwem i domaga się niepodległości od Ziemi.
» 2187 - Dwie, ogromne erupcje Wulkanów zostaną powstrzymane w ostatniej chwili zapobiegając tragedii.
» 2195 - Podwodna kolonia zostaje ukończona i nadaje się do życia.
» 2221 - W konsekwencji poszukiwań pozaziemskiego życia ludzie natrafią na coś strasznego.
» 2256 - Zapomniany/zagubiony statek kosmiczny przenosi na ziemię nieznaną chorobę.
» 2262 - Planety stopniowo zmieniają swoje orbity. Mars jest bombardowany przez komety.
» 2271 - Zmianie ulegają pewne prawa fizyczne.
» 2273 - Wszystkie rasy na ziemi mieszają się. Powstaje nowa.
» 2279 - Ludzie odkrywają możliwość uzyskiwania energii "z niczego".
» 2288 - Ludzie potrafią cofnąć się w czasie. Kontaktują się też z obcymi.
» 2291 - Słońce słabnie. Pojawiają się koncepcje jego ponownego "aktywowania".
» 2296 - Ogromna eksplozja na słońcu. Zmienia się grawitacja. Stacje kosmiczne i satelity spadają na Ziemię.
» 2302 - Nowe i nieznane prawa oraz sekrety wszechświata zostają wyjawione.
» 2304 - Tajemnica księżyca zostaje odkryta.
» 2341 - "Coś strasznego" zbliża się do Ziemi.
» 2354 - Usterka jednego ze sztucznych słońc prowadzi do suszy.
» 2371 - Wielki głód.
» 2480 - 2 sztuczne słońca się zderzają. Ziemia pogrąża się częściowo w ciemności.
» 3005 - Wojna na Marsie. Trajektoria planety zostaje naruszona.
» 3010 - Kometa uderza w księżyc. Wokół Ziemi zaczyna krążyć pas planetoid.
» 5076 - Zostaje odkryta granica wszechświata. Co za nią - nikt nie wie.
» 5078 - Zostaje podjęta decyzja o przekroczeniu granicy wszechświata mimo, że 40% populacji jest przeciwko.
» 5079 - Następuje coś, co Vanga określa mianem końca świata.

18 listopada 2010, 03:03» Halo Halo Kujawsko-pomorskie prawie zniszczone potrzebujemy wsparcia natychmiastowego! piszemy z jakiejś nory, wszędzie wybuchy, bombowce latają. Nie mamy wody , nie wiemy ile jeszcze wytrzymamy. HELP !!

2010 listopad 14 - W ciągu dnia i wieczorem widoczne były Tatry z odległości 100-150 kilometrów.


2010 listopad 3 [lub tydzień wcześniej] - Ala uderzyła się w brodę, gdy jechała po żłobku kosiarką. A później wstała i jechała dalej:).

Październik 2010

2010 październik 30 - Po dość długo trwającej przerwie rozpocząłem produkcję wina numer 24. W jego skład weszły: winogrona (białe oraz czerwone) oraz jabłko.

2010 październik 27 - Scena jak z filmu rysunkowego Sąsiedzi w trakcie wieszania obrazka na ścianie - wywiercona dziura w ścianie okazała się być za nisko, wobec czego wywierciłem drugą - nieco wyżej. Wszystko dokładnie sobie odmierzyłem, jednakże ze względu na specyficzny sposób zawieszania obrazka (przeciągnięty drucik przez środek) - gdy już wisiał na ścianie - odsłonił dolny z wywierconych otworów:)


2010 październik 6 - Rozpocząłem nową pracę, w dużej drukarni. Już w czasie rozmów miałem wrażenie że w biuro ma podobny klimat jak w Brzyduli:)

2010 październik 5 - Wejście smoka - Ala przy wchodzeniu do kąpieli kopnęła gumowego hipopotama, który czekał na brzegu wanny i... wskoczył do wody:).

Wrzesień 2010

2010 wrzesień 30 - Znak niebios - już kiedyś za pierwszym podejściem pracowałem w drukarni, dostałem wtedy nawet umowę na czas określony 2 lata obowiązującą do 30 września 2010. Jednak wtedy sprawy potoczyły się inaczej, musiałem zmienić pracę, a teraz za tym podejściem we wrześniu pojawiły się informacje że drukarnia zamyka działalność. I tak jak zostało napisane na starej umowie tak i w rzeczywistości z końcem września musiałem rozstać się z tym pracodawcą.

2010 wrzesień 29 - W skrócie: upadło znane biuro podróży Orbis, Niemcy zakończyły oficjalnie I Wojnę Światową poprzez spłatę ostatniej raty odszkodowania, a mamie *** zapalił się odkurzacz (stopił się przedłużacz i nadpalona została podłoga w pokoju D***).

2010 wrzesień 21 - Polecam dwa serwisy rozweselające - [Sierpowy] oraz [Pan tu nie stał].

2010 wrzesień 20 - Cytaty/Złote myśli.
» zapytam tylko a niby kiedy to będzie??
» w zeszłym tygodniu, tylko się nie spóźnij
» ----
» rezerwacja dla [użytkownika] "przyssawka"

2010 wrzesień 20 - W ostatnim czasie miałem okazję przekonać się jak mały mały świat. Dzwoniłem z drukarni w sprawach służbowych do pana od którego wcześniej wynajmowałem mieszkanie, przedstawiłem się "A***, drukarnia MP***". Ponadto listonoszem przynoszącym korespondencję był pan, z którym kiedyś pracowałem na zastępstwie innego pracownika w sezonie urlopowym. Tak dla zmyłki napiszę jeszcze, że pracowałem kiedyś w pewnej firmie, gdzie był okres że brakowało jakiegoś komputera, albo monitora, albo była awaria drukarki, albo innej maszyny... A w innym miejscu pracy przychodził komornik albo pracownik energetyki z zamiarem odcięcia prądu, o telefonach nie wspominając gdyż rozmowy wychodzące był w stanie zrealizować tylko jeden aparat, a przychodzące obsługiwał jeszcze jeden telefon ("oddzwonimy z drugiego telefonu"), pozostała jedna czy dwie linie nie działały wcale ze względu na niezapłacone rachunki...

Sierpień 2010

2010 sierpień 28 - Odnalazłem od dawna poszukiwany artykuł z gazety, który zawieruszył mi się w obszernych archiwach. Napisany z rozmachem, w świetnym stylu przez nauczyciela WF. Zdjęcia do artykułu posiadam w archiwum negatywów, gdyż pożyczał kilka razy aparatu fotograficznego.

Przed budynkiem Zespołu Szkół Mechanicznych im. Bojowników o Wolność i Demokrację stoi monument, ufundowany przez nauczycieli, rodziców i młodzież, a upamiętniający lata 1944-1974.
Budzący na początku nieco kontrowersji pomnik zespolił się już ze szkołą, współbrzmi z jej specyfiką: widać w nim fragment koła zębatego, jakiś odlany detal; w górę jak z kosmodromu, strzela wysmukła, lotna forma.


2010 sierpień 24 - Natknąłem się kiedyś przypadkiem na stronę internetową [Gniazdo] będącą spisem opowieści z lat 70/80 z dość bliskiej okolicy (niecałe 30 km od domu rodzinnego). Polecam całość do przeczytania:).

O Perliku Tadek z Kryśką sprowadzili skądś parę perliczek. Para ta, niczym Adam i Ewa miała dać początek całemu plemieniu piosecnieńskich perliczek i "zaludnić" podwórko nieprzebranymi rojami potencjalnej pieczeni. Stało się jednak inaczej. Perliczka padła ofiarą lisa, a jej mąż wiódł dalszy żywot wśród licznej rzeszy różnej maści ciotcynego drobiu. Czas mijał, a Perlik omijając w jakiś cudowny sposób rosołowo - pieczeniowe zasadzki żywota pracował na swoją historię.
Zdarzyło się tak, że kwoka porzuciła swe, w tajemnicy wysiedziane, pisklęta. Biedactwa, ku oburzeniu Ciotki, musiały sobie radzić same. Trudne to mogło być dzieciństwo, bo inne kwoki i kaczki odganiały bezwzględnie ten porzucony, piskliwy sierociniec. I wtedy, rzecz niebywała, zaopiekował się nimi Perlik. Swoim "nieludzkim", kosmicznym wyglądem, twardym dziobem i skrzekliwym (podobnym do klaksonu) głosem odpędzał natrętną konkurencję. Był lepszy od najlepszej matki, rozgrzebywał podwórko w poszukiwaniu smakowitości, a pisklęta chowały się w jego piórach jak u prawdziwej kwoki. I wychował nasz dzielny ojczym ten miot kurzy, czym kupił sobie nas wszystkich z Ciotką na czele.
Zdarzało się czasem, że Perlik wieczorem pod zachodzące słońce, niesiony niezbadaną tęsknotą za partnerką, czy też za nieznaną mu ojczyzną perliczek - Afryką, wyfruwał na dach stodoły i tam spoglądając tęsknym okiem ku lasom kontemplował w zadumie. Bywało wtedy i tak, że w imię spokoju gospodyni, obrywając od któregoś z nas gumową piłką, był brutalnie zaganiany na nocleg do kurnika. Z czasem Perlik stał się swoistą instytucją, żył kilkanaście lat i swą nietuzinkową naturą pomagał Zosi w przetrwaniu samotnych miesięcy między późną jesienią a wiosną. Kiedy żonaty już i dzieciaty przyjeżdżałem na Piosecno utarło się, że po serdecznym przywitaniu z Ciotką pytałem zawsze o Perlika. Ona zaś niezmiennie odpowiadała z uśmiechem: żyje, żyje... Któregoś razu po sakramentalnym "żyje" dodała: Ale co ja z nim miałam... W tym roku w marcu, dnie były już ciepłe. Słonko przygrzewało pięknie i pączki na drzewach z dnia na dzień stawały się coraz bardziej brzemienne. Jednak wieczorami mróz na powrót skuwał lodem kałuże, a nadchodząca wielkimi krokami wiosna nie zdołała jeszcze stępić jego ostrych jak igły zębów. Ciotka cieszyła się nadchodzącym ciepłem, a razem z ciotką cieszył się jej, uwolniony z kurnika drób. Ciepłe dni również Perlika nastroiły romantycznie i nie bacząc na to, że większa część marca to jeszcze zima wyfrunął letnim zwyczajem na dach stodoły. Początkowo nie zaniepokoiło to Ciotki, znając jego tęsknoty spojrzała nań tylko z uśmiechem i wróciła do swoich zajęć. Po południu, ochłodziło się znacznie, więc kury i kaczki stopniowo chroniły się do ciepłego chlewika. Perlik jednak trwał ciągle na dachu. Zniecierpliwiona Ciotka próbowała zwabić go swoim: "tiu, tiu, tiu, tjuuu", którym odwiecznie zwoływała ptasie bractwo do jedzenia, spróbowała również perswazji siłowej lecz wobec znacznej wysokości tego bocianiego gniazda nie przyniosło to skutku. Trwał, więc, Perlik, na swoim posterunku głuchy na wszelkie wołania. Tuż przed snem Zosia raz jeszcze wyszła przed dom - mimo tężejącego mrozu ptaszysko siedziało na swoim miejscu. "Wstaję rano (śnig jeszcze w nocy uwalił), patrzę - nima go. Idę za stodołę - widzę leży w kupce śnigu sztywny, wziłam go do chałupki, i poszłam zadawać gadzinie. Koło południa zebrałam rydel i myślę zakopię go w jakim ładnym miejscu w sadzie. Wchodzę do chałupki, spoglądam... a on oczkiem na mnie patrzy, mruga - żyje! Zabrałam go do ciepła, jeść dałam - całkiem ożył, tylko mu się te "narosty" na głowie odmroziły"... Jak wiele wzruszeń przysporzyła Ciotce ta perlikowa hibernacja, możemy się tyko domyślać. A Perlik jeszcze przez kilka lat po tym zdarzeniu, królował w ciotcynym obejściu i tylko odmrożony "czubek" na głowie świadczył o niepowszechnych przejściach weterana.

2010 sierpień 23 - Montaż zamówionych wcześniej mebli, prace przebiegały w napięciu gdyż do ostatniej chwili nie było wiadomo czy się zmieszczą na długości ściany. Według specyfikacji były o około 2 cm mniejsze niż dostępne miejsce - na szczęście zmieściły się, z tym że trzeba było wymontować jedno gniazdko ze ściany:).

2010 sierpień 22 - Z serii opowieści dziwnej treści:
» ...chcieli się na kimś zemścić i wpuścili mu piankę montażową w nadkola i w rurę wydechową
» ksiądz dawał ślub, ale tak się zamotał że nie powiedział najważniejszej części, czyli tekstu przysięgi. Za to inny fragment był 2 razy - kościelny mu podpowiadał szeptem - "to już było"...:)
» Dziadek opowiadał że szczekał na niego pies. "Pewnego razu zdarzyło się że ten pies spał. Złapałem go za ogon i zacząłem się z nim kręcić w kółko, po czym go puściłem. Zawsze później gdy mnie widział nie dawał do siebie podejść"
» Na praktykach ze studentami ktoś opowiadał taką historię, że ugotował żółwia grzałką... bo zepsuła mu się specjalna grzałka i wstawił normalną... i zapomniał wyłączyć w odpowiednim czasie.
» Tato wyrzucił wiśnie po produkcji wina... kury zaczęły to jeść, była dyskoteka...:) Całą noc nie spały - piały, gdakały:). Mama była zła na tatę, ale my się cieszyliśmy...
» Była wycieczka starszych ludzi, jechali autobusem i mieli postój w lesie. Kierowca autobusu miał pojechać w inne miejsce, więc napisał na kartce gdzie go mają szukać. Jeden z wycieczkowiczów odnalazł kartkę, ale był dalekowidzem i nie miał okularów, tak że nie mógł nic odczytać. W takiej sytuacji wziął długiego kija, nabił na niego kartkę i z dużej odległości przeczytał zawarte na niej informacje:).

2010 sierpień 21 - Na pobliskim parkingu stał samochód z przyklejoną kartką o treści: ["z żalem sprzedam Jeep Cherokee 2,1 TD"]


2010 sierpień 20 - Cytaty/Złote myśli.
» O tym jaka pogoda będzie w czwartek możemy porozmawiać dopiero w piątek
» Ja wybieram mniej bezpieczny gaz ze względu na późniejsze koszty:( Poza tym żywię nieuzasadniony strach przed płytą indukcyjną.
» A kojarzysz "Ciężarówką przez 9 miesięcy?"
» Cięcie i rżnięcie to nasze ulubione zajęcie [napis na sklepie z narzędziami]
» W PRLu z 2,5 kg mięsa robiono 1 kg wędlin. Teraz z 2,5 kg - 5 kg wędlin. Niestety taka prawda.
» Czym chata bogata tym goście rzygają
» "Nie jestem synem optyka ale tyż to wim - idzie burza z gór, bo mnie sfędzi wór"

2010 sierpień 9 - Gorący okres w pracy - ze względu na lato i trwający sezon urlopowy. Praca na dwóch stanowiskach, miałem do dyspozycji 2 pokoje oraz jako dodatkowe obowiązki naświetlanie płyt CTP (matryc) dla działu produkcji. Tak dla zmyłki napiszę w tym miejscu że pracowałem kiedyś w pewnej firmie, której szef umawiał się na spotkania z różnymi ludźmi, po czym opuszczał biuro na pół godziny przed ustalonym czasem spotkania... być może z roztargnienia, a co bardziej prawdopodobne - ze względu na to że był winny tym ludziom jakieś pieniądze... Raz w dniu kiedy obiecał pracownikom wypłatę powiedział że jedzie na ważne spotkanie, a był widziany przypadkowo przez znajomą osobę jak przesiadywał długi czas sam w centrum handlowym, widocznie aby unikać pracowników. Umawiał się standardowo z pracownikami na popołudniowe spotkania celem rozliczenia, po czym znikał i wyłączał telefon, i na następny dzień tak samo, okazuje się że tak można długo ciągnąć. Równie długo w przypadku pensji przelewanej na koncie, każdego dnia jedno z tłumaczeń typu: "niemożliwe, wczoraj zrobiłem przelew", "muszę iść do banku to sprawdzić", "czy możesz mi przesłać jeszcze raz mailem numer konta" - i tak przez wiele dni/tygodni... Raz miał wyjść "na godzinkę" i pozostawił pracowników wyjątkowo w tym dniu w biurze zamkniętym na klucz, gdyż oni chyba zapomnieli klucza w tym dniu czy jakoś tak... umówili się że jak wróci to ich wypuści, ale zrobiło się późne popołudnie, później wieczór, a on nie wracał, a co wiecej wyłączył telefon, więc zaczęli się niepokoić. Pracownicy zgłodnieli, więc zamówili pizzę - dostawca nie mógł oczywiście wejść, więc ją podawał przez kraty w oknie:). Już opracowali sposób opuszczenia biura (przez małe okienko na zapleczu, które można było jakoś zatrzasnąć czy też przymknąć od zewnątrz, gdy niespodziewanie wrócił szef - okazało się że pojawił się przypadkiem, gdyż zapomniał jakichś dokumentów...:) A z kolei w innym miejscu pracy córka szefa notorycznie wyłudzała kanapki od jednego z pracowników:). Takich opowieści można by przytoczyć mnóstwo - kiedyś pewnie wrócę do tego tematu.

2010 sierpień 8 - Przegląd prasy internetowej:

Zepsuła się toaleta na stacji kosmicznej. I co teraz? W amerykańskiej części międzynarodowej stacji kosmicznej ISS zepsuła się toaleta, która notabene kosztowała 19 milionów dolarów. W tej sytuacji amerykańscy astronauci "częściej niż zwykle" muszą zaglądać do rosyjskiego modułu, żeby skorzystać z WC.

» Chyba nie ma innej rady - muszą wystawiać tyłki w próżnię, i gaz do dechy!

Samolot linii lotniczych Wizzair lądował awaryjnie na lotnisku w Pyrzowicach koło Katowic. W maszynę tuż po starcie uderzył ptak. Pilot podjął decyzję o natychmiastowym powrocie na lotnisko.

» A ptak awaryjnie lądował w Balicach.
» A nie mógł się wypróżnić do latającej beczki?
» Po wylądowaniu stwierdzono, że samolot jest nieuszkodzony, a wróbel ma zwichnięte biodro i dzióbek w harmonijkę.

Lipiec 2010

2010 lipiec 31 - Przeprowadzka w nowe miejsce, odrobinę pogoda nie dopisała bo przez część dnia kropił trochę deszcz, ale udało się do końca dnia przewieźć wszystkie rzeczy i zgromadzić je na "kupie" w nowym mieszkaniu.

2010 lipiec 30 - Zakup nowego monitora. Jako ciekawostkę mogę podać, że stary monitor zostawiony przy śmietniku "zniknął" jeszcze tego samego wieczoru - może się komuś przydał, tym bardziej że nadal był na chodzie:).

2010 lipiec 29 - Trzecia fala powodziowa przeszła przez piwnicę, na szczęście szkody były praktycznie zerowe ze względu na wyniesienie praktycznie wszystkich rzeczy.

2010 lipiec 29 - W Teleexpresie podana została informacja o kocie, który: lata, zionie ogniem, strzela laserem z oczów. Wieczorami czyta Kirkegaarda i gra na puzonie. Reaguje na imię "dwuheksylo-sulfobursztynian sodu". Uczciwy znalazca proszony o kontakt. Będę czekał każdego dnia o północy pod bramą cmentarza komunalnego w Sosnowcu. Ewentualny kontakt możliwy pod numerem telefonu: XXX XXX XXX.


2010 lipiec 22 - Natknąłem się przypadkiem na interesujące informacje dotyczące najbliższej okolicy mojego domu rodzinnego. W sąsiedniej miejscowości w średniowieczu stał zamek wśród łąk, położony przy uczęszczanej trasie, w którym przejazdem przebywał król Kazimierz Wielki oraz później Władysław Jagiełło. Z kolei około 5-6 kilometrów w drugą stronę też wśród łąk zbudowana została obronna rezydencja. Obydwa zabytki nie dotrwały do obecnych czasów, pozostały po nich jedynie niewielkie wzniesienia. W 1764 nawiedziło te okolice trzęsienie ziemi.

2010 lipiec 21 - Natrafiłem na stronę internetową poświęconą kolei LHS, nazwa potoczna tzw. "ruskie tory" ze względu na większy rozstaw szyn niż obowiązujący w Polsce. Poniżej kilka opowieści z czasów budowy zaczerpniętych ze strony [LHS].

Jak wiadomo tempo budowy LHS było wręcz mordercze. Używany sprzęt (głównie pojazdy samochodowe) psuł się. Problemem zasadniczo był serwis, gdyż przewidziana baza naprawcza sprzętu samochodowego w Zwierzyńcu była dopiero w budowie Pojazdy naprawiano więc w warunkach polowych, lub - gdy usterka była poważniejsza i wymagała sprowadzenia części zamiennych - ... zasypywano. Czasami winni byli i sami obsługujący (kierowcy) młodzi ludzie, po szybkich kursach kończonych w LOK-u na "Starach" czy nawet "Jelczach", gdy tutaj sknofrontowano ich umiejętności z "Krazami" i innymi o kilkumetrowym "dziobie" i układzie kierowniczym bez wspomagania. Każde wjechanie w leśne bagno, czy uszkodzenie na drzewie, wybojach dyskwalifikowało pojazd. Serwis był daleko, czas naglił, a sprzętu było mnogo. Kilka wywrotek ziemi zacierało ślady. Postępowano tak samo z wykolejonymi wagonami, one tkwią do dziś w wielu nasypach.

W dniu otwarcia linii do eksploatacji, na jednej ze stacji korespondent Polskiej Agencji Prasowej poszedł za potrzebą do toalety w jednym ze świeżo oddanych budynków. Po spuszczeniu wody w ubikacji cała zawartość wylała się na nogi reportera. Wykonawca ponoć zapomniał o szambie...

W fazie budowy linii, maszyniści będąc na pociągach roboczych, szczerze mówiąc - nudzili się i często odwiedzali sklepiki znajdujące się w wioskach i osadach znajdujących się w pobliżu linii. Niektórzy z nich - niewątpliwie dowcipnisie, widząc w pobliżu 'tubylców' rozmawiali ze sobą po rosyjsku. Niedługo przyszło czekać. Poszła fama, że linię obsługują "ruscy", poprzebierani dla niepoznaki w mundury polskich kolejarzy. Ludzie (cywile) byli o tym święcie przekonani.

I jeszcze kilka rzuconych luźno podpisów do zdjęć:
» Pociąg osobowy nr 2435 relacji Kielce - Katowice przez Ch*** w niezłej zadymce śnieżnej zabiera podróżnych ze stacji T***.
» Wolbrom. Skoda z niezdentyfikowanym sputnikiem oczekują na wolną drogę w kierunku T***

2010 lipiec 18 - Przeprowadzona została operacja destrukcji/demontażu starej maszyny do szycia Singer w celu pozyskania ozdobnych nóżek do stolika.

2010 lipiec 16 - Mistrzostwa świata w piłce nożnej w RPA. Gwiazdą był trener Maradona - obiecał, że jeśli Argentyna zdobędzie mistrzostwo świata w piłce nożnej w RPA, przejdzie się w publicznym miejscu nago. Ośmiornica praktycznie bezbłędnie przepowiadała wyniki meczów, a policja wzmogła kontrole trzeźwości, czego sam doświadczyłem w pewien piątkowy wieczór na wyjeździe z osiedla.

Ksiądz Paul Vlaar w holenderskiej miejscowości Obdam odprawił w niedzielę przed finałem piłkarskich mistrzostw świata nietypową mszę. Ubrany był w pomarańczowy ornat, a kościół przyozdobił flagami. Biskup, któremu duchowny podlega, postanowił go zawiesić. To nie były jedyne atrakcje, jakie ksiądz zapewnił mieszkańcom niespełna siedmiotysięcznego Obdam. Vlaar - stojąc przed ołtarzem - odgrywał rolę bramkarza, gdy jeden z parafian kopnął piłkę.

I jeszcze archiwalna opowieść:

Boniek z meczu na mecz się rozkręca. Z Belgią wygrywamy 3:0, a "Zibi" zdobywa hat tricka. Mimo tego, że przed meczem rozłożyła go gorączka. - Leżałem dwa dni chory, miałem czterdzieści stopni gorączki, antybiotykami mnie doprowadzano na boisko. Bo ja sobie nie wyobrażałem, że mogę nie grać. Jakbym nadal miał czterdzieści stopni, to bym wziął trzy aspiryny, które by mi zbiły gorączkę, a po meczu bym najwyżej umarł - mówił w jednym z wywiadów.

2010 lipiec 14 - Ale upał. "Dzisiaj mamy wspaniałą pogodę i Beskidy pławią się w złocistym słońcu. O deszczu ani słychu ani duchu, a ziemia wreszcie schnie po długich opadach. Nad Europą wisi ogromny, ale słaby wyż Xerxes, który ściąga gorące, kontynentalne powietrze znad stepów i poligonów atomowych i rakietowych Kazachstanu..." [plus zdjęcie znalezione w internecie:]


2010 lipiec 2 - Znaleziona w sieci informacja o pochodzeniu grzybów: "SŁABY GRZYB W TYM ROKU? Przyjęło się, że jak w dzień śś. Piotra i Pawła (29.VI) pada deszcz, to obaj święci sieją grzyby i rok będzie w nie obfity. Stara gadka mówi tak, że kiedyś śś. Piotr i Paweł wędrowali przez świat głosząc Dobrą Nowinę. Pewnego razu zabłąkali się gdzieś w drodze i znaleźli się koniec końców w chacie ubogiej wdowy, która ugościła ich, czym mogła. Rano, kiedy już przenocowali, obaj święci zabrali się do drogi. Naraz św. Piotr zobaczył, że św. Paweł coś żuje. Okazało się, że był to bochenek chleba zabrany wdowie. Święty Piotr zagadnął go raz i drugi... a św. Paweł nie chcąc się zdemaskować, że to on podkradł chleb wdowie, wypluwał kawałki chleba na ziemię. I oto stał się cud - kawałki chleba zamieniły się w grzyby. Odtąd kiedy w dzień 29 czerwca pada deszcz ludzie mówią, że śś. Piotr i Paweł sieją grzyby...
Gadka ta ma kilka mutacji regionalnych, a ja zacytowałem tą, którą zasłyszałem u mojego dziadka i ojca."

Czerwiec 2010

2010 czerwiec 17 - Noc komety C/2009 R1 McNaught, niestety w trudnych warunkach obserwacyjnych, gdyż kometa przebywała nisko nad horyzontem i co gorsze - centralnie nad światłami miasta. Przez lornetkę widać tam było zaledwie kilka gwiazdek, a na wykonanym zdjęciu okazało się że jedna z tych gwiazdek jest rozmyta i zielonkawa, czyli to właśnie kometa.

2010 czerwiec 13 - Ochroniarz wskazał zwisający z balkonu na 2 piętrze worek foliowy obficie wypełniony żółtą cieczą. Powiedziałem: "burza była". A on na to: "taka burza" - i wykonał popularny gest uderzenia w szyję 2 razy. Czyli wszystko wskazuje na to, że była impreza a jej uczestnicy z powodu trwającego remontu nie mogli skorzystać z łazienki:).

2010 czerwiec 8 - Przegląd najciekawszych komentarzy na portalach internetowych, niektóre dość rozbudowane.
» "Historia Polski" przebojem na wystawie Expo pewnie 80% tego filmu to walenie się dzidami, strzelanie z łuków a potem karabinów pomiędzy Polakami a Niemcami i Rosją, ot nasza cała historia
» Polska nigdy z Niemcami nie walczyła. Był tylko Katyń, Katyń i Katyń. Jesteś w najnowszych trendach mocno do tyłu.
----
» Zastanawia mnie jak silny musiał być strach przed małym despotą...
» "despotom" przepraszam.
» jednak "despotą", co za słowo.
----
» I o co ten hałas. W samolocie jest autopilot. Samolot jakoś doleci a pilot wytrzeąwieje.
---- 
» Oto doskonały pracownik!!!
- wiecznie ma 25 lat i 20 lat doświadczenia na danym lub wyższym stanowisku
- ma świetną prezencję, nienaganny wygląd
- posiada własną bazę klientów
- na słowo "kryzys" potulnie kładzie uczy po sobie i zgadza się na obniżenie wypłaty do 1317 brutto
- stanowczo odmawia skorzystania z przysługującego urlopu
- podczas pracy nie potrzebuje przerwy
- z uśmiechem pracuje na nadgodzinach jako wolontariusz
- sam wyposaża miejsce pracy w niezbędne materiały
- nie choruje
- nie planuje założenia rodziny
- jeżeli już ma rodzinę to najlepiej umierającą mamusię z którą mieszka i po której odziedziczy mieszkanie (nie będzie chciał podwyżki na ewentualny kredyt)
- nie ma "życia osobistego" (żyje pracą)
- ma wyższe wykształcenie, zna 3 języki bez znaczenia czy będzie się nimi posługiwał w pracy
- ucieszy się słysząc proponowane: umowy o dzieło/zlecenie/samozatrudnienie pracując na takich samych zasadach jak przy umowie o pracę
- z radością przyjmuje wiadomość o drobnych, 3-miesięcznych opóźnieniach w wypłacie
----
» w 97 roku miałem auto zalane po dach - 3dni. Wylałem wodę, otworzyłem korki w podłodze i całość porządnie wypłukałem czystą wodą z węża. Następnie sprawdziłem, czy jest woda w baku i misce olejowej... pobiera się paliwo z zbiornika jakimś wężykiem i sprawdza czy są krople. Odnośnie oleju wystarczy wyjąć bagnet i obejrzeć. W paliwie z reguły wody nie ma, w oleju jest prawie zawsze - wypuszczamy stary olej zostawiając korek otwarty na dłużej. Wykręcamy świece i zakręcając rozrusznikiem usuwamy wodę z cylindrów. W instalacji elektrycznej jest dużo pudełek (przekaźniki, sterowniki)... jeśli sączy się z nich woda po wstępnym osuszeniu trzeba je otworzyć, umyć wnętrze czystą wodą i osuszyć np. suszarką do włosów. Prawie wszystko - szerokiej drogi... ja jeżdżę do dzisiaj, żadna mina nie wybuchnęła.
----
» Tadeusz R*** w Toruniu mieszka
czarnego Maybacha ma nasz koleżka.
Uczy prostaczków noce i ranki
ze swej maryjnej radioczytanki.
Leje na serca miód swoim gościom,
beret z antenką czesząc z lubością
Geja i Żyda czuje z daleka
niewiernych ściga niczym bezpieka
Kościół do góry wierzchem wywraca,
psoci, figluje to jego praca.
Glemp grozi palcem R*** łobuzie,
Tadzio z uśmiechem nadyma buzię.
Mohery wielbią swego pasterza.
Bez jego radia nie ma pacierza.
I mnie juz Tadziu namącił w głowie.
Wspieram go w myślach, uczynkach, mowie.
I wciąż pracuje na swe zbawienie,
pompując rentę w jego kieszenie.

2010 czerwiec 3 - Przez piwnicę przeszła druga fala powodziowa. Krótkie podsumowanie sytuacji: w ostatnim czasie zalanych zostało kilka firm, ogródki działkowe, a także Wojewódzka Baza Przeciwpowodziowa. Oraz jak informują źródła internetowe "Po ustąpieniu wody w jednej z dzielnic Tarnobrzegu - Wielowsi znaleziono ciało mężczyzny, którego uznano za trzecią ofiarę powodzi na Podkarpaciu. Zwłoki wisiały zaczepione za ogrodzenie miejscowego cmentarza."

2010 czerwiec 2 - Kolejne dowody na nadejście końca świata w 2012 roku mają zwolennicy tej teorii. Nasilają się różne kataklizmy, a w ostatnich dniach powstała wielka dziura prowadząca do piekła:)

Gigantyczna dziura w ziemi po przejściu Agathy. Po przejściu przez państwa Ameryki Środkowej cyklonu Agatha w stolicy Gwatemali na jednym ze skrzyżowań powstał potężny lej w ziemi, który pochłonął trzypiętrowy budynek. Agatha to pierwszy w tym sezonie cyklon tropikalny na wschodnich wodach Oceanu Spokojnego. Przeszedł przez kraje Ameryki Środkowej i choć był bardzo słaby, spowodował katastrofalne spustoszenia. W południowej części Meksyku, Gwatemali, Salwadorze i Hondurasie ulewne deszcze doprowadziły do powodzi, powodzi błotnych i licznych obsunięć ziemi. W Gwatemali, stolicy Republiki Gwatemali, na jednym ze skrzyżowań doszło do potężnego obsunięcia ziemi, w wyniku którego powstał głęboki na niemal 70 metrów lej. Razem z ziemią zapadł się trzypiętrowy budynek. Nie wiadomo, ile osób przebywało w budynku w momencie obsunięcia ziemi, poza dozorcą, którego śmierć jest potwierdzona. Trwają poszukiwania ewentualnych ofiar.


I jeszcze odnośnie kataklizmów - informacja sprzed kilku tygodni:

Trzęsienie ziemi w Chile było trzęsieniem o magnitudzie 8,8 w skali Richtera, którego hipocentrum znajdowało się pod dnem oceanu, na głębokości 35 km, około 8 km od wybrzeża Chile (regionu Maule). Do trzęsienia doszło 27 lutego 2010 o godzinie 3:34 czasu lokalnego (7:34 czasu polskiego) i trwało od 10 do 30 sekund. Po głównym wstrząsie nastąpiły wstrząsy wtórne, najsilniejsze o sile 6,2 stopni w skali Richtera. 11 marca 2010 roku nastąpiły dwa wstrząsy wtórne o sile 7,2 st. w skali Richtera. Do tej pory nie ma doniesień o ofiarach i zniszczeniach. Było to najsilniejsze trzęsienie ziemi na świecie od 2004 roku i 5. najsilniejsze od 1900 roku. Trzęsienie było skutkiem zderzenia się dwóch płyt tektonicznych: płyty południowoamerykańskiej z płytą Nazca. Płyty te zderzają się w tempie ok. 8 cm rocznie i jest to jedna z największych prędkości zderzeń płyt na Ziemi. W czasie trzęsienie płyta Nazca zanurzyła się pod płytę południowoamerykańską - skały przesunęły się względem siebie na odległość do 11 m. Ogromne masy skalne przesunęły się bliżej środka Ziemi, co skróciło dobę o 1,26 mikrosekund, i zmieniło środek ciężkości Ziemi, co przesunęło oś ziemską o 8 cm.

Maj 2010

2010 maj - lipiec - W ciągu prawie 3 miesięcy intensywnej pracy przeprowadzony został remont, malowanie, kładzenie podłóg i montaż mebli. Udało się tego dokonać z pomocą rodziny przy szczególnym udziale jednego małego pomocnika w wieku 1 rok z ulubionym narzędziem pracy jakim jest śrubokręt:). Z nowych umiejętności: zdobyłem między innymi doświadczenie malarza oraz osoby układającej płytki (nie odpadły:).

2010 maj 29 - Z serii opowieści dziwnej treści: nie jest ich dużo, ale za to mocne:).
» Mam historię, którą opowiadał G***, a dowiedział się o niej od A***, której koleżanka była świadkiem tego wydarzenia. Tramwajem jechał Murzyn, w środku było kilka osób, ale były też wolne miejsca siedzące. Na jednym przystanku wsiadła starsza kobieta i stanęła nad nim i zaczęła chrząkać. Ale on widząc że kobieta może usiąść na innym siedzeniu nie ustąpił jej miejsca. Na następnym przystanku do tramwaju wsiedli kontrolerzy biletów i zrobili kontrolę. Starsza kobieta wyciągnęła bilet, ale Murzyn wyrwał go z jej ręki, włożył do ust i zjadł. Kontrolerzy podeszli do niej i pytają gdzie ma bilet, a ona powiedziała "Murzyn go zjadł". Kontrolerzy oczywiście nie uwierzyli, a ludzie w tramwaju stanęli po stronie Murzyna potwierdzając, że nie zjadł żadnego biletu:).
» ...jak byłem mały strzelaliśmy z naboi, wtedy dużo było niewypałów, wkładało się taki nabój w dziurę w ogrodzeniu i waliło młotkiem. W czasie wojny Niemcy czy Rosjanie jak opuszczali T*** to zostawili dużo amunicji i ludzie ją sobie pobrali.

2010 maj 26 - Przegląd prasy internetowej, mniej ciekawe fragmenty można pominąć.

Jan Pospieszalski zaraz po katastrofie stał się posiadaczem małego kawałka samolotu TU-154, na pokładzie którego leciał Lech Kaczyński. Chwalił się o tym przed kamerą. Nikt się jednak tym faktem nie przejął. O wiele dalej poszła pewna siostra zakonna. Przywiozła ona kawałek poszycia samolotu wraz ze śrubką! Od tej pory fragment ten będzie relikwią. "Fragment skrzydła Tupolewa znajdzie się na przygotowywanej właśnie nowej sukni na jasnogórski obraz Matki Boskiej. Kawałek pokrytego farbą metalu przebity śrubką podarowali sanktuarium mieszkańcy Smoleńska.(...) Kawałek samolotu znajdzie się w towarzystwie meteorytów z Księżyca, Marsa i Merkurego, z których m.in. powstaną suknie i korony. Kosmiczne skały mają wszelkie niezbędne potwierdzenia z instytutów naukowych, w tym z NASA."

Podsłuchy na plebanii - w kuchni i sypialni proboszcza. Czy proboszczowie parafii w M*** (woj. małopolskie) mogli być podsłuchiwani? Wszystko wskazuje na to, że tak. I to przez lata. Podczas prac remontowych prowadzonych w Domu Generałów, budynku dawnej plebanii, pracownicy firmy "Elektroinstal" trafili przypadkiem na ślad instalacji mikrofonowej - informuje "Dziennik Polski". Podsłuchy były zamontowane w żyrandolach we wszystkich pomieszczeniach, z których korzystali kolejni proboszczowie. Mikrofony były umieszczone między innymi w sypialni, kuchni i jadalni. - Pracownicy znaleźli je podczas demontażu starej instalacji elektrycznej. Okazało się , że jeden z mikrofonów podłączony był do istniejącej w budynku sieci telefonicznej - podkreśla Stanisław Osmenda, właściciel firmy "Elektroinstal". Zamontowanie przewodów mikrofonowych było możliwe jedynie przy wymianie całej instalacji. Jej stan techniczny wskazuje, że mogły to być lata 50. minionego stulecia. Co ciekawe, tego typu prac nie prowadziła wówczas żadna z m*** firm. Istnieje zatem duże prawdopodobieństwo, że pojawiła się odgórna decyzja o wymianie sieci i oddelegowano do tego zadania określoną firmę. Zdaniem księdza prałata Jerzego G***, obecnego proboszcza parafii, który mieszka w budynku plebanii od roku, obecność podsłuchów jest dowodem na to, że księża byli podsłuchiwani przez odpowiednie służby, bo te chciały wiedzieć, co się dzieje. - Przypuszczam, że mikrofony pojawiły się w okresie, kiedy proboszczem był ksiądz Jan Widłak i działały jeszcze za kadencji mojego poprzednika ks. infułata Stanisław Wesołowskiego - dodaje ks. prałat G***. Właściciel odpowiedzialnej za remont firmy zaznacza, że przypomina sobie, iż poprzedni proboszcz niejednokrotnie podkreślał, żeby o sprawach, które mogłyby zainteresować służby nie rozmawiać na plebanii, a sam często prowadził dyskusje w ogrodach plebańskich. W Domu Generałów plebania mieściła się do 1995 r. Podsłuchy ujawniono jedynie na piętrze, które zajmowali poszczególni proboszczowie. Nie stwierdzono ich na parterze, czyli w dawnych mieszkaniach wikariuszy. Instalacja mikrofonowa została zdemontowana i trafiła na złom. O całej sprawie została powiadomiona kuria. Kto zlecił instalację podsłuchów? Tego jeszcze nie ustalono.

Pierwszego pacjenta Zbyszek nie pamięta, pewnie była to plomba, zwykły amalgamat. Był rok 1982, Młynkowo, Gminny Ośrodek Zdrowia - o ceramicznych plombach i laserach nikt jeszcze nawet nie myślał. Za to drugiego pacjenta pamięta doskonale. - Miałem malutki gabinecik, w którym była szafa z naklejką "nażędzia hirurgiczne", bo moja pomoc niespecjalnie znała się na ortografii, fotel dentystyczny i biurko - wspomina Zbyszek Leszczyc-Sumiński, poznański stomatolog. - Ten drugi pacjent był wielkim chłopem, mierzył ponad 190 centymetrów i miał do wyrwania ząb. Znieczuliłem go po bożemu, pytałem, czy jest uczulony, a on, że nie, a tu nagle dostał drgawek. Okazało się, że miał padaczkę. Pomoc dentystyczna uciekła z gabinetu z przeraźliwym krzykiem, a ja musiałem reanimować faceta, który rzucał się na podłodze. W tamtym czasie, nie leczenie zębów było dla Zbyszka problemem, tylko to, że kolega z przychodni, lekarz, miał poważny problem alkoholowy i kiedy w sobotę wieczorem ktoś ze wsi obciął sobie palec, czy wbił widły w stopę, Zbyszek-dentysta zamieniał się w Zbyszka-chirurga, Zbyszka-internistę, czy Zbyszka-kardiologa. - Najbliższy szpital był w Czarnkowie, to było 20 kilometrów od Młynkowa - wspomina Zbyszek. - Trzeba było szyć głowę, to szyłem głowę i już. Ludzie z Młynkowa nie szanowali swoich zębów. W Młynkowie był jeden kiosk RUCH-u i jeden rodzaj szczoteczek do zębów. O profilaktyce nikt jeszcze nawet nie słyszał. Zęby się po prostu wyrywało, jak bolały, bo, jak mówił jeden pacjent: "nie będziesz ty chamie z dziurą mną rządził". Mówił tak o górnej trójce. Kazał ją sobie usunąć bez mrugnięcia okiem. Niektórzy w ogóle zębów nie myli i byli zdumienie, że myć je należy. Po co? - Pamiętam pacjentkę, która miała 82 lata i nigdy dotąd nie była u dentysty. Nie miała nawet w ustach pasty do zębów. Po prostu przed nią klęknąłem - wspomina Zbyszek Leszczyc-Sumiński. - Nie miała ani jednej dziurki, nic, przepiękny zgryz i tylko troszkę kamienia nazębnego. No cud, po prostu cud. Była też inna pani, pani, która zęby miała już leciutko przerzedzone i jak przyszła z kolejnym złamanym w pół, to się troszkę zacukała. - On mi się sam złamał - wyznała cichutko. - Jak? - chciał wiedzieć Zbyszek. - W trakcie spożywania konsumpcji - wyjaśniła wstydliwie. Zbyszek litościwie załatał zęba. Potem był Poznań, gabinet w mieszkaniu, dzieci Zbyszka musiały siedzieć cicho, jak mysz pod miotłą i nie za często korzystać z toalety, bo w korytarzu siedzieli pacjenci i nie należało ich denerwować. Już i tak byli nerwowi, bo musieli tu przyjść, z bólem zęba, ropniem, czy zgorzelą.

Halny - najsłynniejszy w Polsce wiatr może mieć zaskakujące skutki. Jakie? Gdy wieje, krakowskie pogotowie znacznie częściej wyjeżdża do zawałów serca, a nawet samobójstw. Co ciekawe, na oddziałach położniczych przyjmuje się więcej porodów niż przeciętnie, zaś... urzędy odwiedzają ludzie, których atakują kosmici.

Pada śnieg z deszczem, lecz w ostatnim czasie chyba coraz widoczniejszy jest śnieg. W wyżej położonych miejscowościach temperatura spadła poniżej zera. Z jednej strony oznacza to, że do rzek nie dostaje się cały opad atmosferyczny, co widać w Poroninie gdzie poziom wody w Dunajcu opadł o około pół metra, z drugiej zaś strony nie zapominajmy, że mamy maj, i jednak musimy się liczyć z faktem, iż ten śnieg stopnieje.

Komputerowa gra Pac-Man umieszczona kilka dni temu na głównej stronie internetowego giganta Google pochłonęła uwagę i czas pracowników na całym świecie. Specjalne statystyki opublikowała firma badawcza Rescue Time. Google zamieścił grę na swojej stronie domowej w ubiegły piątek. Firma chciała uczcić w ten sposób 30 rocznicę premiery Pac Mana - prymitywnej, ale słynnej gry, która po raz pierwszy pojawiła się w Japonii. Także teraz Pac Man wzbudził spore zainteresowanie. Analitycy Rescue Time wyliczyli, że ludzie na całym świecie w czasie pracy spędzili nad grą prawie pięć milionów godzin, czyli łącznie niemal 550 lat. Szacowane straty dla światowej gospodarki mogły przekroczyć nawet sto milionów dolarów. Za te pieniądze, szacują eksperci można by zatrudnić wszystkich pracowników Google'a na co najmniej sześć tygodni.

2010 maj 21 - Cytaty/Złote myśli.
» Cały kłopot polega na tym, że głupcy są pewni siebie, a mądrzy pełni wątpliwości
» Decyzja tak dobra, że nikt się nie chce do niej przyznać" Jak określił to Daniel Passent
» Polska Zjednoczona Platforma Obywatelska
» On nie musi myśleć, bo przePiSuje. Nie. On się POpisuje.
» W stolicy jeździły auta z napisem TAKI. I też brały po 100 zł za przejazd.
» ...Smolarek krąży jak elektron wokół jądra Zbyszka Bońka
» Pogadaj do rynny, będzie większe echo

2010 maj 17 - Pierwsza fala powodziowa w piwnicy - poziom wody wyniósł około 10 cm. Szkody - podtopione pudła z książkami i innymi papierami, słoiki, urządzenia i narzędzia zgromadzone na podłodze. Już w czasie ostatniego weekendu padało dużo deszczu, w jednym miejscu drzewo przewróciło się na drogę kilka minut przed naszym przejazdem i nie dało się skorzystać ze skrótu przy przejeździe przez miasto ze względu na podtopione ulice.

2010 maj 8 - Witam w kolejnej odsłonie mojego nieregularnika po czasie ponad 8 miesięcy, czyli około 2/3 roku. Pojawiło się dość sporo tekstu, mam nadzieję że nie zanudzam, zapraszam do czytania. Aktualne wydanie dedykuję kobietom w ciąży mogącym w najbliższym czasie urodzić.

2010 maj 7 - W pobliżu pętli autobusowej piłka do gry w kosza odbiła się od znaku drogowego B-1 "zakaz wjazdu", po czym jeden z dwóch graczy krzyknął: 4:3 :).

2010 maj 4 - Opowieść internauty.
[08:40] ~1LO-Michał» Dziś matura z języka polskiego! Zawsze byłem wzorowym uczniem... Dzisiaj zaspałem! Właśnie się obudziłem. Mam godzinę do szkoły, więc już nic mi nie pomoże. Nastawiłem 2 budziki - w jednym zawiodły baterie a w drugim nie przełączyłem na "buzzer"... Jeszcze nie powiedziałem rodzicom - są w pracy. Chyba mnie zabiją:(:(

Kwiecień 2010

2010 kwiecień 30 - Gigantyczna plama ropy zbliża się do USA.
» Szczere wyrazy współczucia. Solidaryzujemy się z Wami! No a teraz idę sobie zagrać w golfa!
» Taak, dzisiaj wszyscy jesteśmy Amerykanami...

2010 kwiecień 30 - Jako ciekawostkę znalezioną w internecie podam, że: Anglicy twierdzą, że pierwsze słowa wypowiedziane przez człowieka były palindromem. Adam przywitał Ewę w Raju, mówiąc:
» Madam, I'm Adam (Pani, jestem Adam).
Niektórzy mówią, że Adam był bardziej rozmowny i rzekł:
» Madam in Eden, I'm Adam (Pani w Edenie, jestem Adam).
Tradycja mówi, że wynalazcą palindromów był Sotades (III w p.n.e.) z Maronei, twórca poezji frywolnej na dworze Ptolemeusza. Podobno jego twórczość nie przyniosła mu szczęścia - Ptolemeusz II miał kazać go stracić przez wrzucenie do morza, jakoby za wers, w którym Sotades go obraził. Do najbardziej znanych polskich palindromów należą:
» Kobyła ma mały bok.
» Popija rum as samuraj i pop
» Może jutro ta dama sama da tortu jeżom.
» Łapał za kran a kanarka złapał.
» Nogawka jak wagon.
» Ala wzorcowo owoc rozwala.
» Jeż leje lwa, paw leje lżej.
» Pętaka pętaj, a tępaka tęp.
» Co mi dał duch - cud, ład i moc.
» Ej, u Reja bogaty dureń. Erudyta go bajeruje.
» A ja kolię chcę i lokaja.
» Ej, i pani w Kabulu bak wina pije.
» On je lokaja jaja kolejno.

2010 maj 8 - Witam w kolejnej odsłonie mojego nieregularnika po czasie ponad 8 miesięcy, czyli około 2/3 roku. Pojawiło się dość sporo tekstu, mam nadzieję że nie zanudzam, zapraszam do czytania. Aktualne wydanie dedykuję kobietom w ciąży mogącym w najbliższym czasie urodzić.

2010 kwiecień 28 - W skrócie (3 w jednym): terrorysta, który zmusił samolot do wcześniejszego lądowania ukrywał ładunek w majtkach zakryty poduszką, pracownik serwisu samochodowego wrzucił niedopałek papierosa pod skład opon, a pani w sklepie mięsnym kupowała szynkę z bobrownika:).

2010 kwiecień 27 - Przydałoby się mycie samochodu, na powierzchni zgromadziły się zanieczyszczenia pochodzące od: wybuchu wulkanu na Islandii, kurz naniesiony przez wiatr z Sahary oraz pyłki kwitnących drzew. Nie wspominając już o brudzie z całej zimy...

2010 kwiecień 27 - Przegląd prasy internetowej plus komentarze.

Policja zapłaci za pomyłkę antyterrorystów w Łodzi. Wiadomo już kto zapłaci za nieudaną akcję antyterrorystów w Łodzi. Koszty pomyłki pokryje policja. Decyzję podjął komendant stołecznej policji - dowiedział się reporter radia RMF FM Mateusz Wróbel. Pokrzywdzona, pani Małgorzata z Łodzi, szacuje straty na 4 tysiące złotych.

» Proszę podać nazwisko kierującego akcją
» Ja obstawiam że to agent Johnny English

Eksplozja samochodu; zawisł nad przepaścią. Tragiczny wypadek samochodowy miał miejsce w stanie Teksas w USA. Pickup i 18-kołowy tir i wywrotka zderzyły się na autostradzie. Tir zawisł nad przepaścią i stanął w płomieniach. Na szczęście nikt nie ucierpiał. Kierowcy tira udało się wyskoczyć z kabiny przed wybuchem. Prawdopodobnie najpierw wywrotka uderzyła w ciężarówkę z naczepą, a ta z impetem wpadła na auto osobowe i przebiła barierkę ochronną. Kabina kierowcy zawisła nad przepaścią i po chwili stanęła w ogniu.

» Jak to było? Według opisu, w zderzeniu brały udział: pick-up, 18 kołowy TIR, auto osobowe, ciężarówka z naczepą i wywrotka. Dobrze zrozumiałem?

Zwyzywał nauczyciela - dostał w głowę hantlem. Nauczyciel fizyki dwukrotnie uderzył ucznia trzykilogramowym hantlem po tym, jak chłopak nazwał go psycholem i wulgarnie zareagował na upomnienie. Do zdarzenia doszło w katolickiej szkole w Mansfield (środkowa Anglia). Peter Harvey, pięćdziesięcioletni nauczyciel fizyki, miał już wcześniej kłopoty z powodu swojej impulsywności: uczennicę, która w czasie lekcji zaczęła niszczyć zasłony, siłą odciągnął od okna i zdaniem świadków - kopnął. Wtedy właśnie uczniowie zaczęli nazywać go "psycholem". W grudniu 2008 poprosił o urlop bojąc się, że mógłby zrobić komuś krzywdę. Po czterech miesiącach wrócił do pracy. W dniu zdarzenia wydawał się być w pogodnym nastroju.
Pobity uczeń wcześniej w trakcie lekcji przeszkadzał nauczycielowi symulując z kolegą walkę na miecze przy pomocy drewnianych linijek. Kiedy pan Harvey kazał im je odłożyć, zaczęli robić to samo przy pomocy palników gazowych. Nauczyciel zaczął gonić ucznia po klasie, a kiedy w końcu usłyszał przekleństwo pod swoim adresem złapał go za kołnierz i wyprowadził do innego pomieszczenia, gdzie powalił go na ziemię i zaczął okładać znalezionym na miejscu metalowym hantlem. Chłopak trafił do szpitala z pęknięciem czaszki i kilkoma rozcięciami skóry na głowie.

» Przy okazji nauczył go prawa ciążenia i o energii kinetycznej

2010 kwiecień 24 - Ala zgubiła smoka w czasie spaceru pod Wawelem. Niedawno pracowałem nad pewną książką dla dzieci, gdzie było opisane analogiczne wydarzenie, było tam dokładnie to samo miejsce, zgadzał się nawet kolor smoka:).


2010 kwiecień 23 - Pani dentystka spytała "imię i nazwisko", no to powiedziałem zgodnie z prawdą, później zadała pytanie o datę urodzenia - "30 lat temu". "W swoje urodziny wybrał się pan do dentysty? To spróbujemy bardziej przyjemne zabiegi dzisiaj przeprowadzić...":)
PS. Na urodziny dostałem książkę o tematyce astronomicznej, której autor tak przedstawia swój życiorys:

Pierwszy przeraźliwy krzyk na Ziemi wydałem 21 marca 1976 roku, tego samego dnia, którego wcześniej na świat przyszło kilku ostro zakręconych facetów. Wystarczy wspomnieć takich twardzieli jak: Jan Sebastian Bach, Jean Fourier, Modest Musorgski, Ayrton Senna, Gary Oldman, Matthew Broderick, Ronaldinho, czy legendarny Włodzimierz Szaranowicz. Takie towarzystwo zobowiązuje, toteż od małego starałem się i wciąż staram robić rzeczy, które pozwolą kiedyś pożegnać się z tym łez padołem w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku. Na drugie imię dano mi Mieszko, co podobno wzbudziło dezaprobatę proboszcza parafii, że niby pogańskie i nie uchodzi tak katolikowi dawać okolicznością decydującą okazał się znany wszem i wobec precedens z 966 roku, kiedy to książę Polan, noszący dumnie to piękne imię, ochrzcił siebie i naród, którym dane mu było natenczas rządzić. Zapraszam więc serdecznie do zapoznania się z treścią tej strony, która przybliży Wam bardziej moją skromną osobę, a mam nadzieję, że zainteresuje też drobnymi kroczkami, które stawiam na polu komponowania muzyki, czy też popularyzacji jednej z najpiękniejszych nauk przyrodniczych astronomii.

2010 kwiecień 20 - W godzinach wieczornych za oknem było słychać dźwięk oznaczający że leci SAMOLOT. Po kilku dniach ciszy w powietrzu i braku smug kondensacyjnych na niebie wygląda na to że pył wulkaniczny ustąpił znad powierzchni Polski i sytuacja wróci do normy.

2010 kwiecień 20 - W mediach pojawiają się wspomnienia o politykach, którzy zginęli w czasie katastrofy lotniczej. Na przykład Szmajdziński otworzył przed miesiącem stronę internetową Szmaja OK, a poseł Karpiniuk mierzył strach przed lataniem samolotem w "Karpiniukach". Na wspomnienie zasługuje też sławna Wanna Wassermana oraz peron we Włoszczowej Gosiewskiego.

2010 kwiecień 18 - Na jeden dzień Kraków stał się stolicą świata - miał miejsce pogrzeb prezydenta Lecha Kaczyńskiego oraz jego żony na Wawelu. Jak opowiadała koleżanka można było podejść pod ulicę Świętej Anny, a dalej nie można było już nawet szpilki wcisnąć. Wybrała się wobec tego na Błonia, tam było już dużo miejsca, dzieci poszły na plac zabaw... A prezydent USA nie przyleciał do Europy z powodu chmury pyłu i zagospodarował uzyskany w ten sposób czas grając w tym czasie w golfa.

2010 kwiecień 16 - Sytuacja zmienia się jak w peryskopie - nad Europą pojawiła się chmura pyłu wulkanicznego po erupcji wulkanu o nazwie Eyjafjallajökull (Eyjafjoell) na Islandii. W związku z tym zamknięta została przestrzeń powietrzna dla samolotów uniemożliwiając przylot ważnych osobistości do Polski na uroczystości pogrzebowe. Gdyby chmura pyłu pojawiła się nad Europą tydzień wcześniej mogłoby nie dojść do katastrofy w Smoleńsku, gdyż wszystkie loty byłyby odwołane...
» Głowy państw przylatują, aby oddać hołd zmarłemu prezydentowi. Nie oczekują poczęstunku ani wygód - mówi Piekarski podkreślając, że protokół dyplomatyczny nie wymaga od organizatorów podjęcia delegacji obiadem lub kolacją. Były pracownik MSZ przywołuje własne wspomnienia z pogrzebu Icchaka Rabina w Jerozolimie w 1995 roku, gdzie członków delegacji poczęstowano jedynie... butelką wody mineralnej.

2010 kwiecień 13 - Słońce zjadło kometę na śniadanie, poniżej oryginalny tekst:

SUNGRAZING COMET: On Saturday morning, the sun had a comet for breakfast. The icy visitor from the outer solar system appeared with no warning on April 9th and plunged into the sun during the early hours of April 10th. One comet went in, none came out. The Solar and Heliospheric Observatory (SOHO) had a good view of the encounter.

2010 kwiecień 10 - Miała miejsce katastrofa samolotu prezydenckiego pod Smoleńskiem. Poniżej wypowiedzi "ekspertów" w sprawie tego wydarzenia:
» NEWS z ostatniej chwili stewardessa podała pilotom RUSKIE PIEROGI przed lądowaniem, zapis z czarnej skrzynki - były zimne...
» Jeszcze były 2 czarne skrzynki z napisem Polmos
» ----
» To fragment przepowiedni Nostradamusa: A znakiem pierwszym będą chmury czarne dymu gryzącego i siarki, które pokryją połowę kontynentu. I słońca widać nie będzie, i ptaki w tych chmurach wymrą wszystkie. Ziemia otworzy się od północy i ogniem pokryją się szczyty górskie. Na naród w smutku pogrążony ogniste kule spadną w dniu, który smutek miał zakończyć. I człowiek fałszywy, który bratem się mienił, swe zastępy rozpuści i zwierzę jak robak będzie, robak jak machina, ogień, choroba, wymiesza się
» Widzę że przepowiednia na każdą okazję, co dziennie co innego wypisujecie.
» Które to centuria? nie zmyślone toto?
» Taa a słoń p***nięciem odpędzi kulkę złocistą i wyśle ją do Tel Avivu zbierać cebulę, co swą krągłością i smakiem przyprawiła niejedną zupę

Marzec 2010

2010 marzec 26 - Początek sezonu rowerowego - hitem był piętrowy rower, oceniając na oko wykonany z zespawania dwóch ram od roweru Ukraina:). Pośród około 100 uczestników zlotu było około 5 takich specjalnych rowerów.


2010 marzec 26 - Spotkanie ludzi z roku, rozpoczęło się z opóźnieniem, ponieważ koleżanka zatrzasnęła się w łazience budowanego jeszcze mieszkania (nie było klamek) i potrzebna była interwencja kierownika budowy, aby ją uwolnić.

2010 marzec 23 - Rozpoczynam po prawie rocznej przerwie pracę w drukarni, praca przy przygotowaniu do druku pocztówek, książek i innego typu materiałów. Kiedyś pomyślałem sobie, że "ja tu jeszcze wrócę".

2010 marzec 20 - Pierwszy dzień wiosny, już od dłuższego czasu czuć było w powietrzu że się zbliża, gdyż na sztucznym kwiatku przypiętym do wózka spacerowego Ali zaczęły siadać muchy:)

2010 marzec 19 - Ostatni dzień pracy w "Studiu Zaułek". Trochę smutno, gdyż w ostatnim czasie pracowała bardzo fajna ekipa, ale z pewnych względów nie mogłem dalej kontynuować pracy. I jeszcze wyjaśnienie - skąd nazwa Studio Zaułek - zamówiłem pizzę przez telefon, pan spytał na jaki adres dostarczyć, no to mówię... nie dosłyszał, więc musiałem powtórzyć i wydawało się że zrozumiał, ale jednak nie. Na dostarczonej pizzy był rachunek wystawiony na... Studio Zaułek:).

2010 marzec 17 - Opowieści z pracy:
» Inter-gnojnica... taki zespół piłkarski
» Żona czeka w domu, a ja jakieś ścierwo jem
» [Mieszasz kawę] ołówkiem? Jezus Maria, weźże se jakąś łyżeczkę...

2010 marzec 17 (lub luty 2) - Koleżanka z pracy spała na biurku naprzeciwko mnie, stwierdziła że późno poszła spać i musi sobie zrobić małą drzemkę:) Słychać było ciche chrapanie, gdy w pewnym momencie wszedł szef...:).
Kiedyś natknąłęm się na krótki poradnik co robić w takich sytuacjach, przedstawiam go poniżej - najlepszy według mnie jest ostatni punkt:).
» Jak wytłumaczyć się gdy szef przyłapie cię na spaniu w pracy?
1. W banku krwi powiedzieli mi, że to może się przydarzyć.
2. To jest 15-sto minutowa drzemka regenerująca, o której tyle mówili podczas tego kursu "Zarządzanie czasem", na który mnie wysłałeś.
3. Nie spałem! Medytowałem nad celem misji i układałem sobie w głowie nowy projekt.
4. To jest jeden z siedmiu nawyków ludzi wysoce wydajnych.
5. O rany! To lekarstwo, które wczoraj zażyłem wciąż działa!
6. Testowałem moją klawiaturę na odporność na zaślinienie.
7. Robiłem bardzo specyficzne ćwiczenie joga uwalniające od stresu związanego z praca. Chyba nie będziesz mnie dyskryminował za uprawianie jogi?
8. Dlaczego mi przerwałeś? Prawie znalazłem rozwiązanie dla naszego największego problemu.
9. Automat do kawy jest nieczynny.
10. Nie spałem. Próbowałem założyć szkła kontaktowe bez użycia rąk.
11. Ktoś musiał włożyć kawę bezkofeinowa w nie ten pojemnik co trzeba.
12. "... i Ducha świętego. Amen"

2010 marzec 10 - Natknąłem się na pewnym forum internetowym na ciekawy wątek - [do jakiej liczby możemy dojść] - zapraszam do obejrzenia.

2010 marzec 10 - Kilka kawałów znalezionych na pewnym forum internetowym.

Przychodzi mama Jasia do biura pośrednictwa pracy, żeby synowi robotę jaką załatwić:
- Pani, nie byłoby dla Jasia jakieś roboty, bo pije chłopak i pije....
- A co Jasiu potrafi?
- No murować umie, podstawówkę skończył...
- A to mamy: murarz, 4000 na rękę...
- Pani kochana! Toć przecież Jasiu cały czas będzie chodził pijany, jak tyle pieniędzy zarobi...A za mniej coś nie ma?
- No jest jeszcze - pomocnik murarza, 3000 na rękę....
- No ale 3000?To przecież będzie pił i pił... A tak za 600-700 złotych to coś by się nie znalazło?
- 600-700... Hmmm... To by Jasio musiał studia skończyć....

Po latach rodzinka wyciągnęła głowę rodziny, drobnego pijaczka, do kościoła. Po mszy wszyscy wyszli, a ojca nie ma. Gdy minął kwadrans, rozpoczęły się poszukiwania. Znaleźli ojca bezradnie chodzącego po kościele. Pytają go:
- Co się stało?
- Była zrzuta, ale nie wiem gdzie piją

Pewien bardzo pobożny mężczyzna co niedzielę po mszy dawał koczującemu nieopodal żebrakowi 10 złotych. Którejś niedzieli daje żebrakowi 5 złotych a ten mówi:
- A dlaczego tylko 5? Zawsze było 10?
- No wie pan, posłałem syna na studia.
- No i bardzo dobrze, ale dlaczego na mój koszt?

Siedem cudów komunizmu
1. Każdy miał pracę.
2. Mimo, że każdy miał pracę, nikt nigdy nie pracował.
3. Nawet mimo tego, że nikt nie pracował, plan był zawsze wykonany w ponad 100%.
4. Nawet mimo tego, że plan był wykonywany w ponad 100%, nie można było niczego kupić.
5. Nawet mimo tego, że nie można było niczego kupić, wszyscy mieli wszystko.
6. Nawet mimo tego, że wszyscy mieli wszystko, wszyscy kradli.
7. Nawet mimo tego, że wszyscy kradli, nigdy niczego nie brakowało.

2010 marzec 5 - Hity muzyczne znalezione w internecie w ostatnim czasie - polecam: [Lunatica - Hymn], [Sirenia - Save Me From Myself], [Xandria - Sisters of the Light].

Luty 2010

2010 luty 28 - Igrzyska olimpijskie Vancouver 2010 - podsumowanie.

Była niedziela, 28 lutego. W Vancouver dochodziła trzecia po południu. Ceremonia zamknięcia XXI Zimowych Igrzysk Olimpijskich, zaplanowana na wieczór tego samego dnia, okazała się nagle nieistotna. Oto Sidney Crosby przypieczętował igrzyska w imieniu Kanady, zdobywając dla swojego kraju zwycięskiego gola w finale olimpijskiego turnieju hokeja na lodzie. W barach Vancouver, gdzie mecz o złoty medal oglądały tysiące kibiców, do góry wzniosły się setki ramion, a gestowi triumfu towarzyszył zbiorowy okrzyk, który brzmiał głośno i czysto jeszcze kwadrans później, gdy tequila zaczęła znikać ze szklanek. Kto spośród dziarskich, odzianych w czerwone rękawice Kanadyjczyków mógłby prosić o więcej, mając w pamięci początek tych igrzysk, niewesoły dla gospodarzy? A zatem czas na naszą własną, tradycyjną ceremonię zamknięcia (tequila nieobowiązkowa).
NAJGORSZY POPIS NA ŚNIEGU: Austriaccy alpejczycy, którzy w Vancouver ani razu nie stanęli na podium. Wybór jest oczywisty, aczkolwiek pamiętajmy, że w tym przypadku zawodnikom udało się przynajmniej minąć pierwszą bramkę. Taka Marion Rolland z Francji, jedna z czołowych alpejek świata, specjalizująca się w konkurencjach szybkościowych, jak burza ruszyła na trasę zjazdu, by po trzech sekundach (!) stracić równowagę na względnie płaskim fragmencie stoku i upaść. To był ten rodzaj upadku, jaki zalicza początkujący narciarz, wysiadając z wyciągu krzesełkowego. W tej sytuacji pokusa nerwowego śmiechu było niemal nie do opanowania. Mniej zabawny jest oczywiście fakt, że Rolland zerwała więzadła w lewym kolanie, próbując? wstać, by kontynuować przejazd.
NAJGORSZY POPIS NA LODZIE: Francuski łyżwiarz Brian Joubert, były mistrz świata, zasługuje na "specjalne uznanie" za swój bezładny program krótki, podczas którego nie wykonał kombinacji skoków i upadł po potrójnym lutzu, by zakończyć ten etap rywalizacji na 18. miejscu - i pokornie nazwać siebie "un petit con", czyli "małym idiotą". Ale nawet olimpijskie gafy Jouberta bledną wobec przedstawienia w wykonaniu Holendra Gerharda Kemkersa. Ten doświadczony trener panczenistów pozbawił złotego medalu swojego rewelacyjnego wychowanka, Svena Kramera. Na osiem okrążeń przed końcem biegu finałowego na dystansie 10 000 metrów szkoleniowiec nakazał Kramerowi zmianę toru na wewnętrzny. Zawodnik posłuchał, uzyskał najlepszy czas dnia i? został zdyskwalifikowany za nieprawidłową zmianę toru. Był to koniec marzeń Kramera o drugim indywidualnym złotym medalu na tych igrzyskach. Ale, jeśli wierzyć pogłoskom, to nie koniec - albo przynajmniej jeszcze nie koniec - współpracy Kemkersa i Kramera.
NAJGORSZY POPIS W POWIETRZU: Skoki narciarskie są dla Finlandii tym, czym narciarstwo alpejskie dla Austrii (w tym momencie powinniście już wiedzieć, do czego zmierzam). Finowie mieli na tych igrzyskach utalentowanych skoczków i powracającego z chwilowej sportowej emerytury Janne Ahonena. Mimo to powody, dla których trafili na czołówki gazet w swoim kraju, dalekie były od radosnych. Na skoczni normalnej Ahonen otarł się o podium, a tydzień później, podczas serii próbnej przed konkursem na skoczni dużej, doznał kontuzji kolana. Dwaj jego koledzy z reprezentacji, Harri Olli i Janne Happonen, zostali zdyskwalifikowani za startowanie w nieprzepisowych kombinezonach. Finowie, jak już pewnie zgadliście, nie zdobyli ani jednego medalu. Czy ktoś tu prosi o oszczep?
NAJGORSZY POPIS NA "CIENKIM LODZIE": Gdy świat sportu (i nie tylko) opłakiwał śmierć gruzińskiego saneczkarza Nodara Kumaritaszwilego, Międzynarodowa Federacja Saneczkarska postanowiła przeprowadzić błyskawiczne dochodzenie, którego rezultatem był opublikowany w późnych godzinach nocnych komunikat. Przypisywał on całą winę za tragiczny wypadek zawodnikowi, który miał popełnić błąd na torze. Jednocześnie zadecydowano o rozegraniu zawodów saneczkarskich zgodnie z harmonogramem, przy czym organizatorzy zmienili profil trasy i podnieśli barierki ochronne przy wyjściu z feralnego zakrętu. Zaiste, duch olimpijski!

W biegach mamy "Królową nart" Justynę Kowalczyk. Hurraoptymiści wróżyli jej nawet trzy złote medale. Jesteśmy wdzięczni Justynie i jej trenerowi Aleksandrowi Wierietielnemu za zdobycie jednego złota, dzięki któremu przestaniemy przy każdej olimpiadzie żyć tym wspaniałym skokiem Wojciecha Fortuny z Sapporo, którego trzy czwarte internautów nie pamięta.

2010 luty 27 (?) - Zakup nocnika. Przy okazji - znalezione gdzieś w sieci zdjęcie przedstawiające jak wygląda kołyska dla dziecka w krajach arabskich. Dziecko jest przywiązane na sztywno do drewnianej konstrukcji, proszę zwrócić uwagę na system hydrauliczny składający się z rurki i zbiornika odprowadzający niepożądane płyny:).


2010 luty 25 - Obserwacja Księżyca oraz planet w czasie wyjścia na krótką sesję fotograficzną. W ciągu kilkunastu minut dwukrotnie widziałem jak samolot przelatuje na tle Księżyca, niestety nie miałem lornetki ani teleskopu, patrzyłem jedynie gołym okiem. Poniżej jeszcze dwie dygresje na tematy astronomiczne:
» Rok 1882 - b. jasna kometa (jasność oceniana na - 5 do m-tej [!], a więc jaśniejsza 2 krotnie od Venus).
» Obserwując walkę kolegów ze SD odnoszę nieodparte wrażenie, że mają więcej pracy z budową, przeróbkami, dostosowywaniem, etc. niż ja, stawiając RollOffa na 2 teleskopy. Jeżeli liczysz na plugandplay, to chyba nie tędy droga. Tak samo współczynnik używania słowa "k..." na godzinę używania jest znacząco u mnie mniejszy.

2010 luty 21 - Trwa olimpiada w Vancouver. Występują na niej również zawodnicy z egzotycznych krajów, o ile dobrze pamiętam na przykład z Jamajki. Tacy zawodnicy cieszą się na przykład, że w czasie gdy inni skaczą na skoczni 120 metrów, a oni 15 metrów, że w ogóle oddali udany skok. Ich marzeniem jest na przykład, aby nie być na ostatnim miejscu, czy też wygrać z kimś, kto ma w swoim kraju śnieg:).

2010 luty 3 - Przegląd prasy internetowej.

Nastolatka pokonała rekina deską. Pewna nowozelandzka nastolatka nie przejęła się atakiem rekina, tylko zaczęła tak długo okładać go po głowie deską do sportów wodnych, aż się poddał. Swoją przygodę opowiedziała we wtorek mediom. 14-letnia Lydia Ward stała wraz z bratem w poniedziałek po pas w wodze na plaży Oreti na Wyspie Południowej, szykując się do wypłynięcia, gdy rekin - prawdopodobnie siedmioszpar plamisty - ugryzł ją w biodro. Dziewczyna twierdzi, że zauważyła napastnika dopiero w momencie ataku. - Zobaczyłam wyraz twarzy swojego brata, odwróciłam się w bok i zauważyłam w wodzie wielki szary kształt, więc walnęłam go w głowę deską boogie (jest to deska o połowę krótsza od surfingowej ). Rodzeństwo szybko uciekło z wody. Matka dziewczyny powiedziała, że rekin, którzy mierzył około metra, rozerwał jej kostium i skaleczył skórę, ale nie było potrzeby zakładania szwów. - Tata nie chciał mi wierzyć, dopóki nie zobaczył krwi pod moim strojem piankowym - powiedziała Lydia.

» pamiętam jak w 2006r w lipcu, było gorące lato i razem z kuzynem wybraliśmy się na stawy popływać, ja nie jestem dobrym pływakiem dlatego wziąłem materac. Leżałem spokojnie na środku stawu gdy nagle poczułem mocne uderzenie od spodu, potem następne i następne wystraszyłem się i zacząłem płynąć do brzegu, niestety w panice spadłem z materaca i tu zaczął się dramat, nagle poczułem rozdzierający ból w prawym udzie, wokół woda zrobiła się czerwona, chwilę później nie mogłem ruszać już drugą nogą, Do dzisiaj mam rany po szyciu na nogach i pośladkach. Udało mi się bez niczyjej pomocy dotrzeć do brzegu. Później dowiedzieliśmy się o szczupaku zwanym "Prezesem". Podobno bez problemu zjada mniejsze kaczki. Może w tym dniu był głodny?

Iran wysłał żółwia w kosmos. Iran przeprowadził w środę "z powodzeniem" próbę trzeciej rakiety kosmicznej Kawoszgar-3 wyposażonej w "kapsułę eksperymentalną" z żywymi zwierzętami - poinformował kanał arabskojęzycznej telewizji irańskiej Al-Alam.

2010 luty 2 - Opowieści z pracy:
» Na pewno się nie uda
» Rozmawiałyśmy z koleżanką na temat filmu: "dlaczego on był przesłuchiwany prze USB?: - przez SB... - przez UB...
» Rozmawiałyśmy z koleżanką, że dla mężczyzn trzeba by napisać kompilator, żeby zrozumieli co kobiety do nich mówią
» Dolnośląski Urząd Pracy... czyli w skrócie DUP
» Łączymy zdjęcia na zasadzie "mniej jest więcej"
» [Godzina 9:55] *** powinniśmy obudzić koleżankę... prosiła nas...

2010 luty 2 - W skrócie: Komisja śledcza ustaliła, że przeciek mógł wyjść w restauracji Pod Pędzącym Królikiem, 3% Polaków kojarzy Chopina ze Stalową Wolą, istnieje ciekawie nazwany utwór zespołu Sedes - Sr*ka praptaka, a system skrótów długich adresów internetowych działa pod nazwą uj*b.pl :).

Styczeń 2010

2010 styczeń 31 - Niezwykłe akcesoria biurowe - prezentowane poniżej na zdjęciach znalezionych w internecie.


2010 styczeń 31 - Prace nad kolejną książeczką z wierszami o zwierzętach dla dzieci. Tym razem została wybrana specyficzna czcionka, w której nie wyświetlała się poprawnie literka "ż" i trzeba było ją wszędzie wstawiać ręcznie. Jak na złość słów z tą literką było strasznie dużo, nawet nie zdawałem sobie sprawy ile nazw zwierząt zawiera "ż", na przykład: żółw, żubr, żyrafa, żaba, i jeż.

Dygresja z kwietnia 2010 - odnośnie żubra, ciekawe hasła wymyślają twórcy reklam piwa Żubr: "Żubr puszcza filmy", "Żubr, stawia się czasem", "Żubr czeka na polanie" [źródło: między innymi Piwopedia].

2010 styczeń 29 - Cytaty/Złote myśli:
» Do najśmieszniejszych polityków należy premier Włoch Silvio Berlusconi. Wiadomo, że tam gdzie się pojawi, można spodziewać się jakiegoś niewypału w stylu: Tylko Napoleon zrobił więcej niż ja, za to jestem od niego wyższy.
» ZUS z pewnością jest instytucją przestępczą, Ale nie można nazwać jej zorganizowaną.
» Niektórzy są gotowi przygotować projekt dla znanej firmy za minimalną stawkę, jest to tzw. "wstawienie stopy w drzwi".
» [TV] zapraszam na przerwę reklamową, która rozjaśni nam, co ciekawego jest w sklepach (Szymon Majewski).

2010 styczeń 29 - Trafił w moje ręce fragment dokumentu 10 podstawowych przykazań gazowych:). 1. - Nigdy nie przerabiaj samodzielnie instalacji w swoim mieszkaniu...

2010 styczeń 28 - W pracy pojawiają się co kilka dni nowe "hity" filmowe znalezione na youtube, poniżej prezentacja najlepszych, zapraszam do obejrzenia:
» [Polak predator]
» [Polak karmi łaboncia]
» [Zlad -Antipope]
» [Ej synek...] plus różne wersje będące rozwinięciem pierwszej wersji: [300] [Dzień Świra] [Sean Paul - Niezapomniana osiemnastka], dziękuję, dobranoc.
» [Wyścigi samochodowe] - ale urwał! O patrz, patrz, patrz co ten odstawia, jedzie bokiem. Teraz już tego... UWAGA! UCIEKAĆ! Bach, je*... Arghh, Ale Urwał! ale urwał haa ale wariat ojej ale go opukują dzisiaj:D źle stanął i go obtłuką ;d hahahah ale urwał:D to była kwestia czasu tylko...
» [Idę albo nie idę]
» Plus dodatek - [Jak się kładzie asfalt w Rosji]

2010 styczeń 22 - Przegląd prasy internetowej

Alicja Węgorzewska zapadła się pod ziemię. Wybitna śpiewaczka Alicja Węgorzewska weszła w Nowy Rok 2010 z impetem. Artystka występowała w duecie z Nickiem Sinclairem podczas sylwestra w Polsacie, gdy nagle wpadła do dziury przeznaczonej na kamerę. Zniknęła w niej całkowicie, ale jak na profesjonalistkę przystało, nie przestała śpiewać. Nick Sinclair na chwilę stracił rezon, po czym pochylił się nad feralną dziurą i śpiewał do niej. Na ratunek przybyli Krzysztof Ibisz i Maciej Dowbor. Gdy wciągali Alicję Wegorzewską na scenę, nadal śpiewała.

- Podobno na probostwie straszy? - pytam w drodze do Rąbinia panie przystrajające przed świętami kościółek filialny w Łuszkowie.
- Straszy jak diabli - potwierdza jedna z nich.
- Skąd wiadomo?
- Ludzie gadają.

Myśliwi wywołali alarm w fabryce broni atomowej. Dwaj myśliwi polujący na kaczki wywołali w piątek alarm w fabryce broni atomowej niedaleko Amarillo w Teksasie - poinformowały amerykańskie władze. Według przedstawicieli zakładów zbrojeniowych zakamuflowani i uzbrojeni mężczyźni skradali się wzdłuż drogi do kompleksu. Fabrykę zamknięto w ramach środków ostrożności. Później okazało się, że są to dwaj pracownicy zakładów, którzy postanowili tego dnia zapolować na dzikie kaczki. Obaj mieli ważne pozwolenia na polowanie.

» Ciekawe z czego strzelali do tych kaczek? Pewnie z dezintegratorów neutronowych, albo z pulweryzatorów nanocząsteczkowych ;)

Plotki

Ze względu na dużą objętość dział plotki został podzielony na kilka części:

Ostatnio dodane

2003

2004

2005

2006

2007

2008

2009

2010

2011

2012

2013


Plotki

Teksty

Polecam

Obrazki

Przepisy

Zdjęcia

O stronie

Linki

Strona czytana po raz 106

Ostatnie zmiany |

opowiesci.dl.pl